Pan Tealight i Wiedźma w Snestormie…

„Ona tańczyła.

Wiatr był jej orkiestrą, a płatki śniegu oblepiały stopniowo jej ciało w mistycznym pragnieniu bliskości. Nie potrzebowała partnera. Tak naprawdę cała Wyspa tańczyła razem z nią… tańczyła w rytmie swojej akolitki.

Pan Tealight usadowił się wygodnie w fotelu i zamotawszy się w koce patrzył na Wiedźmę Wronę. Całkiem małą Wiedźmę, która zmieniła jego świat i dziwnie wypaczyła jego myślenie… Nigdy by nie pomyślał, że nawet on może się aż tak zmienić. Bo zmienił się.

Wyspa tańczyła. Każdy człowiek i zwierz, twór mniej lub bardziej magiczny, tudzież więcej lub kompletnie niepotrzebny… chował się. Zagrzebywał pod kocami i pierzynami. Wpatrzeni w ogień wszyscy zasypiali. Ale Wiedźma tańczyła razem z Wyspą. Tylko ona i nikt więcej.

Pan Tealight przysypiał w fotelu, z trudnością balansując usypiajacą mu na ramieniu uciętą główką – Ojeblikiem. Ale wciąż tam był. Czując jak Wiatr przenika Wiedźmę, a Śnieg tworzy jej nową skórę. Wyczuwając przemianę i pilnując, by nic takiego, nad czym nie mółby zapanować, się nie wydarzyło. Ciepło małej Wiedźmy topiło niektóre płatki, ale już kolejne warstwy okrywały ją szczelnie. Nie bacząc na Wiatr i na jej ruchy, płatki robiły swoje. A Wiatr wietrzył całą, ściśniętą w tej niskiej osobie magię. Wietrzył książki, które ją pożarły i wyrzucał wspomnienia, które tak bardzo raniły. Owijał co gorsze, ostre kawałki i niczym szklane odpryski, wyrywał je z jej serca… było ich tak bardzo wiele.

Królowa Śniegu pochwalała to. Jej Lustro już dawno wypełniło swoje przeznaczenie.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Awesome Someone came to my Island today! Amazing, cute, tiny green friend!!! Just a small smile! Or a very big one! I think he will help me to write and paint! Maybe will be the character for one of my stories? I think I can see him with Mr. Tealight!

His name is Jefferson, but He said his inside name is Leaf! So he is my tiny Monster Leaf Liściak się znaczy!!! – cute piece created by Monsters.Etc.
Here is Etsy Monsters
– shop link!!!

Thank You Ruti from Monsters.Etc!!!


PS. Recenzja: „Ukąszenie”.

Dla jajców zaś powstał dziś ten tekst… bo podobno to Dzień Pizzy!!! Do czego to doszło, coby pizza miała swój dzień?
Czy takie podpaski też go mają?

Romantyczna opowieść o Pizzy

„Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, morzami i innymi zbędnymi w tej historii ukształtowaniami terenu, mieszkała sobie księżniczka Pizza.
Bardzo chciała się w końcu zakochać, a seryjnie była już raczej blisko BEST BEFORE. Jej wyprawy po lasach nie skutkowały jednak spotkaniem wilka, krasnali, zaklętych gór, chatek i smoków, gorzej, nawet pantofli na nich nie było. Raz Pizza spotkała wampira, ale ten nawet nie chciał jej ugryźć.
Zombie i wszelkie Anieli omijali ją, i lecieli… w daaaalll.

Księżniczka miała serio dość tego świata. No nikt jej nie kochał. Nikt nie prawił komplementów: Oj jakaś Ty krągła, jak ładnie się toczysz, jakie milusie dodatki.
Nikt nie zaproponował pieca!
I wtedy, pewnego mroźnego dnia księżniczka spotkała Olbrzyma… zakochała się na zabój i śmierć… i skończyła jako element podeszwy oblubieńca. Ten niestety nie zauważył jej miłości.

The End” by Chepcher Jones/Kobaltowa Wrona


Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz