Pan Tealight i Załamanie Anerwowe…

„Po drodze toczył się pierścionek zaręczynowy…

… kamień chyba słabo był w nim osadzony, albo wiecie, jakość jak zza budki z piwem, gdzie sprzedadzą i dobre i to niby całkiem złe, byle ino jakoś tak, prześwięcei przekonujący są jednak, więc…

… plastik fantastik… może wypadł, może się słukł, a może nigdy go tam nie było, między onymi malutkimi ząbkami…

Pokrzywionymi, porysowanymi.

Nie utrzymały, a może też i nie chciały trzymać, takie wiecie zrezygnowane, całkowicie poddane onej depresji wiążacej się z niewypełnieniem przeznaczenia, bo przecież miało być szczęście, miała być radosność, może i filmik na TikToka, wszelako lajkowany po niebiosa, co to boomnie się i przedostanie do mediów wyższych… a może i jeszcze dalej, kto to wie, tyle w dzisiejszych czasach można z niczego… a przeież miłość się sprzedaje. Tylko, czy to była miłość, czy ino jakieś interes. Może nie do końca przemyślany, może nie do końca pewny, wszelako się trzęsący, upuszczający najpier pudełko, chiwla śmiechu, potem to kółeczko złote z kamyczkiem…

… potem bez kamyczka.

Wiecie…

Tak to bywa, czasem wszystko to w głowie wygląda całkiem inaczej niż wtedy gdy dzieje się naprawdę i nie ma nawet muzycki, a to co wcześniej se nucicie pod wąsem, cóż, nagle brzmi prawdziwie… fałszywie…

A, Załamanie Anerwowe też się toczyło.

Lubiło błyskotki!!!”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Wiatr znowu wieje…

Oczywiście sąsiadka musi robić remont… pierun wie, co tam jej w środku wymieniają, znaczy nie mówię, że w niej, w sąsiadce, architektonicznie, no weźcie, wiem,  że to jesień i niektórym się marzą jakieś zajęcia pratkyczne, ale to. Może i to głośna sąsiadka, no i dziwaczka, kurde, JA to mówię… LOL ale jednak, babka chyba całkiem mocna, sprawna i zaradna. Czyli…

Taki facet.

Znaczy wiem, że w dzisiejszyh czasach nie wolno uogulniać, czy jakoś tak, no i wszelako, ale to Dania, to Wyspa, tu kobiety są inne. Twardsze, a mężczyźni są słabi i naprawdę, jak ino znajdą taką kobietę, wiecie, bardziej wrażliwą, to strasznie po niej potrafią pojechać… tyż oberwałam.

Mocno…

Od obcych.

Ale spoko, oberwałam od płci obydwu, więc niby po równo. Ale wiecie, remont. A remont w domkach jednorodzinnych, co to stoją może nie przy sobie, ale blisko i echo jest i w ogóle śpicie od strony remontu… no po prostu kuźwa mać. W nocy spać nie można, w dzień próbujecie i macie przejebane, bo się nie da…

Chyba wymienia okna.

Chociaż…

Może i jakieś ciemne wrota otwiera? Może rzucili je przecenione w Kvickly czy Sparze? I ja o tym nie wiem? ZUO! LOL

Bo wiecie, może i u nas ono halloween to takie pic na wodę fotomontaż, ale jednak… są jakieś członki do kupienia w Dagli…

Nie takie członki!

Rany!

Takie, to chyba ino przez sieć? No wiecie, przyznam się, że nie kupowałam, kiedyś pamiętam jakieś coś było, ale to ino pyłek i błagam, ohydne to było, ale może w dzisiejszych czasach to wiecie, poszli dalej? Na pewno poszli, ale ja telefonu nie mam, więc wiecie, se aplikacji nie założę…

Zapiszę?

Zaloguję?

Ale, wróćmy do sąsiadki.

Otóż chodzi o to, że ona lubi trzaskać. Nie, nie wiem czy trzaskać po ryjach przypadkowych przechodniów, ino lubi drzwiami i innymi furtkami, bramami walić i napierdalać mocno, wszelako dźwięcznie, wygrywając melodie wkurwiające i przerażające, jak tak człowieka z nienacka dorwie… na przykład wraca mocno wieczorową porą, ty już w medytacji przed snem, a tu JEB!

No i po spokojności.

W kiwimago poszło wsio!

A teraz ono rycie i walenie do trzeciej… i jeszcze ten wiatr, co znowu wieje i deszcz i wszelakie szaleństwo…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.