Dochodzę do bolesnego wniosku – myślenie boli i w dzisiejszych czasach nie jest doprawdy popularne, gorzej, jest wprost uciążliwe! Podobnie rzecz się ma z wyobraźnią. Na topie wyłącznie głupota i pustaki…. niby dobry materiał budowlany – chyba – aczkolwiek mam w tych rejonach pewne braki.
Czy jestem różową ignorancją?
Całkiem możliwe.
Rzeczywistość i ja nie pasujemy do siebie. Gorzej, wprost bezczelnie i nachalnie odmawiam wszelkiem współpracy, której wynikiem miałoby być dopasowanie. Naprawdę świnia ze mnie. Nie chcę się dopasować, nie pragnę wleźć w te ramki, chcę je tworzyć sama… chcę w końcu żyć…

