Pan Tealight i Morskowanie…

„Wiedźma Wrona Pożarta się morskowała.

Obiecała, że to zrobi tak długo, a jednak dopiero teraz, nie przez przypadek, ale z pełną świadomością to zrobiła. Przebiegła przez zdumione zimowe fale.

Oj tak, fale były aż nadmiernie zdumione. Aż im się czubeczki najpierw zaszpiliły, a potem dziwnie zatrzęsły. Oj oczywiście, że od razu do niej doskoczyły, gdy tylko do nich podeszła, przecież podeszła, zawsze to robiły, nic dziwnego, a jednak ona się tym razem nie cofnęła. Gorzej, po prostu przebiegła, przez zimowe fale i pozwoliła im się nader dość dokładnie… obmyć, miejscami intymnie. Zaraz po tym odskoczyły, nie wiedząc co o tym sądzić, nie wiedząc dlaczego i po co?

Podejrzliwie.

Bo przecież… ona to w końcu zrobiła. Niby obiecała, niby robiła podchody, ale tak niczym młody jelonek przebiec przez zimne fale… znaczy jelonek niski i nader wiecie, ociężały, chociaż akurat w tamtej chwili, jakoś tak wyglądała jak ona długonoga syrenka, ale wiecie, cóż z falami mogą zrobić złudzenia optyczne, to wszystkie głowy małe, nawet te ususzone… Do domu dotarła nawet się nie trzęsąc, jakby nic się nie stało i mroźny wiatr wcale jej nie chłostał. Jakby po prostu… nic się nie stało.

Kompletnie.

Nic.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

img_8503

Z cyklu przeczytane: „Pomniejsze bóstwa” – … bajuszka. Wiecie, o tych zapomnianych, o tych już niewzywanych. O tych wszelako zbędnych już, przytłoczonych nauką, całkiem nowym bóstwem i oczywiście o mnichach. I o czasie, który kurcze nie jest taki, jakim nam się zdawało.

I o żółwiu.

I o bogu…

Bo w końcu czyż nie jest to jedno i to samo?

Jedna z najbardziej przenikających mnie osobiście części „Świata Dysku”. Czy przez to, że z wiarą u mnie inaczej, czy może dlatego, że wierzę we wszystko, co ino C14 zlicza? A może po prostu szkoda mi tych bogów i bóstw? Wiecie, zwyczajnie i po ludzku. No mniejsza, to też część „mnisia” serii, a z mnichami to nigdy nie wiadomo. Wiadomo, że są mistyczni, i że jest w nich coś więcej, ale poza tym… cóż, wszystkiego można się spodziewać, że tylko przycinanych gór.

Po prostu książka do przemyślenia, tym razem jednak bardziej w środku siebie, wiecie, bardziej w misiu.

img_9548

PS. Czyli moje książkowe zakupy. Część z nich BARDZO, ale to BARDZO BARDZO wyczekiwana…

img_5319

Siłę wiatru mierzy się u nas w pelikanach…

Nadal nie wiem dlaczego, ale takie jest powiedzienie, tutaj artykuł, i tak serio niewiele wyjaśnia poza tym, że pelikan to orkan. Ale dlaczego? No i czemu w takim razie jest on miarą i wiatru i deszczu? A może to zależy od człowieków. u jednych pogoda pod psem, innym pelikany spadają? Może po prostu każdy ma wietrznego zwierzaka, na jakiego zasługuje, czy coś w ten deseń?

No mniejsza…

Ze spraw ważniejszych: chorowania… 

Czyli wiecie, taka tam mała epidemia. Tak właściwie, to co to jest? A no wiecie mól żołądka, wymioty, sraczuszka i ogólne zlewka totalna. Norovirus, Norwalk disease, tudzież norowirus i tyle. Podobno w małych społecznościach typowe dla okresów zimowych, a jednak kurcze, jakoś dopiero teraz się o tym dowiaduję. No cóż, wiecie, jak na Wyspę jest afera, odizolowali grupę ludzi i ci sobie tam w samotności własnych osobowości… eee srają, znaczy się leczą. Tudzież odpoczywają ino i tyle. Wciąż mnie jednak intryguje, że nic nie wiedziałam o takiej chorobie. O bornholmskiej tak, ale o dziwnej aferze z Roskilde nic a nic. Kurcze!

