Pan Tealight i Uturystowienie Wiedźmy Wrony…

„Siedząc na dachu Sklepiku z Niepotrzebnymi, machając w niebieskich przestrzeniach długimi, szarymi nogami, Pan Tealight obserwował. Spoglądał na Wyspę od nowa. Na Wyspę budzącą się z uśpienia. Nie tyle zimowego zmrożenia, co wiosennej drzemki. Wprost w nagłe uświadomienie sobie, że sezon się zaczął. Wyspę otrząsającą się i nagle, drżącymi ruchami nakładającą na siebie tapetę. Poprawiającą włosy, buszującą po szafach, drżącą i lekko spłoszoną.

Jak co roku.

Wyspa niczym młodziutka, zakochana dziewczyna, szykowała się na randkę. Po raz pierwszy… jak co roku. Dobra była w te klocki. Z brzegów zaczęły, wraz z kolejnymi sztormami, znikać złogi wodorostów. Morze zabierało kawałki szkła i cegły, by je przerobić na jedyne w swoim rodzaju klejnoty. Domy zrzucały zeszłoroczne farby i dumne, szczerbatym, dziwnie pierzastym stanem, czekały na nowe kolory. Płoty podnosiły sztachety i wciągały litrami białą farbę… drzewa puchły i z lekkim westchnieniem ulgi produkowały zieloną wilgoć. Kwiaty atakowały szarości, a gość w Zapomnianym Kurhanie przeracał się na prawy bok – lewy był wyłącznie zimowy.

To co miało się rozpaść zmieniało się w popiół, to co miało żyć, rosło. Ale też i Oblech Morderca Mleczyków obudził się z pozatnącej rzeczywistości i wyruszył na łowy. Melkebottenki jeszcze nie zdążyły dobrze wystawić puchatych główek, a już on, wielki na małej maszynce… ciął.

Należało też wywietrzyć i przetrzepać Wiedźmę Wronę Pożartą… no i znowu nauczyć ją choć czasem wychodzić z chatki.

Nie była w tym dobra.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

WYGRAŁAM!!! Przyszła do mnie historia miesiąc temu, spacerem przyszła, razem z parą pięknych łabędzi… tuż pod Svaneke. Cóż, łabędzim w końcu miasteczkiem. Przyszła ta historia i choć zwykle takich nie piszę, wolę krew, flaki, magię, wiedźmy i smoki… to jednak napisałam opowiadanie romantyczne. Wysłałam je na konkurs, bo mój Kochany Admin powiedział, że dobre…

I wygrałam. WYGRAŁAM!!!

„Miłość pachnie mokrym psem” wygrała konkurs na portalu Duże Ka!!! a co ważniejsze, wiem że ta historia jest częścią większej i tylko muszę przysiąść i ją dokończyć. Tylko że ja i romans? Choć z drugiej strony z elementami skandynawsko duchowymi! Wyspowy!

Książka na dziś… „Oczarowana” – a dokładniej próba podreperowania mej kobiecości. Przeczytałam w jeden wieczór. Lekka i taka cudowna! Romans, kilka rozgrzewających scen, cudowne okoliczności czasu i przyrody, pogmatwani ludzie…

A tutaj recenzja

PS. Recenzja: „Dziewiąty mag” A. R. Reystone jak tylko ją wykończę. Znaczy recenzję, nie Autorkę, choć ją też bym trochę poddusiła, coby w takim momencie przerywać akcję!!! Jak tak można!!!???

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz