To be or not…

Zastanawiam się czy żyję? Czy ową egzystencję z krótkimi stanami uniesień, wielką, nagłą wolą walki i kolejne upadki oraz ból głowy od ciągłego walenia w mur… można nazwać życiem? Podobno ciekawa jestem? Nie wiem, boję się siebie. Strach jest jedyną definiowalną w pełni i odczuwalną siłą. Spoiwem dni i miesięcy, lat i epok. Wspomnień i koszmarów.

Wiecie jak to jest, gdy nie wiadomo kim się obudzicie? Która z władających osobowości akurat na ten dzień wykupiła sobie prawo do władania ciałem?

Podobno moim ciałem… bezczelne małpy. Zalepiacze zagubionych cząstek dusz.

Opętanie? Może… za egzorcyzmy bynajmniej dziękuję. Mam już dość. Pozostaję szalenie niespójna z codziennością i teraźniejszością. Zwyczajnie nie mam sił na zmiany.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Recenzje…

Jednym wydaje się, że to takie proste, napisać coś o książce, drudzy wprost dostają uczulenia na widok pustej kartki papieru, którą mają zapełnić.

Nie jestem krytykiem literackim, choć za takiego mnie już uznawano. Po prostu piszę o tym, co pozostawiła we mnie książka. O zmianach jakie zaszły za sprawą liter i słów. Katarzyna T. Nowak nie jest łatwym tematem. Tym bardziej, że przed sobą mam jej trzy powieści: „Moja mama czarownica”, „Kobieta w wynajętych pokojach” i „Kasika Mowka”, oraz garść słów, którymi mnie obdarzyła przez internet. Nie znam jej, a jednak wydaje się tak bliska. Następna recenzja będzie o niej. Tym razem nie tylko o książkach, ale też kobiecie.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Jeden komentarz

Słoneczka pierdniczone…

Są tacy ludzie, którzy cały czas udają, przypominającą chorobę psychiczną, radość. Każą mi się ciągle uśmiechać i robię to wbrew całej sobie, buntując się, ryzykując nie tylko zmarszczki, ale też i zwichnięcie żuchwy tudzież zastój mięśni twarzy… Joker?

A ja się nie chcę uśmiechać!!! Pierdniczone słoneczka!!! Silnie podjarane swą optymistycznością co jakiś czas kończą marnie za zamkniętymi drzwiami domów. Chowają się jak ja. Tylko ja nie zmuszam nikogo do rechotu przez łzy czy spacerów wtedy, gdy przeraża wszystko to co na zewnątrz kokonu.

Misternie pleciony kokon jest dobry. Dlaczego mam zza niego suszyć zęby dla czyjegoś lepszego samopoczucia? Kłamać…

Nie wiem dlaczego, ale robię to… A poniżej chyba motto przewodnie i jedyna słuszna koncepcja, symbol oraz bogini wesolutkich ponad miarę 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Jeden komentarz

Trzy w mojej głowie…

Tak naprawdę jesteśmy trzy.

Nie zawsze tak było i nie taką się narodziłyśmy. Pewnego dnia zagubiłam pierwszą cząstkę duszy, potem nawet nie czując, drugą… Z odejściem każdej widać wystawiałam ogłoszenie – do wynajęcia miejsce w szalonej cielesności.

I tak pojawiły się one. Kobiecości, elementy człowieczeństwa… innego. Pierwsza z nas jest cicha, spokojna, zalękniona, druga silnie depresyjna, ale trzecia to Armageddon, Ragnarok i Wszelki Upadek. To ona potrafi rzucać piorunami i zmuszać innych do pokłonów… problem w tym, że rzadko się objawia.

A nawet jezeli, to nie zawsze w odpowiednim momencie 🙂 Dla mnie i dla otoczenia!

Moim wszystkim zagubionym kawałkom duszy ślę pozdrowienie, gdziekolwiek jesteście!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Szum…

Niejednostajny, przerażający… z jednej strony gdy nie słychać morza, wiatru rozbijajacego się pomiędzy uśpionymi domkami, boję się, ale gdy przez kilka dni wyje, jęczy i szumi, to też zaczynam się bać. Może zwyczajnie potrafię znaleźć strach we wszystkim? Taki dar i tyle.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Wiatr

Mieszkając na Bornholmie czymś przed czym nie można uciec… jest wiatr. Zmienny, specyficzny, starający się dopasować do pogody, albo wprost przeciwnie uciekający od romantycznego zbliżenia. Urywający głowę, rozrzucający wszędzie krople słonej wody, przenikający chłodem, albo orzeźwiający, rozpędzajacy żar… Wiatr, któr buszuje tylko wśród drzew, albo ten, zmuszający ludzi do pokłonienia się siłom natury. Wiatr…

Tym razem szaro i pochmurnie, a wyjce włączone na maksa!!! Fale wielkie jak słonie, czyli żaden prom nie działa. Subtelne odcięcie Wyspy od świata… alienacja, odosobnienie, ucieczka…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | 2 komentarze

Czytanie…

Cóż, zamiast pisać zabrałam się za malowanie i czytanie. Wiem, że trudno wyobrazić sobie robienie akurat tych dwóch rzeczy w tym samym czasie, ale… farba musi wyschnąć 🙂 a „Złodziej dusz” Anny Klejzerowicz kusi bardzo 🙂 Od pierwszego zdania, tą specyficzną grafiką, jakimś takim porządkiem… intryguje…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

…

Tak naprawdę, to nie mam pojęcia co tutaj się pojawi, ani tym bardziej nie potrafię powiedzieć o czym piszę… po prostu… piszę… Opowiadania, opowieści, nowele i wiersze, recenzje… Jestem Pożarta Przez Książki i uzależniona od pisania w stopniu fanatycznym…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | 2 komentarze