Pan Tealight i Liście…

„Bo chodziło o to, że na drewach wciąż jeszcze były liście!

Zima wkroczyła w Jesień, ta się obraziła, niewykolorowała i wszelako splunęła i tak dalej… i zrzuciła na Zimę klątwę jakąś, a że w tym roku baby się trafiły, no to… cóż, poleciały iskry i zapłonęły sprawy. Ale przecież to tylko usiąść przy oknie i patrzeć jak się baby leją, poza tym, kto by nie chciał cudownej, śnieżnej pierzynki w prezencie bez okazji. Bo tak… bo czemu nie?

Ale najlepsze to były w tym wszystkim liście…

Jakoś tak nie chciały spaść, nie chciały na ziemię, mimo tych śnieżnych czap i rękawiczek, mimo chłodu i wiatrów, jakoś tak, postanowiły to przeczekać, a patrząc na nie Wiedźma Wrona Pożarta Przez Książki Pomordowane utwierdzała się w przekonaniu, że zima to zawsze to jest to…

… oj jest.

Ale jesień też kochała, oj tak.

Po prostu to był jej czas, te dwie pory roku… reszta mogłaby nie istnieć, ale jednak, bez onej reszty jakoś to, co kochała najbardziej traciłoby moc. Znikałoby powoli… może i zaczęło się przemieniać? A lepiej nie. To w końcu nie było jej zamysłem. Jednak, lato ją wykończyło, naprawdę mocno i ona ciepła jesień, mokra, dziwnie niejesienna też nie poprawiała humoru… więc jak się te kilka ni zimowe jawiły, oj, odetchnęła w końcu bardziej i mocniej i jeszcze…

Znowu.

Wiedziała, że zima musi być…

… musi…

… i liście i drzewa i jeszcze wszelakie chłody i wiatry, może nie te głowobolące, ale te… które przynosiły intrygujące nowe. Intrygujące i zmieniające, ale nie tak boleśnie, nie. Raczej tak, z głaskaniem.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

To jest takie… niewyobrażalnie oszałamiające.

Ten śnieg.

Ta jasność pojawiająca się znikąd lub z niego… jakby skondensował w sobie światło księżyca, chłodne, niesamowite, i oddawał je wieczorem czy rano… gdy jest śnieg one szare dni nie są już szare nawet jak niebo zasnuwają grube warstwy chmur. Nie. I to, że śnieg wciąż jest, od kilku dni, wciąż, na dachach i gałęziach… temperatura może i w tydzień postanowiła przelecieć od 15C o minus 5C… ale, co tam… śnieg jest. Co wciąż tutaj jest dziwne. Bardzo dziwne…

Ale i tak piękne…

Problem?

No cóż, widzicie, cięcia budżetowe, więc drogi nie są odśnieżane. Główne w sobotę nie były czarne do popołudnia… potem już trochę lepiej, ale wciąż na głównych leży błoto pośniegowe. Dodatkowo na bocznych to już w ogóle dramat, chyba tylko posolili, jakby ten śnieg potrzebował jakiś przypraw…

Dobry jest jaki jest.

Ale… oczywiście to też problem, dla wielu.

Ceny prąu to nadal kosmos. Sprawdzasz sobie na stronie www, czy cię stać na godzinkę grzania, czy nie. Czy ciepła woda może być użytkowana, czy jednak poczekać godzinkę. Tu już nie chodzi o to czy człowiek marznie, ale czy domy, nieogrewane, zwyczajnie się nie rozpadną. Szczególnie tu.

To jest przerażające.

A tymczasem w Katarze, co nie…?

Jako człowiek, który nie zna się na niczym współczesnym rzuciły mi się w oczy jakieś mundiale na piasku? I to teraz, w tych czasach, gdy wszystko się… nawet nie toczy. Zamarło. Nosz kurna maciogwąda, no!!! Czy was ludie już naprawdę  roumu wybebeszyło? A jeszcze w szczególności was, potomków plemiennych, zawsze w ruchu, wędrownych, karawaniarzy… kiedyś to woda była najważniejsza, skarb najwyższy, a teraz wylewacie jej litry na trawkę po piłkę?

Ja pierdolę, ludzie są pozbawieni drugiego sapiens… ogólnie mówiąc, to już nawet nie sapiens, a raczej kurna zgarbiony, lekko zombie, nawet nie wiem czy homo jest odpowiednie…

… w końcu czy to wciąż homo…

Serio chodzicie z telefonem do klopa?

Naprawdę…

… mieszkam w innym świecie. Tam, gdzie morze wciąż bardziej intrygujące i potrzebne niż telewizor, czy inne tam wynalazki, śnieg, spada właśnie z dachu, co w połączeniu z mrokiem prawie już nocy jest dość creepy, no jednak. Wciąż… ta natura jakaś bardziej normalna i miła sercu i duszy… Chociaż i u nas są jakieś jęczybuły miauczące, że ojoj, tacy oni kibice, ale tym razem ich nie stać na te Katary.

Ojojoj… ale mi kurna was NIE szkoda.

Wstydzić się powinniście za to wszystko, ale nie… ludzie chyba już nie posiadają czegoś takiego jak wstyd w sobie…

Jakieś szersze widzenie, myślenie, pragnienie nauki… też odeszło do lamusa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.