NEVERMORE

I kto by przypuszczał?

„Martwą ciszę wiercąc wzrokiem,

nie ruszyłem się ni krokiem,

Tylko drżałem, śniąc na jawie sny,

O jakich nie śnił nikt.”

Isobel ma wszystko. Ten fascynujący różowy świat czirliderki, przystojnego chłopaka, gromadkę przyjaciół i pozycję w szkole. No dobrze ma to wszystko poza spokojem w szkole. I jeszcze to wypracowanie! Dlaczego ma je właśnie robić z Varenem? Najbardziej dziwacznym ze szkolnego świata? Świat jest okrutny, ale musi przecież dostać dobrą ocenę, bo zbliżają się zawody… życie czirliderki tak naprawdę jest wyczerpujące! Ale teraz, teraz wydaje się być dziwaczne.

A „dziwaczne” nie istnieje w jej słowniku.

„Wierzę ci. W sumie działo się sporo dziwnych rzeczy. Ale teraz nie mogę ci o tym opowiedzieć, bo zdaje się, że coś jest za moim oknem.”

Dziwaczność wkracza w idealne życie czirliderki i sprawia, że ten przestaje byc idealny. Ciemność zdaje się przytłaczać wszystko, odkrywając prawdę, zmuszając naszą bohaterkę do poznania samej siebie. Zrozumienia, że ten jej idealny świat jest pusty, a ludzie, którzy go wypełniają wymagają więcej uwagi, niż dotąd im poświęcała. Ale obok owej przemiany Isobel jest jeszcze owo COŚ, co wkracza w codzienność. Tajemnicze, mroczne, tak bardzo niewyobrażalne i tak przesycone E. A. Poe…

„Coś jest z nią nie tak. Traci rozum przy świadkach. Nie ma innego wyjaśnienia. Co się z nią dzieje? Przecież teraz nie śni, prawda?”

Wydaje się, iż tak łatwiej byłoby śnić, a nie niszczyć sobie dotychczasową rzeczywistość. Zmieniać się, poznawać nowych ludzi, cierpieć z powodu rodzącej się wrażliwości. Widzeniu czegoś więcej poza zamkniętym własnym JA. Ale Isobel nie ma już wpływ na codzienność, a może dopiero teraz ją ma?

Powieść wciąga. Jest w niej o wiele więcej z thrillera niż słodkiego romansu paranormalnego. To jedna z tych książek, w które człowiek się wczytuje do końca, niezależnie od wieku. Przywołująca nie tylko elementy z życia Poe, ale też stworzone przez niego utwory… koszmary. Isobel nie doznaje nagłego, dziwacznego, oświecenia i nie zmienia się w kogoś innego. Poznaje powoli inny – prawdziwy, ale i koszmarny świat, nie wierzy, wątpi, ale też uczy się. Staje się bardziej otwarta, dopuszcza do siebie ludzi spoza „towarzystwa”, poznaje inność i dziwaczność, ale też zostaje zraniona. Poza grupą sobie podobnych nie umie istnieć.

Autorka – Kelly Creagh – świetnie rozbudowała osobowości bohaterów i choć to dopiero początek tej historii, czytelnik wie na czym stoi. Wkurza się na blondynkę, ma ochotę ustawić ją do pionu, zmiażdżyć jej głupiutkie dni… ale potem czuje się zawstydzony. Varena oczywiście nie sposób nie polubić – jest jak wszelkie nasze inności obecne, lub te przeżyte, szkolne… jak odwaga, której nigdy nie mieliśmy, by być sobą. Przeżyjecie kilka wstrząsów poznając jego życie, ale to przecież tylko prawda. Problem w tym, iż zestawiona ze słodką codziennością Isobel jest o wiele bardziej uwypuklony.

I te cytaty, Reynolds, te postacie, demony, koszmary, tonowanie napięcia, opisy, plastyczny język… Może nie jestem „targetem” takich opowieści, ale spróbujcie mi ją wyrwać!

„Nevermore. Kruk” Kelly Creagh, Wydawnictwo Jaguar 2011.

Jedna odpowiedź na „NEVERMORE

  1. Pingback: Pan Tealight i Świąteczne Okna… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz