Księżniczka musi poczekać…

…bo nazbyt łypie na mnie z okładki pewna dama… A ponieważ „Ostatnią kartą jest śmierć”, więc ni ostateczny sąd ni też dusz złodzieje mi nie przeszkodzą wykończyć dziś, wyszlifować, domalować i oprawić recenzję tej powieści autorstwa Anny Klejzerowicz 🙂 Tarot ze mną, obok mnie i przeciw mnie! Howgh!

W ogóle to strasznie mnie telepie, a nie ma jak cudze nieszczęścia i kołomyje, żeby zapomnieć o sobie!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Księżniczka musi poczekać…

  1. chepcher pisze:

    „Podstarzała księżniczka, wątpliwego honoru i cnoty o zetlałym owłosieniu i nadmiernie rumianym licu – z chęcią w końcu uwolni się od wieży i smoka. Uwaga! Smok gratis do księżniczki + niezła posesja. ZWROTÓW NIE PRZYJMUJEMY!!!” Chepcher Jones

  2. chepcher pisze:

    Opowieści, które każdy zna…
    To pewna ulotność. Uczucie. Dziwny dreszcz przebiegający przez ciało, wspomnienie… Tak wszyscy znamy te opowieści. O duchach i przeczuciach. Historie szeptane w dziecinnych pokojach, sprawiające, ze częściej zaglądaliśmy pod łóżko i wpatrywaliśmy się w mocno zamknięte drzwi szafy. Owe niewyjaśnione, które jako dorosłym po prostu zdawały się nazbyt niesamowite, by się przyznać do tego, ze to właśnie nam się przytrafiły. Oto one… Spisane i podane. Przerażające delikatnie, ale dobitnie, bo tak prawdziwe.

    Autorka „Ostatnią kartą jest śmierć” i „Sądu ostatecznego” w swojej pierwszej książce zabrała nas do wielu miejsc, do których pasuje słowo NIESAMOWITE. Ale stworzyła tam taki klimat, iż każdy czuje się pożądanym świadkiem. Słuchaczem, za którego autorka nie tylko poświadczy, ale też poda herbatę… by przerazić mocniej. U Anny Klejzerowicz mamy zagwarantowaną herbatę i miejsce w pierwszym rzędzie. I choć nie jest to powieść, to jednak fascynując niedopowiedzeniami, brakiem wyjaśnień, będąc jedynie spisaniem tego, co się wydarzyło komuś, czujemy się w domu. Ten zbiór etiud, opowieści, historyjek zza ściany, jest cudowną książka właśnie na teraz, na owe jesienne wieczory, gdy mrok zdaje się wysysać z nas każdą kroplę ciepła i wtłacza podświadomie strach. To opowieści dla tych, którzy chcą postraszyć przy ogniskach, ale też uczta dla badaczy kultury. Bo wszelkie te niesamowite historie, tajemniczych zniknięć, stuknięć, kotów tłumaczących dwunożnym, co zrobić czy znakom prowadzącym ku uniknięciu problemów, to cząstka człowieczeństwa. Bo ludzie to istoty skomplikowane. Niewyjaśnione do końca i niech tak pozostanie. Pozostawmy sobie miejsce na bycie… niesamowitymi.

  3. chepcher pisze:

    powyżej o książce „Złodziej dusz”

Dodaj komentarz