TELEFONY DO PRZYJACIELA

Po prostu życie!

Zapominamy, bo dorastamy. Dorastamy, bo pozwalamy sobie nie pamiętać. A przecież gdybyśmy jednak przypomnieli sobie jak to było, zobaczyli obrazy w pełni, tak jak spoglądaliśmy na nie wtedy, gdy mieliśmy kilka i kilkanaście lat?

Gdy wkraczaliśmy w dorosłość… może byłoby łatwiej?

Żyć.

Gdy stajemy się dorośli metrykalnie, wydaje się, iż możemy wszystko. Pojmujemy ograniczenia, ale też ogarnia nas ten specyficzny głód życia! Dopiero później rozumiemy, że temat przewodni życia się zmienia z czasem. Ukształtowała nas przeszłość – dla już dorosłych zaledwie mgnienie, dla nas całe życie.

Ciągle ewoluuje.

„Sen jest dobry. Tu wszystko ma nazwy i swoje miejsce.”

Tak, to kolejna opowieść o życiu. Tym zwyczajnym, a jednak… nadzwyczajnym. Występują: Ania, Marzena, czarterowana Babcia, ciocia Krysia, garść syren i Błyskawica, oraz Dziadek. No i są jeszcze chłopcy oraz mężczyźni! Ale poza tym ot zwyczajne życie. Są problemy, przeszłość, z którą trzeba się zmierzać codziennie i zwyczajność współczesnych młodych kobiet. Zranionych, a jednak wciąż znajdujących nadzieję w codzienności.

Ania i Marzena to siostry. Ukształtowała je te sama przeszłość, choć wkroczyły w nią odmiennie. Pierwsza zdaje się pozostawać w cieniu drugiej. Ale obydwie stały się właśnie dorosłosłe. I walczą. Walczą o miłość, o każdy dzień.

O tą… zwyczajność. Decydują o studiach, o tym jak spędzić wakacje, co zrobić i… z kim być?

Cóż więc specyficznego w tej książce? Dlaczego zaczęłam od „zapominania” i cytatu o snach? Bo czasem nam się wydaje, że więcej już nie udźwigniemy. A tak naprawdę jesteśmy zdolni, jak bohaterki, by codziennie dokładać sobie kilka cegieł i zapominać, że je dźwigamy, ale będąc przez nie kształtowanymi. I właśnie o tym jest ta historia. I o szczęśliwości naturalnej, która zwyczajnie się trafia i wtedy trzeba ją łapać. Oraz o „niepełnosprawności”, tej, której nie widać, do której nie potrzeba wózka.

Opowieść Anny Łaciny jest piękna. Głęboka. Cudownie napisana. Cechuje się przemyślanymi, ostro nakreślonymi bohaterkami. Porusza wiele problemów, które przenikają nas, lub omijają z daleka… Ale przede wszystkim jest doskonale naturalna. Taka wilgotna i odważna. Choć i odrobinę baśniowa. Taka poprawna. Taka, że zazdroszczę. Bo ja nie miałam Babci ani Dziadka. Nikt mi nie pomógł sobie przypomnieć przeszłości. Mnie nikt nie naprawiał. A Ania i Marzena mają szansę… Tylko która z nich tak naprawdę potrzebuje pomocy? A może są tutaj, by tylko pomagać innym?

Tak naprawdę to przemiła, delikatna i sympatyczna historia, która może nie naprawia świata, ale pozwala spojrzeć na niektóre elementy naszej codzienności inaczej. Taka do przeczytania na ząb! I niekoniecznie dla tzw. młodych kobiet, wprost przeciwnie. Całkiem dla każdego wieku.

„Telefony do przyjaciela” Anna Łacina, Wydawnictwo Nasza Księgarnia 2012.

Jedna odpowiedź na „TELEFONY DO PRZYJACIELA

  1. Pingback: Pan Tealight i Zderzenie Wiedźmy Wrony… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz