ZAKŁAD O MIŁOŚĆ

Przypowieść o wolności…

Zakochałam się.

Kiedyś.

Najpierw raz, potem drugi… trzeci, aż w końcu zakochałam się naprawdę. Do końca. Tak, że czułam, iż mogę latać. Po prostu rozpostarłam skrzydła i unosiłam się nad drogami, liniami tramwajów, domami i rzekami.

Wciąż kocham…

Jednak owo „dziś”, w którym żyjemy sprawia, że miłość spychamy na dalszy plan. To tylko słabość. Coś występujące po tym jak skończymy szkołę, znajdziemy pracę, osiągnięmy wszelkie materialne dobra, co jest tylko małżeństwem lub rodziną. Tak naprawdę owa mityczna „miłość” to coś, co przytrafia się czasem tym młodym i sprawia tylko problemy. Czyż nie?

Na szczęście są jeszcze książki Agnieszki Lingas – Łoniewskiej! Tak jak nie przepadam za romansami, tak dla tej Autorki odkładam na bok smoka, miotłę, magię i mord krwawy. Bo jest w niej fascynująca naturalność, którą warto się otulić, owa wiara w to, że miłość, ta mityczna połówka jabłka… istnieje.

Tym razem jej bohaterowie nie tyle walczą o uczucia, co bardziej zmagają się z tym, co narzuciła im przeszłość. Ta, która ich ukształtowała, o którą nie prosili. Ów pierworodny grzech, który popełnili ci, których miłość powinna ich wspierać, gdy dojrzewali. Czy mogą kochać naprawdę ci, których nigdy nie uczono miłości? Nie ofiarowano im scenariusza bajki z dopiskiem… „zdarza się”?

Jak się okazuje, tak, ale nie bez walki.

Ona – dziwnie przytłoczona konwenansami, wychowana pod kloszem etyki, przymuszona do związku, wybrawszy mniejsze zło, zadowolenie rodziny… ma już welon.

On – dotąd wyrywał co popadnie i ranił. Tak naprawdę kocha tylko jedną kobietę, ale nie zdaje sobie z tego sprawy.

Przyczyna spotkania – zbieg okoliczności, zakład, los, fatum? Odnajdują się. Ale tak naprawdę nie po to by kochać, romantycznie unosić się na fali powolnego rozumienia MIŁOŚCI, lecz by rozliczyć przeszłosć. Złamać kody, niszczyć bariery, zrywać oplatające sieci! By odnaleźć w sobie siłę walki. Walki o siebie samych! Rozliczyć się raz na zawsze z przeszłością i wychowaniem. Nie popełniać błędów.

Agnieszka Lingas – Łoniewska daje nam skomplikowanych bohaterów. Spogląda na nich mrużąc oczy, korzystając z psychologicznych niuansów, podpatrując zachowania, nie komplikując… raczej pozwalając im samym decydować. Nie jest okrutnym demiurgiem piętrzącym problemy, ale zmusza ich do stawania oko w oko z tym, kim tak naprawdę są. By zrozumieli potrzebę wolności.

Do końca.

Ale przede wszystkim, jak zwykle z wyczuciem, delikatnością, po prostu pięknie opowiada o miłości.

Lekko, delikatnie, zawieszając głos, a jednak dobitnie.

Przejmująca i naturalna… jak zwykle!

„Zakład o miłość” Agnieszka Lingas – Łoniewska, Wydawnictwo Innowacyjne NovaeRes 2011.

Jedna odpowiedź na „ZAKŁAD O MIŁOŚĆ

  1. Pingback: Pan Tealight i Przybycie Wiedźmy… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz