ZAGINIONA KSIĘGA Z SALEM

Wiedźma i kamień filozoficzny?

Podstawową sprawą, z jaką przyjdzie się zmierzyć czytelnikowi przy tej powieści nie jest wcale to, że jest to kolejna opowieść o Salem. Nie to, że ponownie spotykamy znanym wielu postacie. Cały urok to fakt, iż książkę pisze naukowiec. I dla niego, a dokładniej dla niej, Katherine Howe, fakty są najważniejsze.

Jej bohaterka odkrywa nagle i w specyficznych okolicznościach, że nie tylko jest potomkinią nieznanej czarownicy z Salem. To pikuś. Dla niej, dotąd tak twardo stąpającej po ziemi, odcinającej się nawet od własnej, nader uduchowionej matki, badaczki czasów kolonialnych… magia to mit. Nic dziwnego, że gdy na jej drodze staje nieznana czarownica z Salem, bardzo stary dom oraz pewien mężczyzna, wiele się zmienia. Poszukując materiałów do pracy doktoranckiej nie tylko wkracza w świat magii, zamawiaczek i słynnych dni Salem, ale przede wszystkim staje przed możliwością materialnego potwierdzenia magii. Trudno nad tym przejść do porządku dziennego.

Wiadomo, że to początek…

I tak razem z naszą bohaterką zanurzamy się w zaniedbany, ale pełen cieni i duchów dom, jej dziedzictwo. W czasy wielkości kobiet, której wielu mężczyzn nie potrafiło zaakceptować. Trudno nie odczuć lekko feministycznego wymiaru opowieści. Nasza bohaterka dzielnie stawia czoła swym wątpliwościom, a my, czytelnicy, otrzymujemy pomiędzy stronami opowieści z 1991 roku piękne slajdy z przeszłości. Poznajemy fascynującą Deliverance Dane, oraz jej potomkinie kobiety, które nie bały się żyć w niegościnnych nowych terytoriach. Które dzielnie stawiały czoła codzienności, ale przede wszystkim nosiły w sobie sekret mocy-wiedzy-umiejętności.

Katherine Howe z wielkim wyczuciem i bogactwem faktów przybliża nam codzienność Salem. Ale nie prowadzi nas tuż obok słynnych dziewcząt i Tituby, tylko pokazuje nam świat od strony jednej z czarownic. I co więcej, pozwala dopuścić do siebie wątpliwości…

Bo czyż to wszystko nie mogło być prawdą?

Czyż czarownice nie istniały – istnieją naprawdę?

Czy w ogóle warto nie dopuścić do siebie wiary, iż magia istnieje?

Warto.

A sama książkę warto przeczytać, by sobie o tym przypomnieć.

„Tajemnciza księga z Salem”, to opowieść łatwa, szybka, choć przepojona mądrością i historycznymi faktami. Dobry styl narracji sprawnie przenosi nas w przeszłość, bez zgrzytów, umiejętnie kreśląc nie tylko osobowości postaci z XVII wieku jak i tych z końca XX. Autorka nie gubi się między faktami, sprawnie przemyca wiedzę, która łatwo zakorzenia się w naszych głowach wzbudzając głód… głód większej świadomości. Mimo lekkości formy książka nie jest prostacka czy też natrętnie przymilna odbiorcy. Zmusza nas do myślenia. A zamykając ją nie możemy oprzeć się pokusie sprawdzenia własnych korzeni. Albo chociażby zawartości ogródka… zadania kilku pytań.

Bo czyż kobiecość nie uprawnia nas wszystkich do magii?

Może warto… spróbować!??

„Zaginiona księga z Salem” Katherine Howe, Wydawnictwo Niebieska Studnia, 2011.

Jedna odpowiedź na „ZAGINIONA KSIĘGA Z SALEM

  1. Pingback: Aniołem byłem… | Chepcher Jones

Dodaj komentarz