– A TY MYŚLISZ, ŻE MY MAMY POKREWIEŃSTWO DUSZ? –
Nie ma to jak zadać facetowi pytanie z tych tzw. podchwytliwych 🙂 Sama jestem z siebie dumna, a raczej na początku wiecie, no byłam. Tak go podeszłam, niczego nie mógł się spodziewać.
Zwyczajnie.
Odpowiednia chwila, sytuacyjny problem nieruchawości obiektu przyłapanego… i te oczy, które domagają się odpowiedzi i to teraz już, w tej chwili, bo potem to za późno… Widzę w jego oczach zmieszanie – znaczy pewnie ono tam jest, w końcu i tak jestem ślepa kura – no i lekki strach, że mimo spędzonych razem lat, może jednakowoż udzielić nieodpowiedniej odpowiedzi.
Ale czy na to pytanie jest odpowiednia odpowiedź?
Cóz, jeżeli za odpowiednią uznamy tą, której oczekiwałam… to zdał. Odpowiedział bez zająknięcia, bez tego dłuuugiego wdechu, który niby ma załapać się na dłuższy czas rozmyślania, a dyć zacznie się krztusić, znaczy się kupuje co najmniej minutę lub nawet kilka, kaszel, zadławienie, potem trzeba opłukać twarz…
Ale nie, mój odpowiedział od razu – TAK – i dorzucił – WĄTPISZ W TO? –
Cóż, czasem nazbyt inteligentny jest ten mój Admin 😉
A może to ten upływ czasu? Nabył dzięki niemu jakiejś przenikliwości? Może specjalnego czaru, który pozwala zerwać zasłonę kobiecości, mającą na celu ukrycie tych naszych sekrecików…
Kurcze, znaczy co, ja jestem dla niego OTWARTA KSIĘGA? Ajajajajajajajajajajaa…
ZNACZY ROCZNICA ŚLUBU SIĘ ZBLIŻA!!!
(Tak naprawdę w trakcie zadawania tego podchwytliwego pytania, krztusiłam się wewnętrznym, podświadomym rechotem, a kątem oka widziałam mojego chochlika Chochela/Chochla, który rechotał jak zboczony pingwin widząc mrożonki. Mój rechot był raczej rozpaczliwy… nie zboczony. Choć czegóż można być pewnym? 😉)



