ŁÓŻKO

Życie… zależy od nas!?

Gdy się rodzimy, inni zwykle pokładają w nas nadzieje.

Gdy dorastamy… karmią nas bajkami i tłumaczą, że możemy wszystko. Być kim sobie wymarzymy i osiągnąć czego tylko będziemy pragnęli. Mamy nadzieję na wielkość i różnorodność.

A potem nadchodzi dorosłość. Świat, w którym należy ubierać się i zachowywać zgodnie z normami, mieć pracę, odkładać i tak nieistniejące pieniądze, rozmnażać się, spędzać wieczory przed telewizorem… po prostu być, wypełniając nic nie znaczącą dziurę w horyzoncie zdarzeń.

(Powinnam nadmienić, iż niewiele o tym wiem, bo się zbuntowałam!)

Pierwszym, co zwraca uwagę w tej książce jest okładka. Intryguje każdego. Piżamowa powieść? A potem przychodzi opis – powieść o 25latku, który po prostu postanowił nie wstawać z łóżka… w rzeczywistości oto historia rodziny. Zwyczajnej 2+2, zamieszkałej w Anglii. Matka, ojciec i dwóch synów. Różnych od siebie, a jednak tak zaskakująco podobnych. To starszy z nich – Mal – postanawia zerwać z tzw. normalnym, zwyczajnym życiem i nie wstawać z łóżka. Ale nie ma boja! W końcu ma Matkę… i tak naprawdę wszystko wydawałoby się nie mieć sensu, gdyby nie fakt, że powieść wcale się od tego nie zaczyna. Bo ona zaczyna się gdzieś tam daleko w Afryce, choć nie, może jednak przy łóżku niedołężnej kobiety? Może rodzi się tuż obok córki, która tak bardzo kochała matkę, że nie umiała żyć?

Właściwie cokolwiek napiszę, nie jest ważne. Istotne jest to: oto powieść, która mnie powaliła. Skopała, zmieszała, zobrzydziła… taka, którą z jednej strony rozumiem, a z drugiej wcale nie. Historia, która zrównała mnie z ziemią, zmaltretowała psychicznie i fizycznie, a potem podniosła, utuliła… i spoliczkowała ponownie.

Historia Mala i jego rodziny, albo raczej rodziny i mężczyzny… jest odpowiedzią na owe kłamstwa, które wmawia nam życie. Że podobno jesteśmy WOLNI!!! Cóż, ja jestem. Problem w tym, iż zwyczajowy świat określa mnie mianem: psychola, wariata, niezrównoważonej psychicznie egoistki.
A Ty?

Cokolwiek napiszę wydaje się nie mieć znaczenia, że czyta się ją za jednym zamachem, że autor – dziennikarz i twórca filmów krótkometrażowych wie, jak dotrzec do odbiorcy. Nic nie ma znaczenia. Choć, może się mylę?
Ma znaczenie co Ty wyniesiesz z tej historii!
Czy uda Ci się zobaczyć więcej, nie tylko historię obleśnego grubasa, braku możliwości, przypowieść o buncie, lub bezmyślności… historię rywalizacji dwóch braci, opowieść o oddaniu?
Mam nadzieję, że uda Ci się zobaczyć COKOLWIEK!

Ja zbyt dawno temu straciłam wiarę w ten świat. Ja już leżę w swoim łóżku.
I nie wstaję!!!

Powieść Davida Whitehouse’a to manifest współczesnych młodych dorosłych! A i tych, którzy wciąż jeszcze mają siłę walczyć. To książka dla tych stojących na progu dorosłości, ale i tych, którzy już zmęczyli się życiem! I żadne tam: módl się, kochaj… żryj! To wiele więcej!

„Łóżko” David Whitehouse, Wydawnictwo Prószyński i Ska, 2012.

Mi ta książka przypomniała powieści Erlenda Loe… dla Was może być zaskakującym odkryciem.

Jedna odpowiedź na „ŁÓŻKO

  1. Pingback: Pan Tealight i Dziwna Pełnia… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz