„No chleba no!!!
Wiecie, od zawsze się o to kłócili, no w sprawie: jak to się nazywa i czy serio, chleb może mieć dwa zadki? Czy zwać to piętką, czy przylepką? Wciąż jednak, dwie piętki, okay, dwie nogi, ale jednak…
Dwie dupki.
Dwa zadki.
W dzisiejszych czasach i obecnej ekonomii, no bez urazy, ale kto to podetrze i ile papieru zmarnuje na to wszystko? I czy jest to papier ekologiczny? A co z dietą? Bo przecież one muszą jakoś działać by nie były takie, no wiecie, zeschnięte i w ogóle? No co, przecież to brzmi całkiem okay.
Znaczy poprawnie!!!
Ale tak, no właściwie… w stosunku do chleba, podstawy życia… znaczy, no może nie teraz, wiadomo, one bezglutenowości, powąchać se taka Wiedźma Wrona Pożarta może, ale już jedzenie, o nie… i na żołądek źle działa i flaki i jeszcze dupa rośnie dziwnie ochoczo od tego… i jeszcze…
Ale jednak…
Jak to ma być…
Naprawdę?
Pan Tealight zawsze piekł chleb w Białym Domostwie wraz ze świtaniem, no w lecie może późnym świtaniem, ale jednak, piekł sam i to bez końców… serio, jego chleb nie miał końcówek… więc nie było się o co kłócić, sprzeczać i wszelako, rozprawiać nadzwyczaj agresywnie szczególnie przy posiłkach… nie żeby tak jedli gromadnie, Wiedźma Wrona nienawidziła takich imprezek…
Stół, krzesła, przymus talerzowania i sztućców…
Nie, nie dla niej.”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

Wiosna…
Chyba, tak naprawdę, jakoś tak, w ciągu dnia, dwóch, po prostu wiosna.
Codziennie słońce, temperatura szaleje kompletnie i po prostu, jest wrząco, ale jednak, jak tak człek jedzie samochodem, to wciąż widzi łachy śniegu, które kryją się i się nie poddają! Dzielne suczki!!! Tak trzeba… tak, jak zwykle nie jestem zadowolona z tego, że ta cała wiosna już tutaj… szczerze. Tak wiem, ja jestem takie niepopularne myślenie, że jak nic mi zaraz zabiorą potwierdzenie człowieczeńśtwa, czy coś…
No wiecie jak to jest…
Ludzie dziś są popierdzieleni.
Chwilowo…
… wszyscy szaleją, że sklepy mają być otwarte, że wolność jakaś w tym się odbija, a tak po prawdzie, to chyba mało kto widzi, że komplikują nam życie od nowa, na nowo, ino trochę z innej strony. Afera za aferą nie przedostaje się oczywiście dalej, znaczy, poza granice, więc wiecie… Narnia jest eksperymentem.
Znaczy Wyspa.
No bo przecież jak inaczej nas nazwać.
Ino już po Aslanowej rozróbie. Wiosnę sprowadził i se poszedł, majtnął ogonem i zadowolony. Hmmm… czy tylko ja łkałam jak Wiedźmę zabili?
Pewno tak, no mówię, niepopularne myślenie…

Ale czemu nie mogę sobie myśleć niepopularnie?
I naprawdę tęsknić za mrocznością i za zimnem…
… chociaż było tak krótko, no miesiąc niecały, ale tęsknić przecież mi wolno. Chociaż, co jak co, ale internety uważają inaczej. Oczywiście, jak ino się przyznacie do tego, że kochacie ciemności, szarości, zimę i tak dalej, to dostajecie łatkę zła wszelkiego i jeszcze tego, co to chce dla ludzi jak najgorzej…
I wiecie co, a niech wam będzie.
Chcę…
Chcę by mi było super, reszta to mnie wisi. Oto nowa ja, postanowiłam zadbać o siebie i przestać się przejmować resztą. Jakimiś ludziami, co to do Meksyków wyjeżdżają by robić za te, no, wiecie, hodowle części wymiennych…
Żeby nie było, influensery też tam są…
Ale…
Ponieważ słońce wylazło, to ludzie od razu zgrywają takich happy i tak dalej. No przecież serio, szczerze, tak od razu wszystko wam lepiej, tak od razu konta pełne i tak dalej? Bo ja jakoś kurna zmian nie widzę…
… ale w końcu ślepam!!!
No więc tak, mamy wiosnę.
Też Turyścizna po testach może od poniedziałku przyjeżdżać.
Ciekawe jak ten eksperyment się rozwinie…

