„Wiało tak, że dusze odrywały się od ludzi i szybowały, tańczyły, podrygiwały i pląsały w porywach. Wolne, miały początkowo to takie gdzieś to, czy będą mogły wrócić i znowu cieszyć się z dostępnej cielesności. Ale wraz z przeciągającą się zabawą, kapryśność dusz malała i powoli oderwane pogrążały się w dziwacznej stabilizacji.
Tęskniły.
Problem w tym, że wichura przemieszała dusze. Porozrzucała je po całej, ogromnej przestrzeni. Dusze nie mogły odnaleźć „swoich” ludzi, więc zwyczajnie wskakiwały w kogo popadnie.
Jedna zagubiła się w różowej zatoczce. Zafascynowana dziwnym połyskiwaniem wśród łososiowych skał, przetykanych szarymi żyłkami granitu, zielonymi i żółtymi porostami, a gdzie indziej bezczelnością i samowolą pojedynczej trawki. Na drobnym, łososiowo-różowo-rdzawym piasku i grających kamyczkach, leżały Śnięte Księżniczki. Galaretowate, oddane wietrznej kapryśności, wyrwane ze swoich podwodnych wież, falowały. W płytkiej wodzie ich ciała zdawały się tańczyć, cieszyć z otaczających je możliwości. Drobne, ostre kawałki skał poraniły ich ciała, ale one były zbyt zdeterminowane, by to zauważyć. W chlupoczących falach, muskając ziemię, czekały na swojego Księcia.
Gotowe by się nim podzielić!”
(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)
A oto i Śnięte Księżniczki…
Jest w nich jakieś zapomniane, niedostrzeżone piękno… owa tragedia niespełnionych marzeń…
Z cyklu: przeczytałam, ale jednak czegoś mi brakowało, choć było o smoku… „Dziedzictwo tom 1” Ch. Paolini.
Nie zakochałam się w cyklu młodego autora, charakteryzującego się tym, że dużo w życiu już przeczytał i do szkoły chodzić nie musi… nie zakochałam się, ale dobrze się bawiłam przy pierwszych tomach. I czekałam na to zakończenie. A tutaj nie dość, że przerwali je w połowie – drugi tom wyjdzie prawdopodobnie w 2012 – to na dodatek było niefajnie. Wiecie, co jest najdziwniejsze? Zwykle książki, w których są smoki nie powodują we mnie takich wątpliwości.
Czuję się oszukana. Przede wszystkim dlatego, że bohater jest dziwny, smoka mało, cała akcja wydaje się byc w bólach wyduszana, a na dodatek coś się kopie w kwestiach konsekwencji. I te literówki! Nie no! Książka za 50 zł i tyle błędów? Nie oszukujmy się, można wydać książki bez literówek!
Sprawdziłam!





