Pan Tealight i Jagódki…

„Pojawiły się dość nagle… w tym dziwnym, przemieszczającym się lesie tuż obok Sklepiku z Niepotrzebnymi…

Najpierw te dziwne, szaro-srebrzyste krzaczki przy drodze się rozrosły, one z aromatycznymi liśćmi tchnącymi Afryką, posiłkami tak bardzo mocno pikantnymi i aromatycznymi, no i jeszcze tęsknotą jakąś za znajomym, za pięknym, za wytłumaczalnym, ułożonym… za wielkim i małym, za takim czarownym, baśniowym, dziwnie niewytłumaczalnym, ale przecież logicznym też… i jeszcze onymi barwami, dziwnymi, fascynującymi i…

… i jeszcze…

Czymś nieznanym.

Ale i znajomym dziwnie…

Pełnym sprzeczności, ale przecież nie przerażającym, tylko jakimś takim, no jakimś takim pierwotnym. Pierwotnym strachem, oną radością z przetrwania go i jeszcze, jeszcze nadzieją, która zawsze spełnia marzenia. Zawsze jest tym, czym się chce, a jednak… jednak nie do końca…

Jednak.

Pierwszy krzaczki wywąchała Wiedźma Wrona, bo wiecie, u niej jakoś tak lepiej z wechem niż wzrokiem, więc jak se klapnęła tam kiedyś w onym magicznym, Nieokreślonym Lesie, to jakoś tak… no się spotkali. Ją walnęło w nos, krzaczek w złotego kwiatka, kwiatek przetrwał, no worries! Wytrzymałe bydlę, kurde no… trzeba im przyznać, że przecież…

Trzeba mieć jaja, by się tak wprowadzać…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Śmieci…

Ech, Macarena!!!

Pamiętacie taki przebój. Cóż to było za lato… ech, z racji imienia takie przezwisko dostałam na wykopie i bawiłam się czaszkami z dżumowatego dołu, bo to nawet grób nie był… ech, co to za czasy były. Wszystko było dość dziwne i jakieś takie oczekujące. Ale tak, człek dopiero zaczął studia i był…

Naiwny.

A może nie…

No jednak, miało być o śmieciach, a nie archeologii, chociaż… jakby to powiedzieć, najlepsze znaleziska to śmietniki i kloaka. Taki tip, jakbyście się nudzili, czy coś, no i jakby się wam wymarzyło wysprzątanie świata… A przydałoby się. Szczerze, ostatnio wszędzie syf taki jak za czasów tych torebek plastikowych wszędzie. Ktoś to jeszcze pamięta, czy jednak nie? A jak u was…

No ale… ekologia.

Jak wiadomo bulimy gigantyczne, nie wiem, czy nie największe podatki na i za innych. Za cały świat. Wiecie, dzięki temu wszystko może tak ślicznie się piarowo zgadzać i tak dalej. Nabudowali całe pole wiatraków i zobaczymy ile z tego syfu będzie… nosz psują się cholery ciągle no…

Ale… śmieci… będzie trudniej.

Kilka lat temu w Szwecji zaznajomiliśmy się z onymi malutkimi woreczkami i wciąż do końca tego nie rozumiem. Bo wiecie, bez urazy, ale skąd człek ma wiedzieć jak i co, no i czy rozbić, rozciąć czy co… przecież rzeczy są używane do przechowywania różnych rzeczy, więc jakby są brudne, więc plastik, do przetworzenia czy nie, no i szkło, czy myć czy nie. Bo przecież woda się marnuje…

No ale… będziemy mieli 3 kubły, w znaczeniu na dom. Dodatkowo one kubły będą miały przegródki, więc łącznie ma być z 5 komór? Nie wiem dokładnie, ale ponieważ flaszki oddajemy, jak się nam zdarzy kupić, tak szczerze, to tylko papier oddzielamy… ale jednak, no jakoś tak… czym ja zapełnię te kosze?

I czy za to będą kary?

Za bycie za biednym na luksusowe opakowania?

Paddle boarding…

Oh yes, mamy nową modę na Wyspie.

Znaczy nie no, pewno, że na świecie toto dziwactwo popularne jest od dawna, ale do nas na lepsze zagosciło teraz. Jakbyście nie wiedzieli to u nas nawet surfować można i w ogóle, serio i szczerze szaleć, ale lepiej ostrożnie, bo potem znowu szukają kogoś i znajdują i… no wiadomo.

Ale…

Ten dziwny, no szczerze, ale jak to ma działać, stoisz jak ten durny na tej deseczce, masz ono machadełko sobie i co… nie nudzi się wam, nie przewozisz niczego, nie wiem, wzdłuż brzegu płyniesz… i nie wiem, delfinowie nie wyłażą by cię powitać, jak na głębsze sprawy zabłąkasz się, tudzież durnys, brzegu nie znasz, a u nas często wystające skały lub głazy… mniej lub bardziej raniące, szczerze, o wypadek nietrudno, więc należy robić cokolwiek z głową na miejscu, znaczy…

Pewno, że pływanie najfajniejsze, no i jak one łódki co to stoją przy plaży nie rani nosa czy wodnej powierzchni nie mąci olejem, ale… no dobra, mają se ludzie one deski, mają one… kurna, jak to się nazywa, aaaa już wiem, wiosełka mają, no i se paddlują, nie wiedząc, że muszą mieć… UWAGA…

… no kamizelki.

Bo się okazuje, że to są te no, takie wodne pojazdy…

Ciekawe czy prawko też?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.