Pan Tealight i Wiedźma Nieta…

„No była nie ta.

Jakaś tak nie jak miała być, nie jak powinna być…

… a kurde zamówili od bardzo starego, znaczy nie, że jakiś wiekuisty myśliciel im się znalazł Słupnik Ebaya Symeon, ale po prostu sprzedawca miał wszystkie gwiazdki na miejscu, komentarze też i to jak najbardziej normalne, nie lizodupstwo, więc można było mieć nadzieję na ich prawdziwość jakąś… wiecie, oną niekupioną, niepłaconą, oną zwyczajną, tak, to fajne, nie to niezbyt, ale miły był i pozwolił zwrócić gacie, choć raz noszone były, więc…

Mieli prawo mieć nadzieję na produkt doskonały.

Ale wiecie, jednak ono kupiowanie przez interneta to nie to samo co twarzą w twarz, czy ryjem, no zależy co kto ma, w końcu nie każdemu Marylin na imię, a nawet jeśli, to może być ona po przejściach, wiecie, w końcu wsio to zdjęcia, wsio to one retusze, teraz na żywca je robią, tu utną, tu dokleją i alieny nagle już niew iedzą czy to ich planeta, bo przecież mieli być na ziemi, ale jednak…

Ale, że co?

Że jak?

A… no bo z Wiedźmą Wroną Pożartą Przez Książki Pomordowane naprawdę było źle. Tak naprawdę i mocno i do końca. Jakby nie tylko zaczęła znikać, ale nawet sprawiała, że o niej zapominali…

Nawet ona sama zapominała o sobie…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Okay…

No to mamy to lato, co nie? Jest wrząco, fala upałów dobija wszystko i większość… w szczególności moje biedne roślinki, no ale… niby normalność. Zdarza się i tyle. Tutaj ostatnio susze są na porządku rocznym, ale… ale przecież ta zima była taka inna, taka jakaś… obiecująca.

Inność.

Ale nie, od kilku dni nagle temperatura hczy o 40C i doprawdy, szczerze, jeszcze przy tym ich wycinaniu namiętnym, jak tutaj poleje, nawet trochę, to przeca wiele ziemi i nabrzeża znowu się osunie. Ale co tam, przecież o to się nie dba. W jakiś porąbany sposób obecnie wszyscy się zafiksowali na tym, żeby uczynić Gudhjem w sezonie właśnie spacerniakiem. I jestem za. To miejsce jest piękne, okay, wymagające, po jest z górki i pod górkę, ale jednak, no bez urazy są różne ścieżki i wystarczy wybrać łagodniejszą, można wejść i zejść wolniej, już nie róbmy ze wszystkich nagle niepełnosprawnych, bo tak nie jest. W ten sposób dla tych naprawdę niepełnosprawnych nagle nie będzie miejsca. No bo jak wszyscy tacy, to… ech…

Jak człowiek stoi przy Brøddegade i patrzy na te chwiejące się autobusy, to się zastanawia później, czy karetkę, którą słyszy, to nie wysłali do kogoś z wypadku. Był tam kiedyś striptizer, może być i wypadek.

A może i autobus zwalić się na cały dom…

To takie malutkie miasteczko.

Perełka taka kolorowa, która staje się obdrapanym i poza sezonem dziwnie opuszczonym miejscem, ale nic to, wydali książeczki, że trzeba chodzić na nogach… oczywiście w jedynie słusznym języku, więc… ilu z was zna duński? Nie musicie by tutaj przyjechać, ale możecie się zastanawiać o co chodzi…

O to, że nobody cares, ale chce się pokazać.

Podobno są i nowe znaki, ale jakoś tak nie do końca…

Znaczy znaki są, ale wiecie, nie widzą ich ludzie, nie do końca rozumieją, że to pole po prawej to właśnie parking, a nie to pole po lewej, czy pod cmentarzem, czy coś tam… nie wiedzą i wcale im się nie dziwię.

Sama się gubię.

Chociaż chodzę…

A raczej obecnie uciekam tylko. Bo wiecie, choć folków spotkanie się kończy, przytuczę tutaj jeden cytacik, ale tak jak go pamiętam, iż ludzie potrzebują wakacji, a nie polityków pieprzących, którzy i tak nie słuchają co się do nich mówi. I tak, to całe spotkanie miało przynieść jak zwykle Wyspie kasę, ale przyznam, że nie wiem jak to się skończy. Wiadomo jedno, kurna jest gorąco.

Strasznie.

Tak wcześnie jeszcze nie mieliśmy takich temperatur.

Kij wam w cokolwiek ci, którzy obiecali MI chłodne, normalne lato. Wiecie, zwyczajnie podnoszącą się temperaturę, kilka gorętszych dni i tyle… ale nie, przecież co wy kurna wiecie o zabijaniu MNIE.

Tia, upał MNIE dobija.

Ktoś powie: ale masz morze… no tak, widzę je nawet, ale zdajecie sobie chyba sprawę z tego, że nie wszędzie można się kąpać, że w sporej części miejsc wciąż większość ptsiego gówna pływa, dodatkowo wspominajki od mierzących radjacyjną aktywność ludzi mnie nie zachęcają.

Szczerze.

Ale nic to, dostałam wiatrak. YAY! Może jakoś przez chwilę pooddycham, ale jak tutaj z nim gdzieś się przemieścić. Nie oszukujmy, to tania sprawa, nie ochłodzi wszystkiego, a varmepumpe przekręcona na zimno dziwnie… gówno w tym roku daje. Nie wiem czy się popsuła, czy nie wydala?

Możliwe…

Też się biedny Smok Dychający zmęczył tym wszystkim.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.