„… patrzenie.
Podglądanie…
Widzenie tego, co może i powinno być ukryte, może i należy wyłącznie dla innych, tych dwojga za szybą zasłonętą bardzo przejrzystą woalką, firanką, koronkami, lub niczym… nawet oknem uchylonym, ale przecież, na dwunastym piętrze ino ptaki, chmury i aniołkowie mogą coś zobaczyć?
Ino one?
Prawda?
Przecież można się czuć bezpiecznym i cudownie odłączonym od całego Wszechświata, i robić te swoje rzeczy, bo kogo to interesuje, gdy jest się kimś całkowicie zwyczajnym, całkowicie nudnym i normalnym… no dobrze, może akurat to ostatnie, to niezbyt, ale wszystko inne? Nie ma w tym magii, ni czarów, czy też ciął nagich i namiętnych, więc kogo obchodzę… ja?
Siebie?
Ciebie?
Dlaczego ktoś chciałby widzieć akurat mnie?
Przecież to chyba aż ono nadmierne poczucie wielkości, wielkie zadufanie w sobie… nie no: my, ja, nikt nie podgląda, nikogo nie obchodzimy, niewidzialni, ale to odbicie w szybie, te kroki, dziwne cienie…
… coś, czucie ono…”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Z cyklu przeczytane: „Celsjusz” – … opowieść czy prawda? Tak bardo zawsze nie do końca wiem, czy Elsberg pisze o tym, co jest, czy tym, co araz się wydary, bo co jak co, ale kurna nie zmyśla. Niestety… dlatego powiem od razu, jeśli przerażają was wiadomości ze świata, newsy wszelakie, to ta książka was przerazi. Nie wystraszy zwyczajnie, ale uświadomi, iż mamy, lekko mówiąc, przesrane…
Przejebane.
W dupieśmy!
To już kolejna powieść która opowiada o nas, naszym świecie, o onej rzeczywistości człowieczeństwa, tym razem w klimacie… klimatu. Klimatu, którym się manipuluje, zaskakująco łatwo, ale też nie bacząc na konsekwencje. Mieszając z nad podziw spójną i gładką łatwością prawdę z fikcją, w którą trudno uwierzyć, iż takową jest, autor prowadzi nas przez znany nam świat, naszą codzienność, pokazując, jak łatwo manipulować maluczkimi, jak to ci uprzywilejowani finansowo i pozbawieni skrupułów bawią się naszą codziennością, oraz jak bardzo trującą manią jest…
… cyfrowość świata.
I jak to nagle oni zwykli zjadace chleba są obrzucani kalumniami za to, i śmieją się… oddychać… oto kolejna powieść z przyszłości, a może naszej rzeczywistości, której nie widzimy. Której nam nie ujawniono… oto opowieść o planecie, naturze jej i tego dwunoga, który serio ma skłonności do samodestrukcji i wymyślania wszelakich… estetyk… niesamowita opowieść, ale…
… dla tych o mocnych nerwach.
Niesamowita, ale nie każdemu przypadnie do gustu. Urywane dialogi, rozstrzelenie czasem chronologiczne, w rzeczywistości one prawdopodobieństwa, narracja mocno poplątana, ta powieść wymaaga uwagi! I to całkowitej… jest jak horror, który co prawda wyciąga macki, ale to ty musisz się do nich przyczepić…
… i to sam…

Nadal wieje, ale popłyńmy na kontynent…
Choć najpierw nadmienię, iż jest 6ty i Christiansoe po raz pierwsy od około 10 dni dostali zapasy… bo wiecie, pizga… Stormowo jest od jakichś 3 tygodni i to w wersji raczej stałej, wsczególności dookoła Wyspy, a może i czasem w onym dziwnym pasie zwanym szwedkim, dookoła…
Wiatr jest męką…
A przecież zwykle storm trwa noc, wieczór i dzień może, ale nie więcej, a raczej nigdyś tak było, z onymi wiatrami w okolicach dwudziestki… i tak, wiem, dziwnym mam miernik, ale to wyznacznik mojego bólu głowy, tudzież napaadów lękowych, bo wiatr to potrafi, i taki wiejący jakoś od połowy stycznia, co prawda trzymających resztki skromne śniegu na ziemi, obecnie zmieniające się w wodę… niestety, ale… zapasy na archipelag wysp dostarczył jakiś wojskowy statek i mają, czego potrzebowali, bo tam to dopiero jest odcięcie od świata.
A to mnie naywają Mniejszym Krańcem Świata…
Wróć, to ja się tak nazwałam. LOL
Azaliż wżdy, tam bym żyć nie chciała, co jak co, ale jednak, brak rzek, jezior, jakiejś tam ruchomości, ona skała, fascynująca i piękna, te zabudowania, morze, one życie na skałach, piękne, jednak… nie, to nie dla mnie, jak mogę zobaczyć jeden koniec świata z drugiego, to już jest racej zbyt wiele dla mnie… znaczy zbyt mało… I tak, byłam tam, kilka razy, i znałam ludzi, którzy tam mieszkali…
To serio dla tych, co wolą specyficne życie i mogą się nie myć.
No wiecie… woda.

Ale…
.. wybieramy się na wycieckę, znaczy do konsulatu, więc się nie podniecajcie, aczkolwiek, będzie PopMart! Może ono podniecenie nie jest takie jakieś… no, zbędne całkowicie? Ale… w tym momencie wiem tylko, że będzie bujać, bo pizga i jest trochę śniegu, więc wyjeżdżamy z domu wcześniej, bo trzeba niczym żuczek… w końcu na Wyspie przestali odśnieać nocami.
Kończą robotę w okolicach szóstej i nic więcej…
Serio.
… więc jedziemy około sóstej rano, ciemno, ale już nie tak jak w grudniu, ech, ciemność już ustępuje powoli światłości, smutne to, lecz co na to poradzisz? Możesz zamknąć oczy, jednak po co? Dlaczego… zerkam na mapę fal, na razie na niebiesko, żółcienie się nie pojawiły, może nie będzie aż tak źle? W końcu psy mogą płynąć, ale konie już nie, więc… wszystkiego mona się spodziewać.
Biedne zwierzaczki…
Wyobrażacie sobie być zamkniętym w puszce na kołach, postawionym na ruchomym pokładzie, gdzie grube łańcuchy trzymają koła… gdy fale tańczą… koszmar, dlatego, dziś ino pieski i kotki. Reszta zostaje na stałym lądzie, który dziwnie nie zdaje się być stały, bo wieje w urwał mać! Mocno nader… około 17tu… tia, muszę wyjaśnić kiedyś oną skalę. Napiszę ino, że w drodze powrotnej fale będą miały 2 metry i to będzie rollercoaster… taki tam spojlerek. A co…
… mogę.
Wjazd na prom już pokazywał, że raczej szykują się na niepewności, ale… buja w drodze tam, tak raczej, dość spokojnie. Tak raczej bez przesady. Znaczy wiecie, buja, jak najbardziej, ale proszki na chorobę morską, aka avio, trzymają i tak pusty żołądek, człowiek wysikał się jeszcze w porcie, to polecam szczerze, siku zaraz po boardingu, jeszcze przed wielkim morzem, więc…
Płyniem.
Względnie spokojnie…
I docieramy na kontynent, gdzie śnieg pada… WOW!!! c.d.n.

