Pan Tealight i Bogi Jelitkowe…

„O ja pierdziu, jak one się na nią wkurwiły.

Ale to tak na maksa, z przytupem, twisterem, chorobami wenerycznymi, potrójnym Axlem, szpagatem, piruetem i dwiema parami nożyczek, belą materiału bardzo gryzącego, no i pchły, pchły zawsze temu towarzyszyły… oraz wiadrem pomyj i jeszcze kanką paliwa rakietowego…

Aż tak.

A potem wyszło, że się pomylili.

Bo wiecie, jakoś tak, no zwyczajnie nie ten twór, nie te dziurki, wszelakie moce przerobowe i tak dalej, plany mieli, ale no jakoś tak, nie te GPSy czy coś. Podobno teraz Jabłczane Fantasy porobiło mapy, może to ich wina, może to jednak jakieś tam ich coś… nie wiadomo było, znaczy nie, no pewno że się tłumaczyli, ale jednak, jakoś tak, jakoś tak się to tutaj wszystko popiętroliło, zwindowało i jeszcze, jeszcze jakoś tak pokrętnie machało wstążkami kolorowymi…

No co, w tym świecie wsio takie opisowe.

Ale jednak… Bogi Jelitkowe się jakoś zbuntowały, wkurwiły na Wiedźmę Wronę Pożartą Przez Książki Pomordowane i zrobiły jej kuku. Mega kuku na stałe… i cierpiała ona… i jakoś tak, przy tym wszystkim nagle zrozumiała, że straciła nawet to, co myślała, że może jednak uda się ocalić, ale Bogi Pleśniowe były po jej stronie. Kochały ją i wielbiły jako swoją, więc…

Przegrała znowu.

A ci ją jeszcze dobili, skurw…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Z cyklu przeczytane: „Magia triumfuje” – … oj. Ale jak to? Nie fair… ale, ja chcę więcej i więcej i… nie, nie znudziło mi się i nie, nie uważam, że temat wyczerpany, czy inna jakaś głupota!!!

Chcę więcej…

Ale nie ma.

Za to pamiętam, jak trzeba było walczyć o kolejne części… pamiętam te pisaniny, pamiętam i wdzięcznam, że jednak Wydawnictwo się zdecydowało. Naprawdę wielkie dzięki. Wydacie więcej? No przecież oni piszą… piszą i piszą, no weźcie no, są fajni, pewno, że to taka pocieszaczka książka, ale jednak, świat teraz taki, jakby zaraz miało nastąpić Przesunięcie, więc…

No?

Ale… co w ostatnim tomie, oj domyślacie się, więc po co mówić. Ale ostatnie strony, nom nom nom… jakoś tak nasza główna bohaterka dziwnie niknie w tej opowieści, wiadomo, wszyscy odeszli, przecież, to już całkiem inny świat, pozmieniało się cholernie… czy wolałabym by niektórzy znów byli samotni, a nie szczęśliwymi matkami, w tej opowieści, no tak… chciałabym jeszcze opowieści z czasów sprzed dzieci, mężów i tak dalej. Onych kryminalnych story… ale, to już koniec. Ostatnia bitwa. I tak naprawdę, cóż, nie oszukujmy się, wiemy, że ktoś musi zginąć…

Wiemy…

Cała seria to majstersztyk. Właśnie taki, fantastyczny, lekko fantasy lekko urban fantasy, lekko wszystko, niesamowity, z jajem, poczuciem humoru, czymś tam buzującym między bohaterami, no wiecie… i dodatkowo dobrze napisany… taki cykl to coś, do czego się wraca. Chyba powinnam sobie kupić drugi zestaw, bo stare tomy tyle zniosły, że… hmmm, niegłupi pomysł… pamiętam pierwsze wydanie…

Ech… pamiętam tak wiele.

Wrócę do Atlanty, może tego lata?

A wy jak nie znacie, a takie klimaty was kręcą, cóż, zajrzyjcie… bo tutaj balans damsko-męski jest perfekcyjny. Mity, opowieści, legendy… ech, z każdego zakątka, bo czemu nie. Niespodzianki?

Na każdym kroku!

Keramik…

No właśnie, podobno ten napis najbardziej ludzi przyciąga. Znaczy, no rozumiem, właśnie wyczyściłam swoją szopę i chyba też se trzasnę taki… sama wymyśliłam… KUNSHED. Eee! Dobrze brzmi, co nie? W końcu galleri to mają wszyscy, a szopkę mam ja. Niewielką, ale się zmieści wszystko, a malowanie, wiadomo, gdzie się da, podobnie ze zdjęciami. To w końcu taki dziwny świat…

Ale, co do ceramiki, to tutaj jest jej masa.

Mamy formy takie bardziej względnie użytkowe oraz szalone, mamy zdobione mnaturalnie, albo bardziej pojechane. Zwykły kubek, coś niby z IKEA ale i też takie, która po prostu, jakoś tak do was pasują, no i… kubek łatwiej przywieźć z walacji niż obraz, więc… może powinnam…

Ale to nie moja bajka.

Jak już, to marzy mi się srebro!

Ale… człowieka nie stać, więc niech se ino marzy, na to go stać, znaczy, wiadomo, marzenie jest za darmo i tyle. Nudna jestem. Najważniejsze, że jedna ze spraw załatwiona. Moje marzenia odeszły w przeszłość. Niszczenie własnej sztuki jest oczyszczające, ale też i boli… niczym niechciane dzieci…

Jak ja…

Ale miało być o ceramice…

I będzie, nie ma boja, to co oglądaliśmy mieści się w Allinge, znaleźć łatwo, bo malutkie studio, skryte pod rusztowaniem mieści się na przeciwko onych kolorowych domków… wiecie, tam, gdzie każdy se fotki strzela.

No idziecie od portu w stronę wschodzącego słońca… po lewej.

I tutaj, w Allinge znajdziecie właśnie taką ceramikę użytkową.

Piękne szkliwo, cudowna w dotyku, widać przez okna trochę szaleństwa i chciałby człek o nie zapytać, ale głupio tak zajętego człowieka męczyć, co nie? Paudal’s Keramik Værksted mieści się przy Havnegade 37. I warto wejść… ceny są zwyczajowe, jak na taką ceramikę, czyli… po prawdzie, to jak patrzę na ceny w Polsce, jak ktoś mi o czymś blebla, to mnie to szokuje, że właściwie, tak szczerze, śliczna rzecz, możesz mieć one and only, a i tak ludzie wolą masówkę…

Hmmm…

Nie no, pewno że bardziej boli zbicie 150 DKK niż 10 DKK, choć nie, mnie chyba tak samo, bo te moje talerze są mega. I były ma wyprzedaży w Netto, a wyglądają, jak takie za kilka stówek… kto to widział płacić w sklepie, nie że sztuka, za talerz kilkaset złotych? No szczerze? Przez ponad 20 lat mieliśmy 4 białe talerze, wymieniliśmy dopiero teraz, szczerze, takie to tłukące się?

Przy tylu przeprowadzkach?

Za to w Sandkaas… gdzie trudniej dotrzeć, bo warsztacik domowy schowany jest w cudownym ogroddzie z niesamowitymi niebieskimi hortensjami, są już te cuda kompletnie one and only… zdobione odciskiem lawendy i oczywiście helleristningerami, no przecież… i to szkliwo lekko ino rozlane…

Mniam!

Bardziej mój klimat.

Facebook, strona i Instagram dostępne, a tam wiadomości o nowościach i oczywiście kiedy można wpaść i gdzie kupić.

To tak z moich ostatnich i pewno jedynych zabaw w turystę w tym roku… serio, nie daje się oddychać… i zresztą, nie oszukujmy się, nie ma za co… w końcu też jestę artystą!!! No weźcie, dokarmiajcie. LOL

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.