„Ta była wredna.
Najpierw bezczelnie nie dała się ciąć, potem gotować, potem one resztki uczuliły Pana Tealighta, aż w końcu nasionka pogryzły Wiedźmy z Pieca. No seryjnie, jakby ją jakieś dyniowe wirusy opętały, czy coś w ten deseń… jakby nie chciała być dynią, a może chciała być nią, ale inną?
Pan Tealight, po tym jak się zdezynfekował, oczywiście zewnętrznie i wewnętrznie, ale bez urazy, liściami zaparzanymi, nie że pijak, czy coś, gąbka i takie tam… nie, on herbatą. I innymi ziołami zyskiwał swe moce… znaczy większe moce, odświeżone i takie tam, wiecie, wzmocnione…
No mniejsza o nim, po prostu wciąż nie rozumiał.
Niby już jej nie było…
Niby już pozostały ino te skórki, które patykami wypychano właśnie do wielkiego ogniska, a one wzbudzały wielkie ogniste skrzydła… które wypadały spośród liści i szybowały gdziekolwiek im się podobało, niebezpieczne wciąż, nawet jak już opadły czarnym, strasznie wrzącym popiołem…
… ale w końcu trawa je niwelowała.
Jakoś tak, z dziwną łatwością…
Ale jakoś tak, wciaż nie wiedzieli o co jej chodziło? No tak naprawdę? O co jej chodziło do grzyba?! Miała jakąś misję, czy była kimś zaklętym… a może i jakimś alienem niezauważonym, nowym bytem…
A tam… i tak była niesmaczna.”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Ale koniec z tymi dąbkami.
Chociaż przyznaję, że trudno się od nich oderwać i to niezależnie od pogody, chociaż, mam teorię, że nawet lepiej je podziwiać bez słońca. Jakoś tak wtedy się bardziej świecą. Jakoś tak mocniej, wyraziściej, jakoś…
Brzozy też!!!
Ale… miało być miejsce z jeziorkiem, więc jest.
Dookoła zestaw paarkingów i zmiany. Przede wszystkim spory, czerwony gaard już nie istnieje. A kamienna półziemianka/szopa, jakoś tak upada dalej… Jakoś tak się kompletnie wtapia z roślinność. Pewno kolejna sprawa, która zniknie niedługo… smuteczek… ale i my znikamy, więc…
… więc las.
Jest niesamowity.
I po jednej i po drugiej stronie drogi. Niestety ludzi wciąż sporo, ale to głównie nasi, miejscowi, więc nie ma boja. Chociaż i jeszcze jacyś uciekający przed kwarantanną mieszkańcy Niemiec się znajdą. A co… jak ktoś ma kasę, to wiecie… wydaje im się, że tutaj lepiej, a potem krzyczą i uciekają do Szwecji, bo ile można wytrzymać bez onych Starbucksów czy czegoś tam.
No IKEA na przykład, wiecie, ludzie mają potrzeby.
Ale…
Ja chcę najpierw nad wodę, w której odbija się barwna lesistość.
Niestety lesistość jest ino sporadycznie kolorowa, więc pewno wielu efekt nie powala, ale ta woda, ludzie ze spinningiem, czy coś w ten deseń i jeszcze kilka grupek z jedzeniem, bo to u nas takie modne. Wiecie, koszyk i żarcie w przyrodzie. A ja przy brzegu jeziora odkrywam mocno nadgryzioną Amanitę muscarię i se myślę, czy ktoś se nie dodał… wiecie, wsio zależy od dawkowania, muchomorek też leczyć może!!!

Ale…
Od strony parkingu można pójść tylko w prawo, stojąc twarzą do wody, więc wybieramy tym razem ścieżkę w drugą stronę niż kiedyś…
Niestety trzeba iść poboczem, więc wiecie, znowu trzeba uważać na samochody, ale jednak warto, bo po prawej las iglasty, po lewej skały, drzewa, majestatyczne ścieżki i jeszcze te moje ostatnio, ukochane trawy o roztrzepanych główkach,które to wyglądają wprost biało na tle onych wysokich sosen i ich grubych, fantastycznych pni.
Ale idę, nic to, że kolano napieprza.
Ale damy radę.
Po drodze jeden grzybek, drugi i nagle przypominam sobie jak neiwielu ludzi tutaj grzyby zbiera, naprawdę niewielu. Na szczęście do ścieżki w górę, dookoła wody, czy też raczej prowadzącej do mostku, który nas na nią poprowadzi. Ale najpierw, spoglądając w prawo i w lewo, potem znowu, szybko myk na drugą stronę, a tam sosny wysokie, cudowne wszelako, żywicą spływające…
… i brzozy i mchy i gałęzie…
I ścieżka, na której nikogo.
Cudownie…
Ale nie ma co wąchać i zbierać one zapachy wszelakie, w końcu iść trzeba, nie da się zostać, chociaż, może… może się da? Może się uda? Może wszelako jakoś by można było? Wiecie, człek zbiera z lasu różne dobrodziejstwa, więc i to. Bo czemu nie? Przecież to tylko dla zdrowotności i naturalności.
Shopping, gdzie podziękowaniem jest…
… oddech.
Na przykład. c.d.n.

