„Jak im się udało? Chyba po prostu bardzo chciały podsłuchać tej rozmowy. Tak bardzo, że zdusiły się, pomniejszyły, skorzystały z mikrosanki, z napoju kurczącego i odrobiny tego balsamu na odchudzanie, co pachniał wieloznacznie…
– Stworzyłem sobie świat. Wiesz, całkiem dla zabawy. Mam małe zwierzątka, uczę je czegoś, jak mnie wkurzają zabijam, daję im coś, zabieram, jak w szachach. Zabawa w dobrego i złego glinę. Ze mnie to ściągnęli do seriali. Wiesz, tu ja, tu Szatan, a tak naprawdę jedno. Ciągle ja. Złażę na ziemię, chcę z nimi pogadać, wziąć udział w zabawie… Nawet mnie nie wysłuchali, już nawet nie mówię o rozpoznaniu, nawet… Zacząłem coś głosić, okazuje się, że obrażam ich uczucia religijne… cieniasy. Wdzięczności za nic… ci podtykają krzyże, tamci księżyce.
Nie rozumiem ich z tą różnorodnością. Ciągle im mało, nic w tym złego, ale serio… bóg od tego, bożek od tamtego, samych Marysiów mają setki. Ta dla tego, tamta tamtego, a ta mniejsza, a ta większa, a ino ta spełni każde Twoje życzenie, niczym pierniczone złote rybki, które najlepsze są w kurkowym sosie. Wiesz, no żółty do żółtego, myślałem, że ktoś zakmini, że spróbuje, ale nie…
I tyle ich… produkują się, jakby to miało ino sens, no wiesz ilość nie jakość. Zamiast czegoś dopiąć, osiągnąć, jakoś tak wypróbować siebie samego, stanąć na wyżynach własnych umysłowości, to nie, dupcą się ino i produkują. Oj pewno, że są wyjątki, ale one ino wyją, głos się niesie, ale ponieważ nikt go nie słucha, na co w ogóle ten cały głos? No na co ono wycie na puszczy… Na co to wszystko?
Czy myślę, żeby ich zniszczyć? Tak. Myślę głośno, donośnie, coraz częściej, ale potem wiesz złażę na oną ziemię i patrzę na te jednostki, którym się chce, i którym rozum jakoś nie przeszkadza i kurcze… szkoda mi ich. Taki jestem miękki, a mówią, żem groźny i władczy… a przecież chodziło tutaj o podobieństwo, tego jak onych kurek chyba też nie skumali, co nie? Może sam jestem głupcem…
A Pan Tealight ino siedział, słuchał pilnie i kiwał swoją szarą głową. I choć oczu jego nikt nigdy nie widział, to na pewno świdrowały one małe podsłuchiwaczki…”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)
Z cyklu przeczytane: „Grim 3” – … bo czasem się udaje. Wiecie, czasem się udaje po prostu wydać całą serię. I to serię sporych tomisków. Magicznych…
Oto finał opowieści o Grimie, niesamowitym facecie, który jest gargulcem. No pewnie, że tak, a co, można? Można! I on jest. Oto historia jednocześnie z naszą istniejącej, magicznej krainy i jej problemów. Oto jest opowieść o władzy, pragnieniach i miłości oczywiście. Z jednej strony młodzieżówka, z drugiej, spodoba się wielbicielom zwyczajowego fantasy miejskiego. Oto…
… po prostu fajna historia. I na dodatek smacznie obszerna w liczbie słów. No wiecie, mocne tomiszcze, bardzo mocne i grubiutko milusie! Takie, w które można się zatopić, a potem dziwnei spoglądać na dachy budynków.
Bo przecież wszystko może sie zdarzyć, czyż nie?
Po problemach z Gandalf.com… ryzykuję z Empikiem. Zobaczymy co z tego wyjdzie, na pewno promocja na wysyłkę za granicę jest ważna. Książki zamówione doszły – promocja płać za 2 weź 3, więc kurcze okazja… szybka reakcja, od razu mają kasę, szybko wysyłają, pakowanie wiele do życzenia pozostawia, ale widać cena zobowiązuje.
A na Wyspie lekkie ochłodzenie.
Znaczy serio lekki! Jest trochę chłodniej, czyli słonko walące lekko zasłaniają chmurki i czasem popada. Cudnie popada. A cała reszta nadal letnia. Woda ciepła i zachęcająca, a przynajmniej nie musicie się martwić o poparzenia słoneczne. Można połazić, pozaglądać do sklepików, nażreć się lodów, a potem popływać, pobiegać, pomedytować, czy zgłosić się na jogę w Gudhjem. Wiecie… wszystko można.
A jak widzą to miejscowi?
Miejscowi po raz pierwszy nie mogą dopchać się do kas w sklepie. Żadnego miejsca parkingowego pod warzywniakiem, a na dodatek pełności… a tak, w widoczny sposób zauważyć można mnogość większą Turyścizny. Jest ich wiele. Bardzo wiele nawet. Pełno i pełniuśko. Mam nadzieję, że wpłynie to pozytywnie na ekonomię tych, którzy z Turyścizny żyją. Naprawdę, ale sama… chowam się. Dobijają mnie ludzie i ukropy. I choć na naszej plaży żadnych parawaningów, to jednak wciąż… widać ludzi. Może i z daleka, ale jednak… częściej na horyzoncie, ale wciąż.
Czasem się zastanawiam, jak to będzie, jak rzeczywiście jakoś tak obniżą te ceny promowych biletów. Czy będzie więcej ludzi? Czy naprawdę będą przyjeżdżać też poza sezonem? A może to wszystko nie wypali? A co, jeśli wypali i mnogość człowieków nacechuje cały rok?
Kurcze?
Wyspa pozostaje w dziwnym zawieszeniu.
Polityka, zmiany aury, pogoda i niepogoda, wszelaka różnorodność, ale i dziwne zamyślenie. I jeszcze oczywiście czekanie na to, co z tymi promami? Czy rzeczywiście będzie i taniej i lepiej? A może wcale nie? Kurcze… tak naprawdę nie ma innej drogi, ino promy. Oj, pewno, że mamy samoloty. Pewno. Ale jak się nimi poruszać z samochodami? No nie da się, no nie. A wszędobylskie rowery raczej kiepsko radzą sobie z falami i sztormami i ogólnie wilgotnością. Gdy tak człek spogląda na te, teraz zapchane, porty, to jakoś tak zaczyna się zastanawiać nad posiadaniem takiego rumaka nafalowego. Osz kurcze… wielki pies… Ech! No mówię Wam, że wsio na psy schodzi. Oczywista, że kocham czworonogi, a psy w szczególności, ale kurde jak widzisz nagle bestię takową przed sobą, a ty w gaciach dziubiesz w kompie, to trochę serce staje. Opajęczyniona bestia no. Widać prawo w stylu: pieski zawsze na smyczy, od jakiegoś czasu nie jest już uznawane za wiążące. A źle… przy tylu autach i rowerach, jak widzę te dzieciaki bez smycz i psy, to mam ochotę rąbać ich właścicieli.
Pewno, że idylla byłoby to, cobyśmy wszyscy bez onych smycz, ale sorry, nie da się tak! Pomyślcie trochę! No kurde, to nie trudne i nie boli!!!
Uwierzcie.
Bestia poleciała gdzieś, z wrażenia ręka mi zadrżała i nie mam czystej fotki, no ale, na szczęście nie wlazł z pranie. Fajny piesak. Taki wiecie, wersja nader spokojna, ale jak cię przytuli, to dech zabiera. Mocno zabiera. I te ślepia cudne.
Przestało się chmurzyć, znowu słonko wali… ech… Ale w końcu to natura, czyż nie? Nie możemy jej zmienić, choć innym się wydaje, że można.





