DZIEWIĄTY MAG TOM 2. ZDRADA

Bo fantazja jest WŁAŚNIE od tego!!!

Różni są na świecie autorzy.

Jedni są pewni swoich powieści. Kochają je, pieszczą każdą myśl o nich, nie pozwalają na żadną krytykę, choć podglądają, ściemniają by potem cierpieć… No i są tacy autorzy, jak A. R. Reystone, którzy stwierdzają: „jak ci się nie spodoba, to ją wyrzuć”, ale skrycie, potajemnie, coś mi się zdaje, że jednak chcą przeczytać, że przez TĘ ICH KSIĄŻKĘ człowiek nie spał, zawalił obowiązki tak zwanie rodzinne – czyli oczekuj wściekłego męża, bo mu powiedziałam, że nic z tego, bo on nie ma pegaza! – gdzieś w okolicach połowy książki i pierwszej nad ranem pragnęli ją udusić bo GO ZABIŁA!!!

… a poza tym, to CO BĘDZIE DALEJ!!!??? I KIEDY?

To gwoli wstępu, a recenzja będzie jutro!!! No dobra, żartowałam!!!

Oto jest powieść. Znajdziecie tutaj magię i smoki… będą i inne, rozmaite stwory magiczne, niezłe zioła i superanckie mikstury, ale tak naprawdę, gdzieś pomiędzy tą całą fantastyką, którą namiętnie kocham, odnajdziecie zwyczajnych ludzi. Tych z kompleksami i ze specyficznym wychowaniem. Tych skrzywdzonych, sponiewieranych przez swoje światy, oraz tych, którzy wciąż wierzą, że może im się udać… oraz tajemnice. Bo w tym świecie, choć wszystko wydaje się być oczywiste, wiele Was może zaskoczyć. Ariel i Marcusa już poznaliście. Polubiliście. A jeżeli jesteście kobietą, mieliście zamiar zamordować Autorkę, za… no pewne przeszkody, jakie poczyniła w opisywanym świecie. Nie tylko sprowadziła ze znanej nam normalności lekarza weterynarii, obdarzyła ją magią, ale też i ofiarowała jej szansę na zmiany… co byłoby fajne, aczkolwiek nie w świecie, gdzie nie wolno tak normalnie, zwyczajnie się zakochać i żyć długo i szczęśliwie!

O tak!

Nie ma to jak dać magię, właściwie dać wszystko… a odebrać szansę na miłość. Na dodatek zamiast bezbarwnych bohaterów sprokurować takich, dla których honor i miłość do ojczyzny naprawdę coś znaczą. Dla nich bezpieczeństwo tych, którymi się opiekują jest najważniejsze… Zresztą Ariel to rozumie. Może pochodzi z naszego świata, ale zakochała się w tym miejscu. I nie tylko przez smoki. Oj dobra – smoki, o których pisze Autorka są wspaniałe. Zadziornie wymowne, zawsze o ciętym języku, do końca niedostępne, choć zaskakujące. Jednak, czy dorosła kobieta może ułożyć sobie życie w fantazji? No i co z córką pozostawioną po drugiej stronie? Co zrobić ze światem, który w rzeczywistości uznaje kobiety za coś… gorszej kategorii?

A może jednak go zmienić?

Oj tak ten tom to zmiany. Reystone nie tylko się rozwinęła, rozpostarła skrzydełka, ale przede wszystkim pozwoliła sobie na totalną wolność. Dla niej nie ma ograniczeń. Korzysta z przywileju magiczności, ale choć balansuje na pewnym pograniczu, nigdy nie spada na stronę, po której już ciśnie się na usta słowo „kiczowaty niemożebnie”. Ona się trzyma tego, co najistotniejsze. Przyjaźni. Miłości. Uczuć wyższych. Jej bohaterowie będą w stanie rzucić wszystko dla wymarłych już w naszym świecie wyższych ideałów. I będą cierpieć. I choć to drugi tom, to tak wiele zaskakuje. Człowiek myślał, że coś o tym świecie wie… a tutaj ZDRADA!

Straszne świństwo dla czytelnika, ale przez to, łącząc to z chęcią ubicia Autorki, bo przecież nie zdradzi co będzie dalej… czytelnik zmusza się do refleksji. Nad samym sobą. Nad tym, co w jego życiu jest „fantazją”, a co bolesną, cierpką rzeczywistością. Co jest nie tak z tymi naszymi bajkami i marzeniami?

„Dziewiąty Mag tom 2. Zdrada” A. R. Reystone, Wydawnictwo Nasza Księgarnia 2012.

Nic Wam nie powiem, bo wiadomo zdradzić fabułę, to zbrodnia… Ale powiem Wam, że warto sięgnąć zarazem po pierwszy tom, jak i drugi i… cisnąć Autorkę pytaniami: a kiedy ciąg dalszy? Bo na świecie mało jest powieści, które pozwalają sobie na prawdę w wymyślonym świecie. Brutalną. Chociaż co ja tam wiem, podejrzewam tylko, że cała ta historia NIE MOŻE BYĆ TYLKO WYMYŚLONA!

Jest w tym tomie takie jakieś ulotne piękno, które powoduje, że chce się tam wejść i pozostać – by jednym dokopać, a innych pogłaskać… i dlatego czekam na ciąg dalszy!!! Niecierpliwie!

PS. Podobno powieść została przejrzana przez smoki pod kątem prawdziwości zdarzeń! Znaczy opatrzona łuską. Pluszową!

No co, jakość być musi!

I to dokładnie… co do przecinka!

Jedna odpowiedź na „DZIEWIĄTY MAG TOM 2. ZDRADA

  1. Pingback: Pan Tealight i Sensej FredOgRo… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz