Chyba chcę żeby życie było znowu takie jak wtedy:
No co nabroiłam po drodze? Dlaczego niektóre sprawy ułożyły się tak a nie inaczej… niby zawsze mogło być gorzej – szczyt mojego optymizmu!
Na dodatek była dzisiaj poczta, ale z moich oczekiwanych magicznych 12 przesyłek, przyszła jakaś dziwna, nieznajoma. W białej kopercie siedziała sobie książka „Skąd wieje wiatr”. Wygląda intrygująco, biały kot, grafika… a jednak coś mi nie pasuje? Czyżby wielkie demony mechaniczności postanowiły zagrabić moje przesyłki? Może i im się jakoś naraziłam?
A na kolejny dodatek czuję się jakby ktoś przeciągnął mi linię wysokiego napięcie pomiędzy uszami, w głowie coś szumi, jak zepsuty telewizor, czy też radio. Jakby zagnieździły się tam szeleszczące, srebrne stwory, które postanowiły mnie dobić. A przecież już nie żyję!!!
Helloł?
Co się dzieje?
I dlaczego Chochel ma na dupie moje gatki z Hello Kittty – tak mam takie, para sztuk jedna 😉 Wiecie co, posiadanie akurat takiej formy chochlika pisarskiego czasem luzuje maksymalnie, przestrzenie bielizny osobistej 😉
Z jednej strony potrafi zmieniać swoją objętość jak mu się podoba i czasem jest oparciem, ale przez większość czasu jest zwyczajnie maksymalnie, desperacko i wykwintnie zarazem, upierdliwy! Ale kocham gnojka, tylko proszę mu o tym nie donosić.



Jest jedyny sposób na powrót…
tia, głodówka 😉