Pan Tealight i Pluszowe Dziecko…

„Były takie z gumy i plastiku…

Były takie motane i byly takie szyte i jeszcze, jeszcze nawet rzezane z drewienek były i wypalane, z gliny wypasionej bardziej były, no i porcelanowe nawet, choć niektóre ino z głowy, a reszta gorzej… malowane, czy też były i ino wydumane, co nie wymagały ucieleśnienia. I jeszcze dmuchane były, ale to raczej dla większych dorosłych i chyba z innych powodów… Pan Tealight był naprawdę wstrząśnięty tym tematem, gdy w niego wkroczył.

Właściwie nawet nie wkroczył, co ino nogę wsadził za próg, drzwi mu ją przycięły… zabolało mocno, sznurówka się rozwiązała… no po prostu chodząca tragedia, gdy tak się przypałętał do Wiedźmy Wrony Pożartej Przez Książki Pomordowane. I to tak z rana, gdy ta dopiero starała się sobie przypomnieć jak to jest udawać człowiekowpodbne zwierzę. Albo coś takiego…

W końcu przecież kto ją tam miał oglądać.

Nigdzie się nie szykowała.

Nigdzie nie wybywała.

Ani nie miała zamiaru nikogo przyjmować, więc Misio… czyli wiecie, nie do końca chatka wiedźmy, ale na pewno Żółty Domek… zablokował wejście nawet Pradawnemu, ale po chwili, gdy lekko futrynki zaczęły już pykać i podwały cementowe się trząść, to wpuścił go, a za nim kilka małych bytów, ale nikogo więcej. A i po pewnym czasie jakoś tak zrozumiał, że o tym trzeba przestać myśleć. Jeśli o tych chodzi, ale cała reszta to won, bo Ona sobie nie życzy.

No i było Pluszowe Dziecko!!!”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

No to tak…

Co do tych badań, to słuchajcie, zaczyna być popierniczenie.

Z jednej strony zbadać się mają ci, co w Pinse byli u kogoś lub z kimś się spotkali, ale jakie to ma znaczenie, jeśli przez te wszelkie dni po powrocie robili tutaj zakupy, siali zarazki dookoła i tak dalej. Sens miałoby zbadać wszystkich, ale czy można ludzi do tego zmusić? Pewno nie, jednak ta durna pandemia uświadomiła chyba wszystkim, że prawa łatwo i szybko zmienić można…

Tak, nawet tutaj.

Protesty przecież nic nie dały…

… czy w ogóle ktoś się czymkolwiek przejął? Z Wyspy przez cały czas robią jakiś eksperyment, ale oczywiście wyniki są tak przewidywalne, że… nie wiem po co je robią. Już wam powiem, że na pewno coś wykryją, czegoś nie, przyjezdni obdarzą nas swoją bakteryjną florą i fauną zapewne też i wzajemnie…

I…

Zagubienie ludzkości onego skalistego występka na Morzu Bałtyckim jest wielkie.

Choć, może w końcu ludzie przestają już reagować? Może zwyczajnie już im się nie chce, bo przecież ile można, no do cholery jasnej!!!

Ale…

Idzie lato, więc i wakacje.

Wszystkim pewno marzy się coś poza krajem, coś daleko, coś egzotycznego, coś może i z palmami, morzem cieplejszym, rekinami, płaszczkami, tak szczerze, to nie mam pojęcia co kto i dlaczego, sama, chcę tylko północy.

Ale ja jestem stuknięta.

LOL

Na zewnątrz wciąż jasno choć już prawie 23.

Ech, tęsknię za ciemnością.

Wiem… wciąż to mówię.

Ale… lato, więc ta paląca jasność… no właśnie, sorry, ale kiedyś tak nie było. Parność oznaczała deszcz i burze, chłodek odetchnięcie od ukropów, wszelako, może i człek jakoś tak, dziwnie, mniej pracował… przecież pamiętam, że ludzie odpoczywali, a teraz, wciąż coś do zrobienia.

Jakiś pojebany amok.

Brak nudy, kierat… o co chodzi?

Ale co tam, najważniejsza jest obecnie afera podsłuchowa. Bo wiecie, podobno Dania podsłuchiwała znajomych dla USA. Hmmm, teraz nagle człek się zaczyna zastanawiać, czy nie pykną kolejne, tak zwane teorie nie takie, wiecie, no te… co to prawda, ale wszyscy wszystkich wyśmiewają, że w to wierzą. Spiskowe no!!! W końcu jak za mojego życia tyle ich nagle okazało się prawdą, to wybaczcie, iż wciąż taka niepewność we mnie… i kolejny sąsiad drący trawę.

Serio…

Święto dzisiaj, weźcie no!!!

Ale i sobota, więc… a tak, jak zwykle piszę z przeszłości. Znaczy, oto ja z przeszłości, więc jeśli coś się zmieniło i wylazło na zewnątrz…

To nie ja. LOL

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.