Pan Tealight i SHOW…

„Duchy wspinają się na dachy i na ściany.

Jest tam też jeden demon z różą, zakochany.

Trzeszczy cała scena i chwieje się dekoracja,

ot obserwacja Wiedźmy, a potem kolacja!

Trzaska popcorn w mackach, rechoczą usteczka,

komuś tam ze śmiechu wypadła prostateczka.

Obserwują dokładnie, komentują szeptem,

jest nawet jeden co nucił przedtem…

Zaglądają przez okna, spoglądają przez szpary,

wpatrują się skąd idzie, wierzą w niedowiary.

Ciekawsko się ślinią, ektoplazma plaska,

Przez to całe widowisko migocze w odblaskach.

Podpatrują Wiedźmę, podszczypują Wronę,

dla nich to widowisko, magią nasycone.

Choć aktorzy nieświadomi swej popularności,

zdaje się, że w każdym z nich geniusz sztuki gości.

I śmieją się widzowie, czasem ronią i łzy.

Oto SHOW jest niezwykłe, oto jest tylko dla nich film.

Oto sztuka w aktach, oto i golizna,

gdzieniegdzie przemyka Chowańca siwizna.

Oto i gaciochy, w których Chochel śmiga,

oto Ojeblika główka pobudliwa!

Oto i Pan Tealight, spogląda, jakby świadomy,

że ta cała Chatka, Wyspa to tylko pozory…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)


Z cyklu przeczytane: „Terror” – powieść ogromna. Historia na poły prawdziwa, na poły oniryczna. Pełna symboli i przenośni… miejscami ciężka, przerażająca swoim ogromem… potem jakże dziwnie ludzka. Naturalna, prawdziwa.

Warto. Nawet jeżeli czytać będziecie długo i w kawałkach… warto, bo poznać można dziw wielki zwany człowiekiem.

„Opowieść żony” – z jednej strony piękna i bolesna historia, z drugiej… mam dość. Mam dość dzielenia ludzi na grubych i chudych. Mam w sobie takie coś, co wrzeszczy: NIEEE!!! za każdym razem, gdy sprowadza się człowieczeństwo do jego zachowań żywieniowych! Dlatego nie znalazłam w tej historii, naprawdę dobrze napisanej, niczego ponad to, co już wiem.

Wyspa się zaśnieżyła. Milo z jej strony, choć nazbyt ciepło, ale wciąż i tak miło. Tym bardziej, że dzień dziwnie paskudny, jakiś taki bleh! Same potknięcia i odrzucenia. Zawodzi duch zawodu wielkiego… I na głodzie jestem gigantycznym. Książek mi trzeba, czytać się chce!!! To tak bardzo boli, gdy nie ma co czytać… fizycznie dziwnie. Okrutnie, jak tortury na niewinnych istotach, tych pokrzywdzonych już u zarania ich historii.

Ale cóż, trzeba wciąż oddychać, czyż nie? Jak nic więcej nie można zrobić, to trzeba oddychać. Mówią, że trzeba czekać, że będzie lepiej, przykro mi, że Wam nie wierzę, i nie będę już udawać, że jest inaczej. I nie jest mi przykro… to jeszcze odpady z tego, kim byłam, uprzejmą istotą…

Tak naprawdę wielu chciałabym powiedzieć: walcie się. Przestańcie wykorzystywać mnie, żeby poczuć się lepiej!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz