Pan Tealight i Pierwszy…

„No pierwszy był, więc i takie otrzymał imię, ale bez urazy, od razu mu powiedzieli, że będzie mógł za tydzień wymienić, albo za dwa, wiecie… bez parcia, w końcu nie można zbyt szybko zaczynać tego nowego roku, co nie…

Kurna, dziwnie wyglądał, tak na pierwszy rzut oka, no wiecie, jak zeszły…

… ten Nowy Rok.

… więc jakoś tak się nie spodziewali, że ten Pierwszy Co Zapuka Do Drzwi będzie jakiś wystrzałowy, że przyniesie zmiany, czy coś, a może i prezenty jeszcze i może po prostu zbawicielem był jakimś, bo czemu nie, po tych wszelkich szaleństwach oprzednich lat już mieli dość… ale nie mieli nadziei. I dobrze. Bardzo dobrze, bo co jak co, to raczej był… nawet nie zwyczajny.

Raczej…

Przerażający.

Obwieszony białą szałwią, dzwoneczkami, piórkami, sznureczkami we wszelakich kolorach, z grubą, rzeźbioną laską, która zaginała się u góry w jakieś kozie rogi, także znaczone dziwnymi kreskami biegnącymi we wszystkie kierunki, jaki odliczały coś, jakby kalendarz… jakby… się poruszały, znaczy one rogi, jakby w ogóle nie były z drewna czy kości, ale raczej… i ten kij, raczej kostur… i ta szmata na jego grzbiecie, szarawa taka, widać, że pleciona na jakimś ręcznym krośnie i jeszcze farbowane może ino lekko żytem, czy inną cebulą, z kapturem wielkim, więc nie widzieli twarzy tylko rodę jakoś tak dziwnie na niebiesko farbowaną…

… i jeszcze zapach…

… mszany i ziemisty…

Oj, Tatuś? – wyszeptała głosem drżącym i dziwnie szeptliwym Wiedźma Wrona Pożarta Przez Ksiażki Pomordowane.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Autobusy…

No tak… nowy rok jest nowy, ale pewne zmiany zaszły u nas już odrobinę wcześniej. I to zmiany dość zaskakujące, które mnie, przyznam się, zaskoczyły… otóż, no autobusy już nie jeżdżą. Znaczy, wróć, nie no, wciąż mamy autobusy, przystanki i tak dalej, ale jeśli lubiliście, że autobus podjeżdżą wam pod dom, to się możecie zaskoczyć wracając z jakichś dłuższych wakacji.

Na przykład w Gudhjem autobus nie zjeżdża na sam dół i… cóż, przyznaję, że z jednej strony to super decyzja, bo uliczki u nas wąziutkie, zawsze były problemy, ale z drugiej, te starsze osoby… no wiadomo, znowu coś ma dwa końce, dwie strony, ale czy jest tych osób aż tyle…

Czy wciąż tyle osób jeździ autobusami?

Oczywiście, że zmiany autobusowe u nas zachodzą już od jakiegoś czasu, właściwie jak wszystko, walą się te autobusy tutaj. Już są problemy z rowerami, z sezonem, z tym i tamtym, na szczęście, jak już wspominałam znikneły kody i są normalne rozkłady jazdy, więc można… można… ale wracając do onego „niedojeżdżania” autobusów, to wiecie, bezpieczniej, na pewno… mniej zanieczyszczenia, też. Jednak jakoś tak… autobusy turystyczne nie mają obostrzeń.

Im wolno smrodzić i rozjeżdżać ludzi…

I zawadzać.

Czy będą zmiany, na przykład właśnie u nas, czy ludzie wywalczą miasto, w którym jeździć mogą tylko ci co pracują czy mieszkają, czy bedzie to bardziej deptak? Nie wiem, pewno nie, ale ludzie wciąż walczą…

Co to za ludzie? Nie wiem… bo chodząc po mieście straszą ciemne okna… i brak onych żywych dusz. Martwi są.

Wiadomo.

Strzelanie…

Trzeba wyjaśnić raz na zawsze.

Nie, Wyspa nie jest oazą ciszy w tym okresie, ale, kilka lat temu zmieniono prawo, ustalone zostało, że wolno kupować to badziewie i użytkować tylko przez tydzień w roku. I tyle. Czy da się to jakoś tak mocniej ograniczyć? Nie wiem… a mówimy o świecie, gdzie żyje masa osób z PTSD i innymi schorzeniami. Pamiętacie opowieści o żołnierzach z lasu? Tak, ludzie tutaj, mieszkający… cóż, często są onymi skrzywdzonymi przez życie. Ich zderzenie z oną codziennością tej porąbanej cywilizacji, jakoś tak… męczy, boli, pogłębia zaburzenia, wiecm… znam to uczucie.

Nazbyt dobrze.

Sąsiedzi postrzelali, powalili jakimiś bombami.

Aż dziwne, że takie małe osiedle, a tyle hałasu. Znowu w mediach dialogi o tym, czy trzeba czy wolno, dlaczego… jeden mówi, że to kasa idzie z dymem, ale drudzy na to, że to ich hobby. Jest i koleś, który wydaje na to multum kasy i podobno jednoczy tym społeczność w swoim tam grajdołku.

Ciekawe ilu wkurza?

… więc jak w innych miejscach… podobno w Niemczech nie wono sprzedawać, czy nie będzie wolno? No nasi sprzedawcy przygraniczni się cieszą. Wiecie, ten nie sprzeda, to sprzeda inny, a nie zakazują strzelania, za to wyszła na jaw afera, w wyniku której ktoś poszedł do więzienia, a jedna sieć sklepów dostała po tyłku… Otóż… no widzicie: była sobie ciężarówka, która wiozła całą paę fajerwerków. Może i prochu tam aż tak wiele nie było, ale gość chciał na prom, wcześniej, młody jakiś, wcześniej zrobił co mu kazali, czyli zdjął znaczek wybuchowy z tyłu i wiecie… chce płynąć. Ci do papierów, a tam stoi: artykuły papiernicze.

No pewno… papier też tam był.

Młody, którego firma wrobiła w to poszedł do ciupy… i tyle… firma nie oberwała, podejrzliwość różnych bytów wzrasta…

Ludzie mają powody!

Ludzie tworzą powody!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.