Pan Tealight i Nienowy Leczrok…

„Oj, nie podobało mu się…

… wcale a wcale.

Nie czuł się zaklimatyzowany, nie czuł, że w ogóle będzie mógł się zaaklimatyzować, ogólnie, nie czuł tego, tego czegoś, czym miał być… zarzucany nadziejami jakichś maluczkich, gdy on pod sobą miał mieć świat cały, pragnieniami i onym całkowitym chceniem, miał dość już tego na początku… bo wkurało go, iż zapominali, że on był taki cudowny, taki nowy, nowy w tej robocie, wszelako powienien być dopieszczany, musiał mieć czas na jakieś rozkręcenie się a w onej całej degrengoladzie, jakoś nie czuł, i może, że w ogóle nawet chce…

… lub…

… marzy…

Ogólnie mówiąc Rok Nowy był very alpha i nie miał w sobie ni pragnienia pracy, ni jakiegoś tam chcenia, czy te nawet mądrości jakowejść, pre cały czas siediał na Tik Toku i oglądał filmiki z labradoodlami i kotami. W szczególności z tymi takimi biszkoptowymi. Uwielbiał je, bardzo go dopieszczały. Nie wiedział dlaczego, i kompletnie go to nie interesowało. Umościł się w swojej dwupokojowej, aczkolwiek obdarzonej wielkim salonem i kuchnią, dwoma łazienkami oraz sauną, mini willi z basenem i po prostu chciał się wyłączyć… schować nawet, na cały rok oderwać od tego, co wszyscy próbowali wcisnąć mu jako….

… oną rzeczywistość.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Poczta, poczta i poczta…

… więc…

PostNord nie istnieje, ale istnieje.

Tak, wiem, to wsystko wydaje się być nielogiczne, głupie nawet, czy też pokręcone chociaż, ale… są, jako firma istnieją, mają się zajmować wybranymi paczkami… niebieskie auta wywieziono, a to DAO, o którym wspominałam, lub nie, całkiem sobie nieźle radziło już w grudniu. Wydaje się, iż właśnie ten ostatni miesiąc każdego roku, wybrali sobie na jakowyś okres przejściowy i pocztę zaczęły dostarczać obie firmy… ale do brzegu… bilety lotnicze podrożały tak, że nikogo kurna nie stać, samoloty i lotnisko istnieją wyłącznie z powodu jakiejś umowy szpitalnej, w znaczeniu lekarze i pacjenci, no wiecie… ale cena, to już wymiary kosmiczne i tak, ludzie się rzucają, państwo ma ich gdzieś.

Norma?

Gdy to piszę, młodzi zastanawiają się, czy w przemowie noworocznej król powie 67 lub nawet lepsze zdanie, które tego roku nieźle wywajrlałowało się, no ale… czy mnie to obchodzi? Królową się oglądało, wiadomo, szacunek, ale króla? Jakoś tak… nie wiem… bardziej mnie interesuje, czy i lostnisko zniknie, jak one skrzynki pocztowe, niegdyś kolej, ale wróćmy do słowa pisanego… królowi pewno też coś napisali.

Miejmy nadzieję, bo mówca z niego kiepski….

Poczta w Danii przetrwała 400 lat i jest to dość przykre, ale i fascynujące, że dokładnie właściwie tyle… był to onegdaj prezent króla dla ludu, widać obecnie ludzie nie piszą…. Podobno wysłano niewiele ponad sto coś listów… Serio? No wiem, sama wysyłałam ze Swcji, sorry, ale ceny… Przy okaji onego upadku listonoszy okazało się, że będą dostawali wypłatę jeszcze pre 3 lata i…

Zarabiali tyle, że KOSMOS!!!

Ten świat jest pełen dziwnych umów.

URWA!!! Czy te fajerwerki nie mogą być nieistniejące?

Okay, więc kasa dla listonoszy była gigantyczna i prawdopodobnym jest, iż to dlatego tak szybko pocztę zamknięto, ale… lepiej o tym nie mówić… za to DAO… hmmm, człowiek myślał, że to nowa firma. Znaczy taka kilkuletnia, nie wiem dlaczego, może dlatego, iż dostarczali głównie dziwne paczki z Chin i innych tam azjatyckich mocarstw… ale, okazuje się, że istnieją od ponad stu lat, więc chyba wiedzą co robią.

Poza tym, ich firma działa tak samo i ma być tańsza, więc…

Co utraciliśmy?

Wszystko… wolność.

Odchodzenie od słowa pisanego, to utrata wolności. Podobno jednym  zawodów, który wraca, jest zawód gońca w firmach, które chcą uniknąć internetu, które chcą zachować jakąś tam anonimowość. Założę się, iż i szyfry też wróciły do łask… ale odebranie ludziom możliwość wysłania kartki z wakacji, onego wszystkiego, co Terry opisał w „Piekle pocztowym”… to jest dobijające.

Muszę przestać torturować i książkę i film…

Serio!

Dobijam się…

Dla mnie poczta, to istotny element życia i nie dlatego, iż można sobie coś amówić, z powodu kartek, listów, małych prezentów wysyłanych w zakątki świata, których nigdy nie zobaczę. Kontakt, a jednocześnie brak kontaktu… słowa i obrazki… nie chcę tego utracić. Pamiętam wciąż, gdy to pisało się pierwsze listy z jakimiś nieznajomymi, by podreperować język, to był dziwne czasy… ale…

… teraz są inne…

Są…

Zobaczymy jak to będzie, jak DAO sobie poradzi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.