„Do wynajęcia.
W szczególności na jakieś tam imprezy, czy coś. Wesela, inne tam, nawet i religijne wszelako zaślubiny, ofiar składanie, obcinanie skórek, barmicfy, wszelakie urodziny, narodziny – zawiera basen narodzinowy i połogowy, i umywalki do mycia wszystkiego, każdej z onych rzeczy osobno. Do tego lodówki, zamrażarki i wszelakiej mocy kuchenki plus kilka salamandr ognistych i smoków dmiących, więc i para jest i ogień, czasem zimny czasem wrzący, parzący… w zależności do czego to potrzebujesz, jest dla ciebie. I oczywiście są podziemia, a tam się dzieje to, czego nie chcecie pokazać mamusi i cioci, którą trzeba było zaprosić, bo dzieci nie ma, a wiecie, czas płynie szybko, wy wciąż jesteście rodziną najbliszą, więc…
… możecie wynająć tylko górę, ale nie możecie ino dołu.
Wiadomo, pewne sprawy trudno wycenić, ale jeżeli chodzi o łańcuchy i wanny, mogą być srebrne. Podobnie z klatkami… i dlatego Bezwłok postanowił wynająć ten dziwny obiekt, mieszczący się w dziwnie zapomnianej części Wyspy, podobno to kiedyś zoolog był, czy inna torturownia, ale po ulepszeniach ludzie omijali to szerokim łukiem, więc prywatność też była zapewniona, zaraz za drzewami i morze i pole, i trochę dziczyzny… no po prostu, a i cena po sezonie była przystępna… a tak pomiędzy drzewami pokręconymi, skałami, trollami śniącymi i dmuchającymi siarką z różnych otworów… z trollem jest tak, iż do pewnego momentu nie wiesz gdzie przód a gdzie tył, a nawet jak już wiesz, to i tak tracisz w pewnym momencie oną nabytą pewność…
Po prostu tak jest.
Po prostu.
… więc miał tam zamieszkać. Kupili mu wiosenne kwiatki w doniczkach, ale i kilka sztucznych, wiadomo, lepiej i tak, do tego obrazek z roześmianym bobasem i wypchaną nutrię. Kochał je namiętnie za te zębiska! Kolekcjoonował od początków swego istnienia. I miał nawet taką malutką, wiecie, lekką mutację nutrii i pudla, zawsze w różowej torebeczce… z wegańskiej skóry, żeby nie było.
Okropne brzydactwo.”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Ja pierdziu jaka wichura.
Znaczy się storm jak w mordę strzelił, ale wiecie, po naszej stronie wieje od lądu, widzimy one statki na horyzoncie, jak małe choineczki, lekko się kołyszą, ale na pewno wdzięczni są, że nie są teraz na promie do Koge, który 14 godzin płynąć będzie… znaczy wiecie, bo sztorm jest na całym Bałtyku, nie że tylko dla nas. Nie jesteśmy aż tak wyjątkowi. LOL No dobra, to wcale nie jest zabawne, bo domem majta, człowiek się zwyczajnie boi, pierwotny strach przed żywiołami, oraz kląskającą klapką od wywietrznika… rany julek, jaka to jest koszmarna muzyczka, co ją wygrywa…
Mam dość, a to pewno dopiero się zaczęło…
No ale, powrót do promu…
… prom dla bezpieczeństwa wypłynął wcześniej, wiecie, by największych fal uniknąć, ale, ponieważ stworzyła się ona fala, to wiecie, wodę wygnało z portu, więc nie będą mogli wpłynąć i tak się będą bujali przez ileś tam godzin – prawie drugie tyle co płynęli, aż wsio ustanie… i tak się zastanawiam jaki to sens miało? Zwykle płynie się połowę tego, od razu mówię, że mordercy most tyż pewno zamknięty, więc wiecie, jest kiepsko… się człowiekowi morza zachciało.
Wyspy…
To czasem jest bardziej straszne, niż cała podróż, wiecie… czy da się wpłynąć. Kiedyś, jak poziom morza był wyższy się nie dało, bo klapka nie stykała i wrócili do Ystad, teraz znowu wody nie ma, a choinki na horyzoncie dziwnie się wciąż kręcą, a przecież stoją po prawie zawietrznej, ale fizyka, odbite fale i tak dalej… pewnie nimi też majta. Ech! Tak kurna wszystkimi majta.
Oooo… kubeł poleciał, oj, pokrywka zjechała aż za posesję…

Strach tak Chowańca wypuszczać, by pognał a pokrywką, ale kurcze walczyliśmy o nią… no serio, sprzedawali osobno, totalna bzdura, no ale…
Wieje.
Pizga wszelako, ale wiecie, Chowaniec człek dzielny i złapał pokrywkę. Strach me serce zdusił jak wylazł, ale kurde no, pokrywka ważna sprawa, co nie? Mój Hiroł! Złapał, sprawdził też dom dookoła, wciąż nie robimy w Dorotkę. Nie wiem, ale jakoś ona mnie prześladuje. Ta durna bajka. Jak Pinokia i Koralgola nie toleruję dziewczęcia. Nosz buty z trupa zdejmować?
Eeeee…
Ale…
No mówiłam wam, że wiatry przynoszą nie tylko strach i zniszczenie, ale przede wszystkim dziwne myśli. Myśli często zapomniane, może czasem i niechciane, myśli konfundujące, myśli myślowe, wiecie… to, o czym już mógłbyś zapomnieć, wiatr wyrywa skąśtam i po prostu przywleka, ładuje ci je do łba i męcz się z tym wszystkim a często też są to cudze myśli. Tym wszystkim, co ci się kotłuje pod czerepem, gdy wiatr stara się wepchnąć drzwi do środka.
A otwierają się na zewnątrz…
I teraz noc zaraz, właściwie to już… i jak tutaj spać. W znaczeniu na trzeźwo. Bo chyba lepiej się nie męczyć… tylko co tu golnąć? LOL

