Pan Tealight i Centrum Bezhandlowe…

„Jakoś tak, wiecie… te pandemie i w ogóle, to może to przez to?

A może nie?

Może po prostu takie miało być, trochę podobnie jak Sklepik, z którego właściwie nic nie znikało, a wciąż dziwów przybywało. Sam Sklepik, czyli Białe Domostwo i przylegające do niego wymiary rozrastały się, zmieniały, ewoluowały, same decydowały o sobie, a czasem pytały się o pozwolenia na… no właśnie, nie do końca coś, o czym Wiedźma Wrona Pożarta by myślała, a Pan Tealight to już w ogóle. Zresztą ostatnio oni obydwoje jakoś tak…

… wzajemnie się uzupełniając…

Milczeli.

Może i było w nich coś nowego, niepokojącego, a może jednak nie. Może tylko tak sobie to próbowali wytłumaczyć? Bo przecież bez nich, bez tej dwójki jakoś tak nie można sobie wyobrazić tego miejsca. I to miejsce nie chciało być wszelakie, inne i bez nich… więc jakoś tak, byli…

Na razie.

I było ono, Centrum Bezhandlowe rozmiarów mrowiska, szeleszczące, wszelako wciąż się tworzące, gdzieś tam pod sosną wielką, nad jeziorkiem, do którego rzadko zaglądali… ale omal na nie nie nadepnęli, gdy to się jakoś miesiąc temu Wiedźmie jednak wyjść dalej niż do ogródka zachciało…

Zresztą, bez urazy, ale posiadanie ogródka z tyloma wymiarami, Bzowym Płotem, Babką Śliwą, Rowanem i wieloma innymi… było wyzwaniem samym w sobie. Powodującym, że można było się nachodzić robiąc tylko kilka kroków. A dokładniej, tak się mogło wydawać, gdy rzeczywistość w swej rzeczywistej mocy robiła tuzin fikołków i jakoś tak cichutko…

… przechodziła na inną stronę mocy.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

YAY nowe jedzonko, jeszcze mi brakuje tylko i aż 4 Pratchettów… oczywiście tylko z głównej kolekcji dyskowej.

No i jest nowa, ale i ostatnia Kate… Nieee!!! Nie wiem czy chcę przeczytać, ale zawsze można wrócić, do początku. Chyba kupię sobie jeszcze jeden zzestaw tej serii, bo zjechałam ją w zeszłym roku strasznie.

A to coś z zaggranicy.

Wiecie, okazuje się, że jak powiesz ludziom, że ci 5 tysięcy książek spleśniało, to… niektórzy to rozumieją. Inni nie wierzą. Wciąż większość nie rozumie czytania. No ja ich nie rozumiem.

Ech…

A tu jest amba z przenosinami biblioteki… w Rønne oczywiście.

A o co chodzi? No widzicie, ktoś się chce wykazać, więc jakoś tak, no wyszło, czy też ma wyjść, oczywiście za naszą kasę, nie żeby coś tam, ale… zwolniła się posiadłość jakaś państwowa, więc zamiast ją opchnąć komuś dla zysków, tudzież nawet wynająć, czy zrobić coś dla dzieciaków…

Ludzie mają wiele pomysłów na to jak to wykorzystać i są wkurwieni widowiskowo w komentarzach… więc musi być mocno…

Ale… podobno biblioteka w onej naszej stolycy jest całkiem fajna i dobrze usytuowana. Parking jest, ogólnie ciszej i tak dalej, a miejsce, w które ma być przeniesiona, to amba i w ogóle zero parkowania. A wiecie, jak człek idzie do biblioteki, to bierze zwykle coś więcej, więc potrzeba onego auta… ale gdzie na onych wąskich drogach, jeszcze w sezonie to już w ogóle…

Przede wszystkim ludzie się pytają po co to, bo jak działa, to lepiej nie ruszać.

No ale, podobno to przyciągnie ludzi do centrum i teraz pytanie do was… jeżeli byliście na Wyspie, to ile razy szukaliście biblioteki? Eeee? No wiem, wiem… ogólnie mówiąc, przecież to nie czasu internetu ino w niektórzych miejscach, no weźcie no, o co w tym wszystkim chodzi? Może trzeba zapytać kto ma chrapkę na ten budynek, znaczy ten, w którym mieści się biblioteka teraz?

Aaaaa…

Ale…

Poza miastem wciąż żółte pola, są i zielone, niebieskie niebo, trup się ściele… ekhm, to akurat nic śmiesznego, ale ten kuter, ten pan na plaży, takie to smutne… strasznie. Wieje odrobinę, ech, może w końcu będzie jakoś zwyczajniej. Wciąż jeszcze chłodno… nie narzekam, oj nie.

Krzaki przekwitają, powoli wszystko zmienia się w liście.

Wrony krzyczą, nowe knajpy się pojawiły, więc wiadomo, jest się na czym karmić. Wiecie… w końcu Turyścizna się zjeżdża w ilościach… przerażających, ale podejrzewam, że chodzi o to, iż człek wciąż nie wie co robić. Naprawdę. Większość ludzi stwierdziła, że po pandemii i wsio jest po staremu…

Chociaż, kurde, czy ktoś jeszcze pamięta, nie wiem, mnie to wszystko przeraża. Tak naprawdę. Szczególnie to, że im się wydaje, iż szczepionka rozwiązuje problem. A wcale tak nie jest. I tak możesz zarażać i tak możesz zachorować i tak… wsio jest jebnięte. I tak wsio szaleje…

I tak nie chcę byście stali tak blisko mnie!!!

Chyba człek zaczyna nadużywać tego odświeżacza do skóry? A może to już pijactwo? No wiecie, wchłanianie sanitizera przez skórę. LOL Czemu nie? Prawda jest taka, iż zauważyłam, że jakoś tak ludzie bardziej się innych ludzi brzydzą i tyle. Naprawdę. Chyba też tak mam…

A może tylko mi się pogorszyło?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.