Pan Tealight i Pustelnik Gerwazy…

„Sprawa mody?

A może jednak zwyczajny kaprys? Nikt nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Ale to kompletnie nikt, a każdy został spytany, uwierzcie. Czy żywy, czy martwy, ładny, czy brzydki, wszelako goły, czy ubrany… każdy. Nie pominięto nikogo. Kompletnie. Cudownie się okazało, iż długie nagabywania sprawiają, że ludzie robią wszystko, byle się tylko was pozbyć, wiec jakby co… korzystajcie spokojnie z naszego pomysłu w nadgorliwości. Pukajcie, aż w końcu otworzą, bo ile można wymieniać drzwi.

Nazywał się Gerwazy.

Był całkiem młody i muskularny, dziwnie filuterny i sprawiał, że zarazem Królewny, jak i Księżniczki… zaczęły więcej czasu spędzać na zewnątrz. Pod tym słupem, na którym z podziwu godną wytrwałością utrzymywał doskonała nieruchawość. Ale serio, ni w prawo ni w lewo! Musiał oddychać, co nie, a jednak jakoś tak się mu nic nie poruszało. Żeby przeprowadzić odpowiednie doświadczenie, sensu strikte naukowe wyłącznie, serio… WYŁĄCZNIE z naukowych pobudek, uwierzcie… no więc jedna, z onych koronowanych, no wiecie, ta z najlepszymi walorami, to jakoś tak postanowiła powodzić go na pokuszenie i… zrobiła to. Wodziła go w pełni, mocno, silnie i w dobrym oświetleniu. Wodziła go długo, najpierw kusząco, zza liści… ależ oczywiście, że eksperyment został udokumentowany, no oczywiście!!! Potem już zwyczajnie, zaczęła sie opalać w pełni odkryta, z tym, co jej natura dała, a błyszczyk podkreślił…

I nic się mu nie poruszyło!!! Może to związał? Zakajdanił? A może trzymał między nogami? Może zassał do środka…”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)

IMG_3675

Z cyklu przeczytane: „Ostatni kontynent” – … że Australia? Ale na pewno? Bo zdania są podzielone, chociaż, kurcze… może jednak Australia?

Oto jest opowieść geograficzna i z magami. Oznacza to masę pomyłek, dziwnych wpadek, kapeluszy, szat i wiecie, tych wszelakich spraw, które zaskakują. Oto historia powstania, narodzin, stworzenia i tak dalej. No wiecie… w końcu trzeba było o tym opowiedzieć. O początku kontynentu…

Mądra, jak zwykle czerpiąca z tego, czym aż pulsuje kulista wersja tego świata. Jak zwykle kręcąca naszą tożsamością, a jednak… odrobinę bardziej poważna. Jakaś taka mocniej filozoficzna. Bardziej głęboka nawet, a może li tylko przewrotna?

IMG_8368

I znowu afera…

Bo przecież czemu nie, co? LOL Mój idealny, idylliczny, cudowny Mniejszy Kraniec Świata… ma znowu problem. A nawet silny shitstorm i takie tam. Okazuje się, iż jeden z fotografów, tutaj, mieszkaniec Rønne… robił zdjęcia dziewczynom i młodym kobietom, od tyłu. Oczywiście bez ich wiedzy, bo i trudno przecież wiedzę mieć, ludzie zwykle nie maja oczu z tyłu głowy, chociaż, zdawałoby się, iż niektóre matki mają, no ale… Bynajmniej fotograf oczywiście umieścił zdjęcia w sieci, bo przecież i… w końcu się zaczęło. Oj, oczywiście, że podobno zdjęcia zostały usunięte, ale sorry miśki, z sieci nic nie znika. Wszystko tutaj zostaje.

Zdjęcia kursują teraz po świecie internetowym i wkurzają wszystkich. Właściwie niczego nie da się zrobić, ni usunąc ich, ni powstrzymać niegrzeczne myśli tych, którzy wolą od tyłu i takie tam… Wiecie, co jest mega wkurzające? A na przykład to, że nikt dziewuchom nie zapłaci! Te zdjęcia będą wykorzystywane, ale za darmo. Oj oczywiście, że one się zestarzeją, znaczy dziewczyny, może i o tym zapomną, może i część to oleje, może i niektóre się nie dowiedzą, jeśli ciotki i inni krewni i znajomy królika ich o tym nie poinformują… ale kurde no! To ich wizerunek, to ich sprawa, to… powinno być finansowo nagradzane. Dlaczego do cholery nikt nie rozumie, że internet to świat i kasa się należy?

Facet ma raczej już przesrane. I to mocno… tłumaczenie się, że chciał pokazać piękno od dupnej strony, że przecież to sztuka, czy inne kurna tam, nie ma racji bytu, a po tym, co Bornholmczycy pokazali po sprawie z wiatrakami, czekam na stosy i widły. I może jakieś wiecie taczki kupy gnoju. Az mnie korci im podpowiedzieć rozwiązania zza morza. Serio korci!!! Byłoby malowniczo, etnograficznie, skromne zapożyczenie, no wiecie, rozwój społeczności bazujący na mitologii…

Korci LOL

IMG_8070

Cudowne wieści!!!

Deszcz nadchodzi. Burze i wszelkie niepogody… Chmury i załamania, oblewy i ulewy. Ojojoj, zamartwia się Państwo Duńskie, że wakacje będa od czapy. Znaczy od parasola i wiecie, tych takich reklamówkowych płaszczyków, których serio nie rozumiem. No wiecie, to tak, jak nałożyć na siebie torebkę z Biedronki, czy Netto – bo żółte są też – czy innego miejsca shoppingu i… pocić się od środka. I to pocić sie straszliwie. Jak to niby pomaga, jak i tak mokniesz?

No mniejsza… ma padać i się w końcu ochłodzić. Goodbay pocące się pachy i ciecze spływające człowiekowi po szyi w najmniej odpowiednich momentach. Idźcie precz plamy na tyłku, bo przecież kurde nawet bawełniane gacie mają sztuczne metki, które tam go drażnią, aż tak, że pośladeczki łkają. Idźcie precz te wszelkie się niechciane dotykania, paszoł won masakry robalowe…

Ma padać. A to oznacza tęcze i białe króliki i dziwne stworki potworki latające po ogrodzie w końcu w gaciach. W końcu!!! I chmurki malownicze, dzięki którym zdjęcia zapierają i dech i kał w piersi… znaczy dech, no sorry, kał to nie, co nie… znaczy zapierają kał, ale nie w piersi, no chyba że kiedyś ktoś tam taki dech miał i w ogóle, oddychał złem i wdychał zło i w ogóle… Ale bez urazy, wszystko jest okay. W końcu deszcz nadchodzi, a to oznacza, że chłodziarka nie będzie działała na cały regulator! A od niej łeb mnie boli no strasznie! Nie wiem dlaczego, ale kiepsko działa na mnie…

Deszcz idzie!!!

A potem człowiek doczytuje, że… nie na Wyspie.

Miłego smażenia.

IMG_8246

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.