Pan Tealight i Romantycznej Wiedźmy oddziaływania…

Ojeblik – mała, ucięta główka, miała uczulenie na amorki. Szczególnie chronicznie oddziaływała na te gołe totalnie z pozłotką na skrzydełkach, a już wymioty wywoływały upiorne tłuste główki ze skrzydełkami. I choć większość mieszkańców Sklepiku z Niepotrzebnymi podejrzewała, iż główka zwyczajnie zazdrościła piórek innym – amorkowym, to zgodnie milczeli wszyscy.

Ale nie dzisiaj. Dzisiaj nie chodziło o małą, uciętą główkę…

Oj nie, bo dzisiaj Wiedźma Wrona wciąż była w stanie pisania. W takowym stanie bywała często, ale zwykle spokojnie mordowała, ujeżdżała smoki, elfiła się lub krasnoludziła. Tak łatwo można to było znieść… a nie popadała w romantyczność. W jej przypadku było to jak wyduszanie łez z kamieni. Niczym robienie soku z suszonych jagód. Ale na upartą Wiedźmę nie poradzi się nic.

Takoż więc w małej osadzie, na małej Wyspie, pewna Wiedźma Wrona wyduszała z siebie miłość: uczuciowości przelewała na strony, przywoływała ckliwości, serduszka, kwiatuszki, ptaszki, amorki i inne wszelkie jamiołki, słodycze i lukrowania, a cała reszta świata… we względnej i nadzwyczaj często wątpliwej ciszy, kichając i rozdrapując wyskakujące wypryski, pocierając zarumienienia i łzy z przekrwionych oczu wyduszając… cierpiała NIEWYMOWNIE!

Tylko Ojeblik przeżuwała zadowolona coś nader pierzastego. Coś piszczącego i chyba świecącego golizną… choć może lepiej uznać to za niebywale wymowne i zakończyć tę romantyczność?”

(„Sklepik z Niepotrzebnymi” Chepcher Jones)


Recenzje: „Niepokój”, „Akademia mroku” i „Strasznie mi się podobasz”.


Nadeszła najnowsza powieści Jolanty Kwiatkowskiej. Muszę przyznać, że to jedna z tych fascynujących autorek, które sprawiają, że tzw. „upływ czasu” człeka babskiego nie przeraża, a na dodatek dobre pisanie zawsze w cenie! I choć pewno, smoków tam nie ma, to jednak dla owego DOBREGO PISANIA oj lubię Jolę poczytać. Jej poprzednie książki, to: „Jesienny koktajl”, „Rozsypane wspomnienia”, „Tak dobrze, że aż źle”, oraz „Kod emocji”.

AND!!! My amazing, beautiful gift from Kathy, created by Kasia, so also Kathy somehow 🙂 LOL the owner of the WANDS OF TRANSFORMATION!!! Another amazing wand. This time, this is a dream which became truth… the dream which is called healing SPIRAL!!!

And I love her!

Kasia also added awesome earrings, and You People know, that I have really MANY holes in my ears!

Amazing jadeit! And a wand which seem to sing in my hands 🙂 I took my Yule wand and we went for a walk to call some snow!

Magic is all around!!!

And me – a Little Old Crow Witch from an Island did it!!! I did it… in an hour it started to SNOW!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz