PRZYPADKI PANI EUSTASZYNY

Mały podręcznik etykiety!

W jednej z moich ulubionych, zekranizowanych przez BBC, powieściach Agathy Christie… gliniarz nieświadomy pewnych zaskakujących właściwości Panny Marple, zwraca się do niej tymi słowami i głosem podniesionym: How is Your hearing?!!!

Tak to już jest. Traktujemy osoby starsze nie tylko jako często zbędne, właściwie zajmujące miejsce, a już na pewno niemotne, niegramotne i nieobyte we współczesności. Nie podejrzewamy, że mogą nas zaskoczyć, jakby wszystkie niegdyś inne upchnięto do jednej foremki, produkującej babcie i dziadków. Zapominamy o tym, że one też były w naszym wieku, też na pewno szalały, popełniały błędy i… DO DZIOBA, WCIĄŻ ŻYJĄ I MAJĄ Z TEGO FRAJDĘ!!! Wiek, to nie tylko WYŁĄCZNIE cyferki, ale przede wszystkim stan umysłu.

Czy nie spotkaliście na swojej drodze „Starszej Pani”, której sposób bycia zwyczajnie zwalił Was – smarkaczy z nóg? Ja tak. I to chyba nie jedną, ale dziś opowiem Wam o Pani Eustaszynie!

Mieszkająca w Warszawie Pani E. jest osobą… no właśnie. Osobą, Kobietą, Żoną, jakoś nie da się mówić o niej nie używając dużych liter. Jest przed którą drzwi się otwierają, ludzie przypominają sobie o manierach, nagle każdy jakoś tak podświadomie „dyga”, wdzięczny przeszłości za etykietę, a sprawy… cóż, one nie mogą pozostać nierozwiązane. Pani E. Bo dla tej kobiety nie ma spraw, których nie można rozwiązać. Z jednej strony zwyczajna, z drugiej zafascynowana współczesnym światem, korzystająca z szlaeństw techniki i próbująca czego się da…

Pani Eustaszyna uczy nas od nowa jak się bawić, jak żyć, ale też przywraca pewne, zapomniane już „maniery”. Ową kobiecość, co to spojrzeniem mówi mężczyźnie, co powinien zrobić, ale też rozumie, słucha i kocha.

W owym modnym, współczesnym, dziwnym świecie, który ceni tylko młodość i wiecie, no te tam zgrabne pupy, to właśnie Pani Eustaszyna błyszczy i mieni się humorem, inteligencją i owym fascynującym ciepłem osoby, która potrafi wszystko. Tylko ona przeskoczy każdą górę, przejdzie suchą stopą wszelkie wody, a kacyków odgórnych, zwyczajnie zbije z tronów.

Bo ona potrafi.

Naturalna i bezpośrednia, a jednocześnie wyrozumiała i asertywna!

Pani Eustaszyna to moja nadzieja na to… że kolejne moje własne, straszliwe kolejne urodziny tylko sprawią, że bedę mogła WIĘCEJ! Że tzw. starość to tylko możliwość, zezwolenie na spełnianie wszelkich życzeń… no i wiecie, pewnym Damom uchodzi wszystko!!!

„Przypadki pani Eustaszyny”, to wspaniała książka. Lekka, ale jednocześnie nie pusta i naiwna. Prawdziwa, a sama bohaterka, dość nietypowa, barwna taka, że człowiek od razu chce zagłębić się we własną genealogię i znaleźć powiązania z Ciocią Eustaszyną! Żeby nauczyć się tak naprawdę żyć. Do końca i w pełni. I to nie będąc wcale obwieszoną brylantami, wypacykowaną, naciągniętą botoksem… pozującą na wiecznie młodą, wampirzycą!

Książkę należy polecać niezależnie od wieku i stanu umysły. Wpływa na kobiecość oraz dodaje pewności siebie – przed tym ostrzegam!

„Przypadki pani Eustaszyny” Maria Ulatowska, Wydawnictwo Prószyński i Ska 2012.

Jedna odpowiedź na „PRZYPADKI PANI EUSTASZYNY

  1. Pingback: Pan Tealight i Dziwne Zaklęcie Wiedźmy… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz