JESIENNY KOKTAJL

Babcia wciąż żywa/żwawa/człowiek/kobieta…

Mam nowego boga. Dokładniej BOGINIĘ! Nie tylko idola, wiecie: ołtarzyk, kadzidełka, ofiary i te sprawy, ale coś o wiele więcej… Ów kształt, ramkę, formę, do której jakoś chcę się dopasować. Wiecie, tego kogoś, kim chcę być… jak nie dorosnę – bo jej się udało! Ale też obraz do totalnej czołobitności, psalmów, hymnów i wszelkich peanów.

Autorkę!

Jolanta Kwiatkowska, choć może tego nie wie – jakoś tak dziwacznie kogoś o tym uświadamiać – jest moją Boginią. Tym znakiem na drodze, którego nie można, nie wolno i nie warto przeoczyć. Pożarłam wszystkie jej książki i utwierdziłam się w boskim jej przekonaniu, że w cholerę MOGĘ. Mogę nosić to, co chcę, mogę myśleć, to, co chcę i czuć to, co czuję! Bo zwyczajnie jestem sobą, mam prawo do bycia sobą!!! Zresztą, wszyscy inni są zajęci, czyż nie? Na dodatek, Ona tak pisze, że… naprawdę wierzę w to, że mogę. Mogę na starość nie zmienić się w skamielinę. Mogę być rajcowna, jeżeli tylko sama sobie na to pozwolę. Bo w końcu życie zależy od nas. I o tym uczy Alicja – bohaterka tej niewielkiej powieści. Emerytka. Choć należałoby powiedzieć, iż nie tyle uczy, co raczej pokazuje nam jak żyje. Jakby zaprosiła nas do swojego pamiętnika, tylko bez marudzenia i dziwaczności. Uświadamiając nam, że WIEK to tylko inne możliwości. Ot wredna liczba, która współcześnie zdaje się większości mówić wszystko. Jakby ludzie składali się tylko z tego ile ważą i ile mają lat… a już seks!!!

AAAAAAAA!!!

Toż to zakazane po dwudziestce!!!

„Jesienny koktajl” to kop w dupsko. Książka soczysta, prawdziwa, a jednocześnie dziwnie ulotna i baśniowa, jajcarska, ale też poważna, wzruszająca – wszystko w jednym, a jednak nie przesadzone. To kobieta, jaką możemy być niezależnie właściwie od wieku – pewna siebie, z osobowością, która powala, oczywiście współcześnie pewno niemedialną? Możemy nią być, gdy uświadomimy sobie tylko to: możemy wszystko. Nie musimy poddawać się definicjom, zakładać wielkich gaci po ukończeniu 20 lat i możemy zwyczajnie się cieszyć istnieniem!!! I wciąż tryskać humorem, i mieć dystans do samego, wrednego czasem siebie!

To wszystko, podawać wstrząśnięte, moze początkowo zmieszane, ale na pewno dawkować wielkimi łykami!

Szczególnie polecamy na jesienną depresję!

„Szkoda czasu na boczenie się. Nie uważasz?”

„Jesienny koktajl” Jolanta Kwiatkowska, Wydawnictwo MG 2009.

Inne powieści autorki: „Przewrotność dobra”, „Rozsypane wspomnienia”, „Pułapka Nowego Roku”.

Jedna odpowiedź na „JESIENNY KOKTAJL

  1. Pingback: Pan Tealight i Wietrzność… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz