RODZINA NA POKAZ

Grunt to… nie zwariować, lub tylko przeżyć!

Mówią, że rodziny się nie wybiera, że to się po prostu zdarza, nie mamy na to wpływu gdzie i kiedy, oraz komu się rodzimy… bełkoczą coś o DNA, wspólnocie krwi, ale w takim razie… dlaczego czasem bycie dzieckiem jest takie męczące? A potem bycie dorosłym tak totalnie niemożliwe? I to wszystko wyłącznie dzięki nim – RODZICOM! Wzorom do naśladowania! Przykazaniu o szanowaniu, szacunku, miłości… a gdzie jest: dzieci swe będziesz kochał i nie zawstydzał?

Wiecie co? Ktoś do końca tej całej „rodziny” nie przemyślał!!! To znaczy przynajmniej jeżeli chodzi o Fangów, bo przecież nie każdy ma za rodziców osobników żywiących się sztuką. I to sztuką, powiedzmy sobie szczerze, dość kontrowersyjną. Na dodatek SZTUKĄ, w której od zawsze bierzecie udział, nie mając właściwie ani imion, ani wolnej woli… ot jako dziecko A i dziecko B. Bo przecież jesteście tylko jej elementem. Niczym więcej. Tylko elementem sztuki tworzonej przez własnych, tzw. rodziców.

Oto w sporym skrócie fabuła „Rodziny na pokaz”. Naprawdę świetnej, pasjonującej, szalenie świeżej opowieści o rodzinie atypowej. A dokładniej o tym, co może z takie rodziny-życia wyrosnąć. O rodzeństwie, które dobrze wie, że ma tylko siebie. O poznawaniu świata, który nagle zaskakuje i zwrotach akcji, które zmuszają dziecko A i B… do powrotu do domu – choć obiecali sobie tego nie robić. O próbie bycia „względnie normalnymi”. Bo normalność nie jest zła!

Kevin Wilson nie tylko ofiaruje opowieść o rodzinie, o dzieciństwie i dorosłości, która jest jego skutkiem. Nie tylko jest dowcipny, zauważa zmiany, które jakoś nadpsuły współczesność, ale też, gdzieś poza kotarami, za kurtyną zapasową, przemyca opowieść o kształcie dzisiejszej podstawowej komórki. O tym jak bardzo potrafi być ona niemożliwie, zaskakująco atypowa. I jak bardzo to, gdzie wzrastamy wpływa na nas – dorosłych. Bawi się bohaterami, wymusza na nich określone zachowania, ale też… zdaje się ich do końca nie kontrolować. I dzięku temu jest tak ŚWIETNY!

Nowy.

Jakiś taki nieobliczalnie rajcujący!

Niepoprawny politycznie.

„Rodzina na pokaz” Kevin Wilson, Wydawnictwo Prószyński i Ska 2012.

Brzydko powiem, nie zdradźcie mnie przy Babci!!! – ale to ZAJEBISTA powieść na świąteczne obiady! Tak by czytać pod stołem i dziękować światu… że nie jesteśmy A lub B! Że przecież mogło być gorzej, serio!

Jedna odpowiedź na „RODZINA NA POKAZ

  1. Pingback: Pan Tealight i Madame Sti… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz