Pan Tealight i Ważne Ważności Wszechświata Dookolnego…

„Niby był to zwyczajny dzień.

Niby niczego się nie spodziewali, ni przeczuwali… ale jednak, gdy Pan Tealight ich wezwał, coś się zaczęło, coś zabulgotało, wzniosło się, opadło, a potem cicho wypuściło powietrze wszelkimi otworami. Na stolikach rozłożonych wzdłuż rzeczki stały napoje i jakieś przekąski, koce były przygotowane, krzesła i wszelakie elementy zdolne unieść tyłeczki, boczki oraz plecki. Nawet świecie były. Zarazem te piękne, jak i owe mordrcze, mające na celu niedopuszczenie robactwa nazbyt blisko niepotrzebnych ciał i wszelako innych zwłok…

Był wieczór, ale wciąż jeszcze nie czas całkowitej ciemności, więc… widzieli siebie. Na wzajem i jego… Pan Tealight najpierw przyniósł swój ukochany fotel, potem cofnął się jeszcze po poduszkę i Wilkołaczka, oraz kubek z herbatką malinowa. Ktoś podskoczył po skarpety dla niego, bo jakoś tak dreszcze miał, może ze wzruszenia, może z przejęcia jakowego, może to, co miał powiedzieć… jakoś napawało go chłodem?

Zdawało się, że przeciągał sprawę, a może jednak na kogoś czekał? Bynajmniej ciagle cos robił, to poprawił obrusiki, to znowu polazł szukać czegoś w Białym Domostwie, a potem jakoś tak się rozkaszlał… Ktoś rozpalił ognisko, ktoś inny przyniósł jakąś mało smrodliwa padlinkę, ktoś otworzył weki. W końcu kilka kolacji to podstawa dobrego snu, czyż nie… a Pan Tealight wciąż nie był gotowy, to przygasał światła, to poprawiał wiatraczki, dziwnie milczące…

W końcu podniósł się i westchnął. Wszyscy z dziwną niechęcią wciągnęli dech poprawnym otworem i zaczęli słuchać. Rozkaszlał się. Ojeblik – mała, ucięta główka – podskoczyła po chusteczkę, ktoś przyniósł wodę. Każdy wrócił do swojej smażeninki i ciastek, gdy tylko się okazało, że nic się nie stało… Wiedzieli, że czas sam nadejdzie. W końcu siedzi w piwnicy, więc przypilnuje… gdy obudzili się rano, nikt nie pamiętał o co chodziło, ani dlaczego tutaj się zebrali, ale wiedzieli więcej.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_9790

Z cyklu przeczytane: „Niuch” – … ino jeden!? No dobra, ciąg dalszy będzie, bo mam cudowna duszę w Polsce, i nie to nie rodzina, która łazi do kiosku i kołuje mi te tomy… okay, ku prawdzie dusz miłych mej duszy mam w Polsce kilka, ale ta się zgodziła no… i kupuje mi Pratchetta na twardo!!! (tak Wentylek, to o Tobie!!!)

Oto jest opowieść o urlopie pracoholika. Oto jest opowieść o cierpliwej małżonce, konwenansach oraz małym chłopcu i… kupach. Tak, kupach! Oto jest historia zbrodni, bo przecież gliniarz gliniarzem jest wszędzie! I jeszcze… oto jest opowieść o świecie, który istnieje. Świecie POZA MIASTEM. O dziczy, inności, o wszelakich dziwnościach, które mieszczuchom zdają się torturą…

Oto jest niesamowita historia, z którą nie będziecie się nudzić. Bo przecież z Pratchettem raczej nie jest to możliwe. Opowieść o codzienności naszej okrągłej ziemi, tylko wiecie, tak trochę bardziej… opowieściowa.

Cudowna!

IMG_8373

Gorąco…

Tak wiem, że lato, ale ta fala żaru strasznie dusi i dobija. No nic, trzeba przetrwać i tyle, jakoś oddychać i w ogóle… A może wzmaga to wszystko ono wzmożenie ruchu na drodze, moc ludzi, głośność wszelaka – nie no, pewno że nie jest tak głośno jak w innych miejscach, ale jednak… Na nasze standardy to wprost zaskakujący hałas. Tuptając sobie wieczorem po północnych rubieżach Wyspy widzę jak wszystko ożyło. Pewno, że za kilka tygodni cisza znowu wszystkim zawładnie i pustka, a jednak… fajnie popatrzeć na świat tak dziwnie ożywiony. Na te okna pełne twarzy, ogródki pełne postaci i zapachów. Kolacje jedzone na zewnątrz, namioty pomiędzy ścianami…

Jest w sezonowości coś, co mnie nie zaskakuje. Może dlatego, że właśnie owa zmienność natężenia ludzinków była czymś, w czym się urodziłam, Jakoś tak. Byłam do tego przyzwyczajona. Ci odjeżdżali, tamci wracali, tych nigdy się już nie spotkało, a na dodatek od czasu do czasu… nie było nikogo. I wiecie co, w takim braku ludzi człowiek uczy się bycia zaintrygowanym sobą samym. Nic w tym złego.

Cóż więc czerpie człowiek z nadmierności Turyścizny? Uczucie upokorzenia. No sorry no, ale współcześni odwiedzający nie interesują się tym, do czego przybyli. Nie pasjonują ich cudne chatki, kwiatki i historia, słodko pokiereszowani ludzie, kuchnie wszelako podobno smaczne – wiecie, że Duńczycy uważają właśnie Wyspową kuchnię za smaczną! Muszę przyznać, że trochę mnie to zaskoczyło. Niektórzy twierdzą, że to aura, otoczenie, w którym jedzą, inni znowu, że tutaj kucharzom bardziej zależy… badania przeprowadziłam na osobnikach dostępnych w mediach socjalnych.

Nie sprawdzę jak to jest z ta kuchnią… niestety mnie na nią nie stać. LOL

IMG_9955 (2)

Pamiętacie, że kilka dni temu jęczeli, że deszcze nadchodzą i tak dalej? Że to klęska wakacyjności będzie? No więc ja zwykle prognoza pogody swoje, a Wyspa nadal parzy i tyle. Proste. To przecież kobieta… ona zawsze robi to, co chce!

A właśnie… moje stosunki z Gandalf.com uległy kolejnemu pogorszeniu i właściwie brak mi już słów. Tak nieprzyjemnej – to ładne słowo na to, czego doświadczyłam – obsługi w zyciu mego dwudziestoletniego zakupowania, nie miałam. A wystawiłam Chowańca by prowadził negocjacje, bo on jest taki grzeczny i dorosły. Widać za grzeczny i może za dorosły… dlatego wczoraj zrobiłam zakupy na Empik.com – nie nie jest to post sponsorowany… okazuje się, że teraz do 15 książek, za granicę wysyłają za niecałe 40 zł. Dokładnie 35zło!!! Szlus, ino te złotówki, bez dopłat, i wiecie co… i jeszcze załapujecie się na promocję kup 3 płać za 2! Nosz cholera jasna, jak Empik wypali, w mojej zadniej części spodnie mi wypychającej, co to siada gdzie popadnie i ogólnie mówiąc… istnieje… mam Gandalfa. Właśnie minął miesiąc od dnia, w którym złożyłam zamówienie… ponad 3 tygodnie wydzwaniania do 3 krajów, nie…

MAM DOŚĆ!!!

Nosz kurde, co to za czasu, by klient szukał kurde własnej paczki. Ja w ogóle nie powinnam brać w tym udziału! Powinniście wysłać paczkę drugi raz, a tamtej – gdyby się znalazła – nakazać powrót. Kiedyś miałam sprawę z Merlin.pl i… wiecie co, po pierwsze byli milśi, po drugie jako przepraszam dostałam dwie książki…

Widać czasy się zmieniły, co nie? Na gorsze.

A w ogóle… czyzby Merlin już wrócił na dobre, czy jednak nie?

IMG_8060

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.