SEBASTIAN, CZYLI PRZYGODY BŁAZNA

O tym, że wciąż bajki snuć można…

Była sobie raz Królewna… a nie, w tej historii najpierw był Błazen.

Tak, wszystko zaczęło się od Błazna Seniora. Niestety ów zmarł, gdyby nie to, na pewno cała historia potoczyłaby się inaczej. Bynajmniej, głównym bohaterem tej opowieści jest młody mężczyzna: jak wiemy jego ojciec nie żyje, matka jest Elfem, a bawolop Max gada – donośnie i często. Jest jeszcze mały Cornelius, w rzeczywistości wielki wojownik, Księżniczka i wspaniała, szalona przygoda. I to tyle, więcej Wam nie powiem, bo zepsuję niespodziankę. Może tylko dodam, że będą przeciwności losu, objawi się słodkie uczucie i ktoś okaże się być nader wrednym, czarnym charakterem…

I tyle!

Naprawdę więcej nie potrzeba, bo opowieść Philipa Caveney’a to cudo baja! Taka, którą czytają młodzi, starsi młodszym i sami starsi, by przypomnieć sobie ową słodką naiwność, moc odwagi i wiarę w siebie! To opowieść fantastyczna, ale siedząca głęboko korzeniami w blasku klasyki. Piękna i zaskakująco zakończona!

„Sebastian, czyli przygody błazna” Philip Caveney, Świat Książki 2010.

Jedna odpowiedź na „SEBASTIAN, CZYLI PRZYGODY BŁAZNA

  1. Pingback: Pan Tealight i Anatomia Błękitów… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz