Pan Tealight i Alergikos…

„Znaczy wiecie, Bóg Pyłków.

Ten, dla którego wszyscy kichają i smarczą, dla którego łkają i oczy się im czerwienią wszelako i w gardłach drapie, no i wiadomo, dziś to od razu, że koronowanie czy coś… a to ino on. I strasznie jest wkuty na to, iż jego ciężką pracę, oną opiekę nad ludzizną przyznają temu nowemu…

… wiecie, co to się obnosi z tym gównem na łbie.

Niby złotą ją ma, niby kurna z kamieniami jakowymyś, no ale… wiecie… on na przykład nie miał ni koronki, nawet na zębie, cierpiał na chroniczne zajebiste uzębienie, może nie najbielsze, ale wiecie, te mocne kły to raczej nie są białe ino dość specyficznie niebiałe… ale pieruńsko twarde i zdrowe…

Jakoś tak…

Ale, ten pan co to opuchnięte oczy sprowadzał tak straszne, że jak trafiło na Wiedźmę Wronę Pożartą Przez Książki Pomordowane, to jakoś tak, no zwyczajnie się kobieta wkurwiła i z zamkniętymi oczami, widłami swymi sławetnymi, czerwonymi, jakoś go kurde trafiła… i miał teraz piercing wiekuisty… naprawdę było mu z nim do lewego pośladka, bo tam go trafiła, mierzyla w łeb, ale wiecie, nic nie widziała no!!! To i tak, że trafił tego, co miała, choć miała pomoc głosową…

Dobitną.

Bo poza wszystkim Alergikos był upierdliwcem.

Szczególnie teraz, jak wsio pyliło…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Ech… szczerze, co się dzieje na tym świecie…

No więc jest afera i to poważna.

Otóż jak pewnie wiecie, najlepiej dostać się na kontynent, w znaczeniu do Danii, przez Szwecję. Specjalnie po to tworzyli ten cały most i tak dalej, dopisli do tego całą oną teologię i jeszcze… że teologię? No wiecie, jak człek się osłucha onych durnych reklam, że po jednej stronie jest szał ciał i uprzęży, a po drugiej natura, to potem dziwne myśli ma. Naprawdę dziwne… a może i jeszcze więcej.

Ale…

O co chodzi?

O kamienie.

Kamienie, którymi obrywają samochody z duńskimi rejestracjami. I tak, jak najbardziej jest to już zgłoszone we wszelakie miejsca, podobno na razie zgłosiło się ponad 30 poszkodowanych, cała reszta ma się zgłaszać i po jednej i drugiej stronie.

Widać ktoś się wkurwił w końcu i mocno mu odpierdoliło?

A co z tymi, co pożyczyli auto od znajomego… przesrane.

… więc, jeśli bez przypadek będziecie mieli taką przygodę, w znaczeniu będziecie musieli pojechać przez Szwecję na duńskich tablicach, wybierajcie boczne drogi. Naprawdę. Nie walcie oną najbardziej oczywistą, bo duńsko-szwedzkie problemy przybrały chyba ten wojenny ton już. Znaczy barwy nałożyły, czy coś w ten deseń…

… naprawdę.

Prawda jest taka, że obserwując to wszystko z boku, widać oną ciągłą walkę między Szwedami i Duńczykami. Z jednej strony zawsze blisko, kiedyś jeden świat, teraz zachowują się dziwnie. Tutaj oczywiście jeśliś ze Szwecji i masz domek, to zawsze i na zawsze jesteś onym obcym. Jak przyjechałeś jako dziecko, to wiadomo, musiałeś wybrać jedno obywatelstwo. Jeszcze niedawno nie można było mieć ich dwóch… teraz już tak, a jednak…

No właśnie.

Czy lepiej być Duńczykiem czy Szwedem?

A może w końcu uświadomić sobie, że na tej Wyspie to jest się ino poprawnym, jeśli się tutaj urodziło i to z kogoś urodzonego tutaj i mieszkającego od co najmniej pięciu pokoleń. Szczerze to czasem tak wygląda. I to trzeba zaakceptować jeśli chce się tutaj mieszkać i żyć… innej opcji nie ma.

Zawsze będziesz obcym i tyle.

Nadadzą ci przydomek i tyle.

Będziesz Polakiem z góry… no bo pamiętajmy, że tu się dzielimy na górnych i dolnych… serio… też byłam zaskoczona. LOL

Może się też przytrafić ona złośliwość, a i atak frontalny, ale kto nie ma problemów, co nie? Tak naprawdę nigdzie nie jest jakoś tak ludzko? A może tacy teraz są ludzie? Szczerze, śmiać mi się chce z ludzi, którzy uważali, że po pandemii i lockdownach to ludzie się zmienią. Na lepsze oczywiście miało być… ech, nie.

Ludzie już mieli przesrane wcześniej.

Ten cały Covid ino ich dokopał.

Na amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.