Listy pisuję…

Cały problem w tym, że bazgram… no jakbym z tego typu pisania doktoryzowała się u samej, wielce mi słynnej, pazurzastej kury. Takie połączenie prawnika i lekarza – czyli nawet Champollion nie pomoże 🙂 ale kocham pisać listy. Dostawać też 😉 Pewnie dlatego już wysłałam mesydż do Świętego Mikołaja. A co… nie ma na co czekać, taki tam ścisk, trza Świętego trochę odciążyć…

Wiadomo JUL nadchodzi!!! Ale jak dla mnie, to już dziś była prawie Wigilia… nawet drapaczka w doniczce wczoraj znaleźliśmy 😉 Nazwę go… Konusik 🙂 Zawsze nazywam choinki. Gorzej, mam takiego bzika, że pewnego roku wywaliliśmy drzewko w 1 dzień świat, bo miało złą karmę… było to co najmniej dziwaczne, ale wiecie, ze mną tylko dziwnie! Drzewko serio miało w sobie coś złego, ale tak to jest jak się je ścina nie pytając o pozwolenie… dlatego kocham doniczkowe, potem do ogródka, to już będzie druga wsadzona tutaj! Druga na Wyspie! Co to przetrwała od 2008! Wytrzymała bez wody pół roku i pzeprowadzkę w ciasnym autku na Wyspę!!!

Dzielny iglaczek.

Za to listonosz na dzisiaj to LUIZA co to ma zdolności do bycia Świętym Mikołajem 😉 no i dzięki niej też jest u mnie w końcu wygrana zdjęciami: „Psalmodia”!!! Podziękowania dla RUNY!!!

Ale to nie tylko, bo jest jeszcze to:

… uczucie pełnego wruszenia!!! No i pewne dopełnienie, spełnienie marzenia sprzed 3 lat? a może 4?

Śnież Miś za to kąpał się dziś w kisielach i galaretkach 🙂 no ale cóż, jemu wolno… pluszowi to mają dopiero swobody!

Melduję wypisanie kartek i zapakowanie prezentów… no przynajmniej na razie 🙂 Szaleństwo JULOWE!!! Łaaa!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz