„Wiedźma Wrona Pożarta Przez Książki Pomordowane, która znowu wyjechała, znaczy, nie żeby robiła to często, ale jednak, jakoś tak, zawsze to zauważali, zawsze, gdy jej nie było czuło się oną Pustkę. Wielką i wciągającą, narzucającą się oraz proponującą dziwnie tanie usługi oraz produkty…
No serio, choć to zakazane.”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Z cyklu przeczytane: „Czarny lampart, czerwony wilk” – … to jest dzieło na miarę dzieł. Zderenie mitami, które osobnikom eeee… białym, sporadycnie są oferowane przez literaturę. Nie mówię, że nigdy, sama zaczytywałam się w legendach o dziewczęgach i krokodylach, ale to… to niesamowita powieść. Piękna, buzująca kolorami, kształtami, pełna wirów i niebezpiecznych skrętów, pełna odpowiedzi, ale często skrywająca pytania… opowieść z innego świata, tak… wiem, iż wielu aspekt seksualny, który tutaj jest zwyczajny, normalny, może odpychać, ale błagam, więcej seksu znajdiecie w pornnych wiadomościach.
Opisy?
Że dosłowne… no sorry, to nie bajeczka dla grzecznych dzieci… a jak Maas kopuluje na prawo i lewo, to jest okay?
Nie to nie romantazy, i nie historia dla onych współczesnych, zakochanych w barwnych elfach, które czasem lubią w akcie rozkoszy tłuc się po tyłkach, tutaj magia jest brutalna, prawdziwa i naturalna. Coś, o czym zapomnieliście… wielu z was. Coś, co niegdyś istaniało w literaturze naturalnie.
Autor jednocześnie jest barokowy, a z drugiej strony niczego nie ma tu w nadmiarze… istnieje historia, o nim i o niej i o nim… O miłości i rodzinie, pragnieniach, dziwności dorastania, potrzebach, które często są niezaspokajane… o wszystkim. Jest też inny świat, inni bogowie, inne zaklęcia i inne ich reperkusje. Wszystko jest cudownie odmienne i spójne, chociaż, należy przyznać, i powieść wymaga uwagi. Wymaga onego acytania się w niej… oddania się jej.
I warto.

Z cyklu przeczytane: „Krystyna córka Lavransa” – … ha! Oto jest książka. Coś, co pamiętam dzieciństwa i musiałam odzyskać i się udało. Coś, co czytałam jako nastolatka tak wiele razy, że teraz, chyba nie powinnam być zdziwiona tym, gdzie mieszkam i gdzie jeżdę na wakacje. Co wybieram?
Jak myślę…
Saga.
Powieść, która się nie zestarzała, dla tych kochające historyczne, rodzinne, pełne pasji i magii, ale też… dziwnie swojskie, bo w końcu nihil novi, jeśli chodzi o człowieka. Opowieść o dorastaniu, przemijaniu, zakochiwaniu się i nienawidzeniu… o człowieczeństwie w onej przeszłości, w której jeszcze starzy bogowie dychali… i o walce. O to, w co się wierzy. W co się wątpi…
Skandynawska, no w końcu to saga. LOL

Tiaaaa… ostatni dień sierpnia zaczęliśmy od szukania ładowarki w Motali. Śliczne miasteczko, kanałowe… LOL warto zobacyć, ale nie w panice osobnika fotografującego, któremu baterie wychodzą i prostestują przeciwko diecie, czy też raczej braku diety… znaleźliśmy coś, przy okazji mnie uświadomiono, iż jestem antyczna jeszcze bardziej niż bardzo, no ale…
… w drogę…
Najpierw czerwona stodoła.
Nie, nie ma jej na mapie, nie jest sławna, chyba, po prostu zobaczyłam ją, ona mnie, w tym świetle, pod tym kątem, no prawie omdlałam, razem z tymi moimi protestującymi bateriami i dziwną ładowarką, która wciąż była wielką niewiadomą – spojler alert, okaże się, że diała, ale jest dziwożoną straszliwą! – no ale sesja fotograficzna, a potem jeden z bardziej malowniczych kręgów kamiennych, datowany na epokę żelaza – skibet… miodzio… i ten dąb w środku, takie to wsio magiczne, aż trudno się na science skupić! Tak cicho, tak jakoś pusto, ale i pełno, podobno krowy tu straszą, ale my trafiliśmy ino na suche placki… więc nie wiem…
… duchowe krowy?
Ciekawe jakie dają mleko?
Nassja, bo o tym 44 metrowym kolosie mowa. 24 kamienie i resztki młyna, ma niesamowite ułożenie i głazy, które zgadzają się ze stworzonym przeze mnie profilem, więc wiecie, ech te emocje… tia, wiem, kamienie na polu pełnym kup, a tej się podoba… no jak Chanel, czy coś. LOL
Alvastra kloster przeraziła mnie na amen… po wszelako nie aż tak długiej podróży, pośród niesamowitych nieboskłonów i barw wszelakich natury, spod butów wyskoczyła mi dłuuuuga żmija. Chyba żmija, no nie wiem, wężowate, na poświęconej ziemi, no ja już tutaj mam teorie… Oj mam. Ale ruiny klasztoru Cystersów piękne. Niesamowita kamieniarka, średniowieczna robota, wciąż do użytk, no ino dach dać… jakąś podłogę… aczkolwiek węże, Adam i Ewa, jabłka chodowane w ogrodzie, oraz inne dziwne roślinki, i jeszcze ta inna lawenda, to mi pachnie czarną magią… ekhm, szczerze. Pięknie tam i trochę obezwładniająco zarazem. Ale polecam, na sesję zdjęciową, ślubną, czy zaręczynową, no te łuki!!! Ten kolor kamienia!

Röksten i Hästholmens…
Rök stone… kamień runiczny, po prostu powala. Cicho stoi pod kościołem, pod daszkiem, ma swoje open museum… wszystko wydaje się być zbadane, ale… Ale ten tekst, te znaki, no ja rozumiem, że autor miał horror vacui, ale serio jakoś tak po prostu powala… Jedno z tłumaczeń tutaj:
„In memory of Vámóðr stand these runes. And Varinn coloured them, the father, in memory of his dead son.
I say the folktale / to the young men, which the two war-booties were, which twelve times were taken as war-booty, both together from various men.
I say this second, who nine generations ago lost his life with the Hreidgoths; and died with them for his guilt.
Þjóðríkr the bold,
chief of sea-warriors,
ruled over the shores
of the Hreiðsea.
Now he sits armed on
§B his Goth(ic horse),
his shield strapped,
the prince of the Mærings.
§C I say this the twelfth, where the horse of Gunnr sees fodder on the battlefield, where twenty kings lie.
This I say as thirteenth, which twenty kings sat on Sjólund for four winters, of four names, born of four brothers:
five Valkis, sons of Ráðulfr,
five Hreiðulfrs, sons of Rugulfr,
five Háisl, sons of Hǫrðr,
five Gunnmundrs/Kynmundrs, sons of Bjǫrn.
Now I say the tales in full. Someone …
I say the folktale / to the young men, which of the line of Ingold was repaid by a wife’s sacrifice.
I say the folktale / to the young men, to whom is born a relative, to a valiant man. It is Vélinn. He could crush a giant. It is Vélinn …
§D I say the folktale / to the young men: Þórr.
§E Sibbi of Vé, §C nonagenarian, begot (a son).”
Inne…
„The Rök stone text translated, and the answer to the nine riddles with textual parallels on Old Norse or Anglo-Saxon poetry.











































