KRÓLEWSKIE PSY. MORRIGAN

Bo są książki, których napisania się zazdrości…

Oto dowód na to, że wciąż są książki, które wciągają, odrywają od rzeczywistości, ale i uczą – nie wstydząc się tego. Opowieści, które nie tylko się czyta w ramach rozrywki, ale posiadając w sobie tą urokliwość baśni, tą moc nauczania poprzez gawędę, pozostają gdzieś w nas nawet gdy zapomnimy tytułu. Chociaż w przypadku tego raczej trudno będzie zapomnieć i nie warto zadzierać z Morrigan!

Oto pierwszy z tomów o „Królewskich Psach” Piotra Olszówki. Oto opowieść o pani wojny, Morrigan. Wielkiej czarownicy, a może tylko tej cząstce człowieczeństwa, której z taką łatwością zaprzeczamy? Owym ciężkawym aromacie krwi, który dopada nas nagle, nie wiedząc dlaczego… jakby coś się dopełniło. Jakby stała równowaga pomiędzy dobrem a złem, narodzinami i śmiercią, miała zostać zachowana…

A wszystko zaczyna się tak łaskawie. Cztery opowieści, kilku głównych bohaterów: Czarownica i Rycerz, młody Wojownik i Stary, dumna Wojowniczka oraz zwyczajny Człowiek („Morrigan”, „Imię ojca”, „Róża i Miecz”, „Jeszcze raz Morrigan”). Cztery historie, które łączy świat, w którym się rozgrywają, kilka postaci, człowieczeństwo, zwyczajne pragnienia i grzechy, oraz Morrigan. Ta, która jest jedną i trzema zarazem. Pani Rozlewu Krwi, ale też Macha (Wrona), Badb i Nemain. Suma legend i niesprawiedliwość przemocy. Pragnienie krwi, ale też dominacji… owo umiłowanie dobra, które jak to jest z dobrymi chęciami, brukuje często drogę do samego piekła.

A może życie to piekło?

A poza tym – cóż zwyczajne życie.

Miłość Rycerza i niepewność mądrej Alutki, bohaterów opowiadania „Morrigan”. To oni pragną zniszczenia zła, ale czy sami są jego pozbawieni?

Specyficzne marzenie starego Raffik-an i młodego Rudego, którzy niegdyś byli rodziną z „Imię ojca”. Czy można kogoś zmusić by odziedziczył mój własny świat?

„Róża i Miecz”, tak piękna historia, jednocześnie delikatna, bolesna, jak i przejmująco prawdziwa… gdyby odjąć miecz, może dzieje się teraz w sercu dzielnej kobiety?

Aż w końcu „Jeszcze raz Morrigan”… zakończenie i początek zarazem. Marzenie, któremu nie dane jest się ziścić.

Właściwie o czym jest ta książka? O ludziach. O ludziach, którzy walczą o swoje. Pragną życia, ale też dobra innych, cierpią, poddawani są przeróżnym próbom i nie zawsze poprawnie wybierają. Tak to fantasy, dziejąca się w czasach zbliżonych do średniowiecznych, gdy miecz i koń były przetrwaniem. Ale przede wszystkim powieść uniwersalna, bo autorowi udało się opowiedzieć o nas. Nas współczesnych. Nie stroniąc od bólu, z pewnym okrucieństwem w stosunku do bohaterów, prawdziwie, ale i uczuciowo. Jednak opowiedzieć jak pięknie! Po raz kolejny udowodnić, że w tym gatunku nie trzeba używać wulgaryzmów, czy nadmiernie epatować anatomią. Opowiedzieć tak, że czytelnik sam spogląda na swoje życie, jaby właśnie stanął na owej symbolicznej krawędzi… ostateczności. Jakby autor miał moc zderzenia nas z wielkim końcem. Postawić przed śmiercią, pozwolić spojrzeć w tył i zapytać się: czy podoba ci się to co widzisz, co przeżyłeś? Czy mogłeś być lepszy, a może nie było warto… żyć?

Dziękuję za te pytania – po to czytamy książki!!!

„Królewskie Psy. Morrigan” Piotr Olszówka, Wydawnictwo COMM 2011.

PS. Książkę otrzymałam od Autora, z piękną dedykacją 😉

Bo Autor rysować też potrafi, zajrzyjcie na jego BLOG i jeszcze tutaj na Wujka Piotra, najlepiej w deszczowy dzień 😉

Jedna odpowiedź na „KRÓLEWSKIE PSY. MORRIGAN

  1. Pingback: Bornholm wiedźmy Wrony Pożartej… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz