Zasypiam…

… chcę uciec od świata. Rzeczywistości zbyt nieforemnej żeby przyjąć taki wkład jak ja. Wypływam z ram, wytaczam się z pojemników… chowam się w snach. Ale one już tam są. Tak naprawdę nigdy od nich nie ucieknę.

KSIĄŻKI.

Niczym na targu niewolników prężą swoje okładki. Czuję się niepewnie, jakbym brała w rzeczywistości udział w castingu a nie była tym, który wybiera. Robię krok… i wpadam. Zachłystuje się, gdy książka okazuje się być poradnikiem nurkowania, po co mi to? Wyskakuję i unoszę się, książki układaja się w spiralne schody, a ja biegnę. Biegnę by się ruszać, nie by uciec, bo sama świadomość ucieczki jest śmieszna w tym świecie. Wiem, że w którymś momencie znowu wpadnę i widzę ją… okładkę, której nieznam. Kiedyś ją spotkam, może niezbyt szybko, ale tak będzie. To nie świadomość, raczej specyficzna pewność. Decyzja, którą ktoś podjął za mnie, a ja niczym marionetka, poddaję się jej… Bo czy może mnie skrzywdzić? Tak. Ale tylko ja zadecyduję czy będzie to krzywda. A może tylko wmawiam sobie pewną dozę samoświadomości…

Wchodzę.

Budzę się.

Oddycham.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zasypiam…

  1. chepcher pisze:

    „RECYCLING!!! Przyjmujemy stare wiedźmy, zużyte księżniczki, smoki co już nie zioną oraz miotły bez opcji wznoszenia. Buty, które wyciągają tylko milę, ale też czapki nazbyt uwidaczniające rzeczywistość noszącego. Domek z piernika przerobimy na jadalną bieliznę! WSZYSTKO JEST MOŻLIWE!!!” Chepcher Jones „Sklepik z Niepotrzebnymi”

Dodaj komentarz