Pan Tealight i Pan Zdupczyk…

„Ekhm, no dobra, to dopiero był aparat.

I to mega aparat i na dodatek, wiecie, jednak większość ma pewien problem z taką analną tematyką, więc oczywiście, że Zdupczyk nie był popularną osobą w okolicy i bliższej i tej dalszej. A podobno i nawet znali go poza światami… były na to różne dowody, jakieś wlepki w paszporcie, jakieś nazwy, jakieś…

Kurcze no, nawet w miejscach dość sekretnych Wiedźma Wrona Pożarta Przez Książki Pomordowane miała jakąś wizję dziwną, a potem i zdjęcie gdzieś widziała, takie się ruszające, takie jakieś… przerażające, wiecie, z odpowiedniej strony, że naprawdę nie można go było nie poznać.

No szczerze.

Do tej pory miała jakiś taki wstręt do patrzenia gdziekolwiek…

Przez niego.

Ale… cóż, czasem było go trzeba zwyczajnie znosić i tyle. Pewne interesy wymagały tylko i wyłącznie jego obecności, jego obrotności, a kurna, przy onej swojej sylwetce bardzo kulistej było mu to chyba o wiele bardziej możliwe, łatwe i wszelako dla niego naturalne? No serio, wyglądał jak balonik z girkami kulistymi i niewielką główką, którą można było pomylić z ogonkiem…

Bo ogon miał oczy też.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Wieje i leje.

Leje i wieje…

Nie żebym narzekała, bo moja osobowość uwielbia wszelaką szarugę, ale jednak taka zima, nie no nej tak… ja podziękuję za takie namakania. Woda stoi wszędzie. Znowu drzewa poupadają, znowu będzie tragedia, więc tylko spoglądając na prognozę można powiedzieć co się na Wyspie wydarzy.

Wkurza mnie to, bo ciągłe czystki w ramach gołego nabrzeża, które sobie ubzdurzyli, wciąż są prowadzone. Oczywiście nie wolno budować blisko wody, ale są lepsi i lepsiejsi, więc wszelakie inwestycje na wykupionych działkach będą prowadzone. Czy to przygodni Turyściznę? Nie wiem… nie mam zdania. Jakoś już tego wszystkiego kompeletnie nie czuję. Nie rozumiem… ciekawe, czy jak po jakimś sztormie znowu coś się zawali to będzie krzyk i rwanie włosów i oskarżanie: a mi nikt nie powiedział… Kurde weźcie no, a rozumu nie ma? Puk puk!!!

Zaskakuje to, jak bardzo ludzie są głupi.

A może ino naiwni?

Nie, dla mnie to głupota i tyle, zdania nie zmieniam! Nie, nie nabierzecie mnie już. Nic z tego, oj nie. Nie wierzę w ludzkość. Wolno mi. No kto mi zabroni? Weźcie no, przecież się nie ujawniam w mediach… wróć, a może jednak się ujawniam? LOL Może to właśnie nastąpiło?

No ale…

Mamy styczeń, wiadomo, większość jednak uznaje to za jakiś nowy początek, nowy start i tak dalej. Niby to wiadomo, a jednak, jakoś tak wsio po staremu. Stare problemy, stare twarze, nowe twarze, które i tak wydają się stare i jeszcze… o dziwo przecena rzeczy światecznych!!! W sklepie! Ja pierdziu, czujcie moje zaskoczenie!!! No przecież od tak wielu lat już tego nie robili!

O co chodzi?

Gdzie ja jestem?

Przecena aż 50%… dobra, ale tylko jeden krasnal! Bo tak naprawdę, bez urazy, ale człowiek nie potrzebuje tych rzeczy. Smutne to, ale z czasem, jak już się ogarnie co chce, co wie, co może co ma, co kocha czego nie lubi i jeszcze, ogólnie… kim jest, po prostu, tak zwyczajnie i dobitnie. Nagle stajesz przed ślicznym domkiem ceramicznym i to firmówka z Kopenhagi, ale… serio, wolę coś od artysty… coś lepionego ręcznie. Wolę jedno i takie, co codziennie poprawi mi nastrój niż…

Masówkę?

To nie jest jakiś snobizm, myślę, że to raczej ono uczucie, że posiada się coś, czego inni nie mogą posiadać. Bo rzeczy robione ręcznie oznaczają, że każda jest inna. Tak lub inaczej. Nawet seria prawie takich samych domków, to ino PRAWIE takie same domki. I już… no i samo nabywanie takiego cuda… może być traumatyczne, może być zwalające z nóg, może być różne, ale zawsze jest przygodą.

Zaskakującą.

A tutaj przecież każdy tworzy, więc… kubeczek, domek, figurka… i pewno, że na naszą kieszeń to sporo, ale przecież można wybrać. Można wybrać posiadanie artystów na Wyspie albo nie…

… komuś obraz? Wciąż mam jeden do sprzedania!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.