Pan Tealight i Szkoła dla Dorosłych…

„Pierwsi uczniowie przybyli jeszcze jak liście się zieleniły…

… ale wiadomo, przedwcześni tacy, najgorsi, najbardziej upierliwi, więc musieli poczekać. Niekiedy nie było najmądrzejszym by być pierwszym, może i nigdy, w końcu ostatni będą pierwszymi, czy jak to tam… I najważniejsze, pewne rzeczy i sprawy trzeba najpierw wypróbować, a znalezienie królików doświadczalnych, no cóż, nie było w smak niektórym…

… milusie królisie…

A oni, cóż…

Byli za darmo, sami chcieli, a nawet niektórzy za dopłatą nawet, ino brać, więc aż wstyd byłoby nie skorzystać. Lepiej nie marnować takiej okazji, lepiej ich wykorzystać, przydadzą się też oczywiście pomoce szkolne, dydaktyczne mocno, wiecie jak to jest, drogie takie szkielety i inne bajery, więc…

Nic się tutaj nie marnuje.

Nic się nie może zmarnować, Wiedźma Wrona Pożarta Przez Książki bardzo o to dbała, ale też i uwielbiała wyrzucać! Uważała, że jak coś już zaczyna człowieka, czyli niby ją? wkurzać, to najlepiej to wyjebać i tyle.

Po co się męczyć.

Kosz cię wyręczy.

… ale nie, nie pozwala w nim grzebać innym, klątwy nakładała i wywalone musiało być wywalonym i zniszczonym… ale może oni o tym nie wiedzieli, może chcieliby mieć taką opcję w życiu, więc… napisała im poradniczek, jakby co, mogli się uczyć, ale powiedziała, że profesorem nie będzie!

Za nic!”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Z cyklu przeczytane: „Wiedźma opiekunka” – … drugi tom przygód Wolhy Rednej… Wiecie, powrót do znajomego świata, zabawy, romantyczności, przygody, wszelakie potwory, rozrywki i rozgrywki…

Nasza bohaterka kończy szkołę, koniec z tymi zabawami i wolnością… może to i było pokrętne, może i naprawdę ktoś w tym maczał palce lub pazury, ale jednak, może sprawdi się jako część Dogewy? Odbycie stażu w takim miejscu może i będzie dosyć… zaskakujące, ujmując najmilej, ale jednak, chodzi przecież o dyplom. Ukończenie Uniwerku to jedno, ale papier jest ważny!

Tylko… te wampiry!

To takie przyjemne czytanie. Nieciężkie, nieprzeginające, magiczne, zabawne, prawie komiczne miejscami… osobowości drugoplanowe są niesamowite. Tę powieść czyta się też i dla nich, a może i często przede wszystkim dla nich? No wiecie, jedni wolą wiedźmę, inni otoczkę i choć jedno bez drugiego żyć nie może, to jednak… ech, no po prostu, jest zabawa, jest przygoda, magia i wpadki wszelakie…

I sekrety…

Oj, te sekrety!

W sklepach ludzie… dziwnie by było gdyby były to zwierzaki, no jednak… jeni polują na przecenione masło, inni na jakieś bibeloty, a jeszcze inni czekają na julemarkety, które w tym roku jakoś tak późno się zaczynają, no ale… ten w Nexoe podobno ma być na wypasie. Się zobaczy, albo nie.

Ale…

… śnieg stopniał, nagle zrobiło się dziwnie cieplej i epidemia katarków szaleje.

Normale!

… więc może jednak zrezygnować z miejsc, gdzie gromadzą się ludzie? No bo kij wie co to za katarki poprzynosili z onych zagramanic? Przecież wszyscy ciągle gdzieś latają, ale lampek powiesić to nie. Kurna no! Wszędzie ciemno, wszędzie szaro, wszędzie… gdzieniegdzie tylko ktoś coś zrobił, rzucił lampki, nawet media zaczynają się rozwodzić nad tym, iż jeden sznur lampek przez rok zaświecony, to ino ileś tam koron, a jednak… tia, ludzie… ludzie mają to do siebie, że łatwo przechozą do linczu. Jak ktoś chce, to zapraszam, bo ostatnio depresja mnie dojeżdża, ale tak na wkurwie i płaczu jednocześnie, więc spróbujcie się z tym zderzyć.

Tak naprawdę, wszystkim co zrobicie, obecnie szkodzicie innym, więc…

Po co się starać?

Po co ich słuchać?

Po co się innymi interesować?

No weźcie no, szczerze… odpuście sobie.

Ale…

Śnieg stopniał, smuteczek. Wiem, że to jeszcze nie zima, ale jednak… jednak jakoś tak, dziwnie. Chociaż, z drugiej strony wracają szare pogody, w wolnym tłumaczeniu bardzo… a one są super. I można świeczki kopcić. I tak, wiem, złe są świeczki, ojojojjj… czy mnie to interere? Nie, ani fiku miku!

I już.

Spokojna wasza roztrzęsiona!

Nie bójcie się.

Można żyć i nie dbać o to, czy ktoś to zaakceptuje, czy nie. I tak, mogą rzucić jajem, mogą na was napaść, ale jednak, cóż, wy możecie nie marnować jajek. I nie słuchać innych, słuchawki to cud techniki. Nawet wyłączone.

LOL

Taki myk!

Tego uczy Wyspa… mienia wielu rzeczy w dupie. I to dosłownie czasami, wiecie, jak komuś przyjdzie i się zachce gdzieś w lesie głębokim mniej lub bardziej, to co ma zrobić. Nosz przecież, no… co ma zrobić, musi zrobić?! Co nie? LOL Tak więc miejcie święta jakieś, nie miejcie ich w ogóle…

I do not care!

Szczerze.

Dobra… teraz tylko przekonać o tym wszystkim mój mózg i zwyczajnie nauczyć się mówić nie… to prede mną. Bo widzicie, to mi jeszcze nie wychodzi, ale to miejsce uczy. Rani i niszczy też. Nie wiem w czym jest lepsze…

I nie, nie chodzi tylko o ludzi…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.