Miejmy jednak nadzieję, że jakichś zarazków nie wysłaliśmy do Nepalu. No wiecie, z tymi ciuszkami dla maluchów kochających piłkę nożną. Musicie przyznać, że to urocze. prosta sprawa, a jednak jakaś taka nadzwyczajna. I nic to, że reklamówka biura nieruchomości, co to ma za znaczenie? Żadne. A może takich reklamówek ten świat potrzebuje więcej? Wybudujcie domy bezdomnym i trzaśnijcie artykuły o tym, że taka a taka firma miast wydawać raut dla tych, co aż zbyt dobrze co jeść mają, zbudowała schronienie tym, co mają nic.

Proste, co nie?

img_8440

Popowodziowo u nas wiecie, zwyczajnie.

Przetrwaliśmy wodę.

Czy były to dwa metry – może w niektórych miejscach nawet były, czy nie… wiem jedno: straty są, ale Wyspa sama je naprostuje. Plaże trochę poniszczone, ale wyrównają je kolejne sztormy. Zresztą już zapowiedziano następny na przyszły tydzień. Nie oszukujmy się, taki czas i tyle. Za to przez kilka dni ludzi spoglądających na wybrzeże była cała masa. Jakby każdy musiał wyleźć z domu i sprawdzić. Oną pierwszą tak podwyższoną wodę od stu lat. A może… a może tak naprawdę tylko zapowiedź tego, co nadejdzie? Bo przecież jeżeli temperatura na północy się podniosła, to nie ma w tym nic dziwnego. W jakichś pokrętnych lekko blogach znalazłam wiadomość o ponad dwustu trzęsieniach ziemi, niewielkich i jakichś dziwnych siłach kosmicznych walących w ziemię. Może to i Wenus, która świeci tak, że człowiek nie wie co o tym myśleć, a może słoneczna nadaktywność, albo księżyc… kto to wie.

W końcu wszyscy jesteśmy jednym Kosmosem?

Woda podniesiona była jeszcze wczoraj, ale oczywiście już nie tak jak przedwczoraj. Znowu widać mostki i porty. Znowu widać kamienie, szalenie oblodzone, bo w końcu nas trochę przymroziło… wyglądające jak kolorowe, dokładnie olukrowane pączusie… i te sopele! Kurcze, każda trawka w lodowej obwijce. Pewno, że to takie penisowe pola, ale i tak człowiek napatrzyć się nie może. Jakby nagle kryształy wyrosły mu przed oczami, i jeszcze to słońce… nagłe i silne.

Wszystko to zdaje się kumulować w sobie miliony tęcz…

Wciąż jeszcze sporo ludzi.

Jakby chcieli sprawdzić, czy wszystko minęło. Czy to tylko lęk, czy jednak zwyczajna ciekawość? A może jak mnie fale ich wołają? Tak wiecie, dziwnie, atawistycznie, jakby ktoś nakazywał mi powrót do wody? Jakby to bieanie i zanurzanie się do gaci zimową porą nie wystarczało już… jakby w końcu skrzela się w nas otwierały i wiecie, błony poszerzały między palcami!!! No co!!!

A czemu nie?

Przeżyliśmy wielką wodę, ale chyba trzeba przemyśleć podniesienie falochronów i wszelakie wzmocnienie wszystkiego, bo przecież może to dopiero początek? A co, jeśli będzie gorzej? A co, jeśli tak naprawdę wszystko się zmieni?

img_8446-2

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.