Czary…

Wszystko jest zaklęciem i w każdym przedmiocie wyczuwam duszę. Nie mogę normalnie wybrać jednej rzeczy spośród wielu, dopóki nie poczuję, iż jest to właśnie ta, ta jedyna… większość ludzi nazywa to fobią lub wariactwem… dla mnie to religia.

Animiści są niezwyczajni. Nie przeczę 🙂 Jednak śnieg i mróz potęgują, szczególnie we mnie, wszelkie doznania. Wszystko otulone bielą, ochrzczone i przygotowane do odpoczynku, łatwiej wchłania magię Wyspy.

Już same kolory zdają się krzyczeć… Wołają, że wcale nie śpią, iż to tylko ich własne złudzenie, któremu podlegają i oni i my…

Ale jednak wszystko zamiera. Na dłużej, na krócej, jednak natura wymusza ów magiczny odpoczynek. Mądrzejsza niz wszelkie żywe czy nieżywe uduchowienie. Zasypuje drogi, odcina od innych ludzi, byle tylko każdy mógł, był w stanie, spojrzeć do środka, ujrzeć swoje wnętrze… przerazić się często, albo naprawić tylko kilka dziur. Załatać tok myślenia, naoliwić zwoje, przeczyścić otwory…

Niewielu tak właśnie pojmuje utrudnienia w komunikacji? Cóż, wiem o tym… niewielu mysli jak ja? Prawdopodobne bardzo. Jednak cóż złego w owej magii nas samych, w czarach, które każdy przecież umie pleść, niczym pająki swe misterne sieci. W owej przędzy, w której plączą się nasze myśli i wypowiedziane słowa, wszystko to, czego nie wymazuje czas…

Bo słowa są wieczne…

nawet te, których nie jesteśmy w stanie już zrozumieć duszą, chowamy, ukrywamy, zabezpieczamy…

Słów nie da sie usunąć…

Znaków, symboli… magii.

Tak wielu nie jesteśmy w stanie poprawnie, do końca pojąć, ale czujemy ich moc… Magia słowa, imienia, nazwy, miana… zwykła, naturalna, najprostsza… pokonała mnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz