Pan Tealight i Homo Pytajniusy…

„Siedzieli dookoła stołu,

przy pochyłej sośnie,

zadawali tylko jedno pytanie:

Kim będziesz, gdy dorośniesz?

Na nic były kręcenia,

na nic tam wahania,

każdy raz do roku

miał odpowiedzieć na nie.

Jedni rzucali cokolwiek,

inni przemyśliwali sprawę,

dla jednych był to obowiązek,

inni szli w zabawę.

Jedni bali się przepowiedni,

inni wzruszali ramionami,

nikt nie widział Parek,

co za sosną strzygły nożycami.

Staruszków było czterech,

obok nich ze trzy Pytie,

pod okrągłym jednak stołem

na pewno ktoś jeszcze krzyknie.

Raz w roku masz tylko powiedzieć,

kim będziesz, gdy dorośniesz,

tam przy okrągłym stole…

tam przy pochyłej sośnie.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)


Z cyklu przeczytane: „ZOO – City” – po prostu ZAJEBISTA!!! Z jednej strony, ot zwykły kryminał, z drugiej egzotyka Johannesburga, sangomy, magia naturalna, wpleciona w codzienność… i zwierzęta. Wszelakie. Zbroiłeś, dostaniesz jednego. Od razu wiadomo, że coś z tobą nie tak, gdy wisi ci u boku na przykład leniwiec. Podobno są tacy co mają tygrysy i lwy, ale czy widział ktoś słonia?

W tej powieści wiele trzeba przemyśleć, na wiele się otworzyć i co nieco wiedzieć o subtelnych połączeniach pomiędzy zwierzętami, a ludźmi. Niczego nie dostajecie na tacy, raczej trzeba wejrzeć w siebie samego, by zrozumieć… to, czego tak naprawdę nie opisano, nie opowiedziano. Ale poza tym ot śledztwo, ot kobieta obdarzona specjalnym darem i trochę inny świat. Magia jest, ale nie nagminna, ot gdzieś tam sobie istnieje… zwierzę sprowadza was do najniższego poziomu osobnika człekokształtnego, a cała reszta, cóż zawsze ma do czynienia z duszą, więc trzymajcie swoje na uwięzi. Bo podobno dusze zaczyną teraz esemesować!

Wyspa zadaje pytania bez przerwy. Nie zważając na to, czy właśnie kładziecie się do łóżka, czy wprost przeciwnie, postanowiliście, za delikatną namową kiszek, odbyć dłuższe posiedzenie w wykafelkowanym M1. Nie obchodzi jej wasze przygotowanie do egzaminów, ani czułość i celność odpowiedzi… Wyspa raczej pyta, by zwyczajnie sprawdzić specyficzną łączność!

… tak wiecie, na wszelki przypadek możliwego niestety pomniejszenia waszej wydajności sapiensowatej!

Pyta Wyspa i pyta. Zaskakuje pod prysznicem, oraz w momentach reakcji wzajemnie cielesnych. Nie ma wstydu, kompletnie, a może to wyrazista desperacja? Dla niej czas zawsze jest odpowiedni, przecież nie będzie pukać, ani umawiać się na wizytę, no nie Ona!!!

Jak nie odpowiecie, nie wiadomo co się wydarzy… może tylko spadnie wam cegła na głowę z błękitnego nieba, a może zatrzęsie się rabatka z wyżartą przez ślimaki rzodkiewką? Nie wiadomo. Czy warto ryzykować?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.