Pan Tealight i Wiedźma Malowana…

„Wielu zdaje się, że świat jest otwartą księgą. Tak bardzo otwartą i nagminnie, ekspresyjnie, natarczywie wdzierającą się w naszą codzienność – jakby kiedyś obcą być mogła, że właściwie nic nie zostało do odkrycia. Nie warto, więc nawet z niej wstawać, nawet na drugi bok się obracać. Wielu uznaje, iż nie dość, że pożarli wszelkie rozumy za płodowych dni, co nie wpłynęło dobrze na ich obecną kondycję fizyczną i zaburzyło naturalną perystaltykę jelit, ale przede wszystkim też unieruchomiło ich w mało rozwijających codziennościach, to jeszcze na dodatek narodzili się doprawdy jako wcielenie, reinkarnacja najczystsza Upierdliwego Wszystkowiedzącego… więc sami wiecie, rozumiecie.

Codzienność dla wielu składa się z dnia i nocy i rzeczy, oraz spraw, na które można pojęczeć i opowiedzieć mało tym zainteresowanym, jak ową bytność na padole słodkich łez ulepszyć. Nawet podglądać już się nikomu nie chce, bo też i po co? Goła sąsiadka w oknie łazienki nie wymaga już teleskopu, lornetki i noktowizora, a rozmowy za ścianą szklanki czy stetoskopa… ot przecież i tak każdy zrobi zdjęcie i wklei w internet. Taki to ten świat odkryty teraz.

Nic nie zaskakuje.

Nic nie wzrusza.

Nic nie przejmuje.

Wszystko wiem, widziałem i czułem… ale oczywiście kolejna tragedią za Wielką Wodą to taki wstrząśnięty jestem. Bo przecież współczujący jestem, ot grosik do puszeczki, oj wymodlę zbawienia… zapomnę.

A za zielonym płotem, za krzaków kupą i rozwrzeszczaną głodnymi młodymi wronami Czereśnią Strażniczką… w pożałowania godnej, aczkolwiek skomplikowanej, rozłożonej pozie na kanwach Wiedźma Wrona Pożarta obraza kładzie. Bo i obraz to niezwyczajny. Nie tam jakieś płotno, nie bawełniany otoczek, czy lniane giezełko. Na sosnowy kwadrat desek człowiek nałożony, wybebeszony ekologicznie, z użyciem każdego szczątka, z tego dzwonki będą na przykład, nawietrzne takie, krągłe symbolicznie… suszy się. Włoski z niego ogolone, do wyłożenia gniazd jak znalazł, wnętrzności na Jul czerwienią zbryzgane, z kosteczek się potem amuleciki dla turystów zrobi, ogniem się znaki wypali, powie się, że ot takie toto na poczet przyszłego zagubienia się w przemyślanej ekspansji religijnej innych, wiecie ta tam ochronka. Ciuszki akurat na kukłę na Sct. Hansa będą. Nic się nie zmarnuje, wot i ekologia. A skóra z takiego przybysza ładna. Biała jeszcze, słońcem nie skalana, a i nadmiernym wysiłkiem fizycznym widać też nie. Trafił się jakiś bogatszy. Widać, że kremami pielęgnowana, wot chyba przepłacił w przyszłość spoglądając optymistycznie, ale merci za troskę! Nic to, wszystko ma swój cel, nieprawdaż. Aczkolwiek nie zawsze obiekt z celu może być zadowolony. I ducha się uwiąże do obrazu, zawsze to zabezpieczenie, coby ze ściany nie spadł, lepliwy taki bardziej, do tynku przywiera i łoskotu się boi narobić. Miły człowiek był…

Skóra napięta, możnaby rzec, że w sprawie wiecznej młodości wygrał, no ni zmarszczki! Teraz tylko pędzel i zebrać te jego wspomnienia, marzenia, przeżycia, teraz już niczego nie istotne i nasadzić na wierzch. Niech popatrzą, no niech poczują! Namacalne będą mieli całe życie. Wszystkie pomyłki, wtopy i wpadki. Wszelkie potknięcia i zawieruchy. Ale i te wesołe chwile, których tak nie pamiętał za życia. Te przemiłe, dobre, jakże barwnie ewoluujące… które zmiażdżył.

Dobry to obraz, ludzki taki. Na zwykłej codziennej skórze, co za życia służyła trzymaniu tego, co w środku i wyglądaniu odpowiednio, arcydzieło w końcu się narodzić może. Idealne i przejmujące każdy oddech, co mu na drodze stanie.”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)


Z cyklu przeczytane: „Ucho od śledzia w śmietanie” – właściwie to fajnie żyć na prowincji. W posiadłości, domu, w którym zamieszkać by mogło kilka wiosek, a tamtą galerię spokojnie można by przerobić na tor saneczkowy, albo nie, na lodowisko! I tak nieużywane. Tylko, że nagle pojawia się Cyganka i kolejne dziwne sprawy dorosłych wychodzą na światło nocne i dzienne. A wszystkimi pokieruje jak zwykle Flawia de Luce i zestaw specyfików z tablicy Mendelejewa.

Powieść jak zwykle zaskakująca, przenikliwa. Autor umiejętnie prowadzi swoją gwiazdę, z jednej strony rażąc ją nieprzeciętnym intelektem, z drugiej, wciąż pozwalając jej być TYLKO dziewczynką, która pewnych rzeczy nie rozumie. I nie zrozumie, dopóki nie dorośnie…

„Tych cieni oczy znieść nie mogą” – ostatni tom opowieści o rodzie de Luce. O trzech dziewczętach, ojcu, zaginionej matce i społeczności, która w dziwny sposób, wraz z ekipą filmową, zmieści się w posiadłości… Nie oszukujcie się, oczywiście, że wydarzy się smaczne morderstwo. No jakże by inaczej! Tylko kogo i jak ubiją tym razem? I czy czasem nie naszą ukochaną bohaterkę? W końcu ta to dopiero potrafi na odcisk nadepnąć!

Na razie szykujcie się na Boże Narodzenie, które nie przewiduje choinki, za to eksmisję w przyszłości, ogólną ruinę i może ze dwa sluby oraz narodziny… choć może i nie? Któż to może wiedzieć. Humor na pewno będzie obecny!

Ludzie jakby przestali być bardzo ciekawscy. W ogóle nudna jakaś ta turyścizna, a może jeszcze zwyczajnie nie pora na ową bardziej rozgarniętą? Bo czasem to aż się chce robić za owo zwierzątko w zoologu dla niektórych, a czasem… cóż, ma się takich turystów na jakich się zasługuje, czy co?

Tacy jakoś mało barwni ci turyści, jakoś mało zaskakujący, zadziwiający, fascynujący. Ot może i cały świat na zewnątrz obecnie taki przewidywalny? Może zdziczenie w osobowości postępuje w ludzkości? Może się już zwyczajnie i nikomu nie chce być sobą? Biorą tylko te gotowe szablony i wpychają swoje niepasujące ciałka. Tu przystrzyc, tam znowu się podwiąże, tu podłuży, tam przytnie, tu zgrubnie, tu schudnie, a tutaj dowali się z jakiegoś implancika…

Strach wyjść na zewnątrz, Wam powiem. Bo te jednako wyglądające roboty mogą przecież zaatakować. Na pewno mają guzik jakiś, wspólną, przeraźliwie jednomyślną oną świadomość… EXTERMINATE!!! Exterminate, exterminate… A Doktora ni widu ni słychu. Tardis dawno już zwolnił się z zajmowanego stanowiska i zmienił w starego walonka z kożuszkiem.

Onuce included!!!

Choć nie na zmianę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.