Wiem, że większość uznaje ten dzień za takowy – refleksyjny, ale ja o Babci myślę cały czas. Nie ma odpowiedniej mniej lub bardziej pory, żeby sobie ją przypomnieć. Czasem to dziwny powiew wiatru i zapach, który wciska mi się do nosa, jestem wtedy przekonana, że Ją czuję…
…bo moja Babcia miała swój własny określony zapach. To nie przeminęło tylko dlatego, że postanowiła się przenieść do innej rzeczywistości. Wypisać z tego świata… W końcu i tak planowała to od dłuższego czasu… Ale chyba dla mnie, chć to tak egoistycznie brzmi, zrobiła wyjątek i przebukowała bilet o kilka lat…
Kocham Cię…
Pożegnałam się z Tobą przed wyjazdem, ale wiem, że obydwie wiedziałyśmy, ze to ostatni raz… Szkoda, ale też nie żałuję. Bo widziałam, ten jeden jedyny raz, widziałam, że ktoś jest ze mnie naprawdę dumny. Że nie wierzy, iż krew, której cząstkę przecież mi przekazałaś, tak mogła się ukształtować. Gdy czytałaś opowiadnaie, które napisałam dla Ciebie i o Tobie… wygrałam wtedy kwiaty na Dzień Babci. Chyba dopiero wtedy zrozumiałaś kim jestem. I nie zaakceptowałaś, ale tak zwyczajnie, naturalnie, byłaś od razu ze mnie dumna. Jak nit inny. Dziękuję…
Dziękuję też za to, że jednak nie odeszłaś te 5 lat temu, gdy nagle odebrano Ci drugiego syna. Potrzebowałam tych kilku lat, które nam oddałaś by zrozumieć, że starość to kapitalna sprawa, a ja mam najpiękniejszą Babcię na świecie!!! Mam, nie miałam!!! Wciąż mam… tak to czuję…
Ale nigdy nie zapomnę, gdy po 12 latach ślubu, zapytałaś mnie czy wciąż uprawiamy seks 🙂 Dziękuję!!! Uprawiamy!!! Radę, by dbać o tę cząstkę życia, zatrzymaliśmy obydwoje, ale z nóg mnie zwala za każdym razem kiedy sobie przypomnę 🙂



