Zima sprzyja długim i ciężkim literackim wyzwaniom. Niektórzy splątani niemocą podróżowania, może bardziej niż inni, zwyczajnie postanawiaja sprostać książkom, które jakoś nie pasowały do cieplejszych dni… inni czytają co tam mają. Dla nich pora nie ma przecież znaczenia. Czytanie to uzależnienie, część życia, ważna, nie do wyplewienia z ogródka tożsamości.
Za to ja skończyłam właśnie „Jak to robią twardzielki…” Marioli Zaczyńskiej
oraz „Cukiernia Pod Amorem tom 2 – Cieślakowie” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.
Może to nie ciężka i wymagająca lektura, ale potrzebowałam czegoś optymistycznego i to nie ze względu na śnieżycę za oknem. Czegoś napisanego z biglem, z zaraźliwym polotem, oraz z tą cudowną radością samego autora, po której wiadomo, iż nosił w sobie historię od dawna i bardzo chciał ją przekazać.
Bo takie są te książki.
Choć rożne, mają w sobie tą przekonującą radość pisania!
A pod choinką czekają:
„Zakręty losu” Agnieszka Lingas-Łoniewska – pierwsza część historii braci Borowskich, oraz:
„Pragnienie” Carrie Jones, za które dziękuję amazonka.pl – kolejnej firmie, która miło mnie zaskoczyła nie tylko szybką dostawą wygranej książki, ale i przesympatycznym listem 🙂 To druga po Magazyn Kocie Sprawy firma naprawdę, zwyczajnie, MIŁA!!!
Podobnie jak Mikołaj, który podrzucił listonoszowi też tego futrzaka – sznurek z kartkami powoli się zapełnia.
Oj wiecie jak to jest…
… najpierw ta niepewność… przyniesie coś czy nie przyniesie?
Jak długo można czekać?
Czemu wciąż siedzi w swoim pocztowym aucie?
Rusza się czy nie?
Może tylko zwyczajnie robi mnie w balona?
Oj na pewno wie, że filuję przez okno!
Dobra WYSZEDŁ!!! Idzie do skrzynek? Ale czy tylko?
Zaraz on coś trzyma, coś co nie zmieści się do skrzynki… Czy to gazety?
bleeeeeeeeeee… NIE!!!
Ma gruą kopertę i to nie jedną… ale miały przyjść skarpetki 🙁 yyy… ta niepewność!
kurcze, siku mi się chce, no to to zawsze w nieodpowiednim momencie!!!
Dobra!!!
Walenie w drzwi!
Czyli jednak na pewno do nas, no chyba, że mamy przechować coś dla sąsiadki, ale nie… na pewno do nas. A czemu wali? Bo oni tutaj tak pukają, każdy listonosz przechodzi prawdopodobnie wielką próbę pięści. No i na pewno uczą ich rytmiczności oraz wymieniają co roku kłykcie 🙂
Nie wiem dlaczego, ale tak to już jest, walą w drzwi i potm cudownie się uśmiechają 🙂 Aż czuję jak mi się napinają mięśnie, coś trzaska w żuchwie, ale nic to…
Jest coś dla mnie!!! o siku już zapomniałam!!!







„RARYTAS DLA WOLNEJ MYŚLI – Tylko u nas wolne miejsca w nowo odwartym lochu dla wszelakiej: maści, głośności, jadowitości i zbędnego rozmiaru… KRYTYKÓW!!!” – Chepcher Jones „Sklepik z Niepotrzebnymi”
Bierzesz choinkę, koniecznie w doniczce, zgodnie z rozmiarem dostępnego areału ziemskiego na „poświętach” i ją głaszczesz. Jak kłuje, znaczy dobra 🙂 Rozmawiając z drzewkiem wieszasz na nim bombki, duże na dole, małe na górze, tudzież wbrew wszelkim normom, potem uświadamiajac sobie, że zapomniałaś o światełkach zdejmujesz wszystko i nakładasz lamki…
Po kolejnych przebierankach dorzucasz garść łańcuchów i kilka cukierków, albo papierków udających cukierki, które zeżarłaś w napadzie wilczego głodu…
W końcu, gdy wszelkie anielskie włosy są zaczesane, właczasz – i jeśli nie wywaliłaś korków masz choinkę, która na wiosnę stanie się Twoim drzewkiem w ogródku 🙂 Alleluja 🙂 – konkurs z Gandalfem
„UWAGA!!! Pierwsze zapisy do szkółki niedzielnej dla weekendowych rycerzy oraz maści wszelkiej książąt i królewiczów. Tylko u nas dowiesz się jak sprawnie oswobodzić królewnę, tudzież sprawniej oprawić smoka. Uwaga – wszystko traktujemy zamiennie. Filetowanie wrednych księżniczek DOZWOLONE!!! ” Chepcher Jones – „Sklepik z Niepotrzebnymi”