„Wiedźma Intuicyjna”, czyli się pisze…

„Miałam jedno marzenie. Uciec od nachalnej, wszędobylskiej magii, zakochać się i być kochaną. Mieć rodzinę pospolitą, nudną i przewidywalną.

Pierwsze nie wyszło.

Ot tak magia zdecydowała za mnie, że mnie nie opuści nawet w świecie pośmiertnym… Zakorzenione we mnie siły wypuściły pędy, oplotły mnie, zakotwiczyły w sobie, ale okazało się, że magia wcale nie jest taka zła. Jeżeli tylko się zbuntować i zrezygnować z tańców w wersji: jestem odzianą wyłącznie w poświatę księżyca. Od zawsze miałam skłonności do przewiewów i przeciągów.

Miłości jednak szukałam długo.

Za długo.

Gdy ją w końcu znalazłam wkroczyło Przeznaczenie – wredne i sadystycznie prześmiewcze, które inni próbowali ode mnie odwrócić… nie wiedziałam o tym. Teraz wiem, dlatego, gdy zabijam, oni czuwają nade mną.

Czasem aż nazbyt opiekuńczo”

(„Wiedźma Intuicyjna” Chepcher Jones)

Postanowiłam to wydać. Za wszelką cenę. Znaczy najlepiej w złocie, srebrze i kamieniach szlachetnych 😉 choć gotówką też nie pogardzę 😉 ale na razie ma status: PISZE SIĘ 😉


Przeczytane – „Czarny pryzmat” Brent Weeks. Przeczytane tylko dzięki portalowi Duże Ka, któremu blog rednacza flatnął lajna… znaczy się coś w ten deseń i odgłos piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii… przerażający wierci mi czachę, no wiecie, więc jak możecie, to zajrzyjcie tam.

Jest zabawnie i inaczej.

Powieść jak widać nader obszerna. Typ cudownej egły, która wymaga poświęcenia się tylko i wyłącznie zawartej wenątrz historii. Czy warto? Cóż, mimo pierwszego wrażenia ojjjj… TAK 😉 Bo pierwsze wrażenie było trochę kiepskie.

Zapragnęłam tej książki przez poprzednią, czyli: „Droga cienia” (niestety nadal nie udało mi się poznać dalszego ciągu tej serii – sponsorzy poszukiwani :)). Oczarowana gawędziarskim stylem autora, nie mogłam ustąpić. I choć początkowo czułam znużenie i permanentne niezrozumienie fabuły, to po kilkunastu stronach coś drgnęło i zgrabnie zaczęło się układać w całość.

Magia zawarta w „Czarnym Pryzmacie”, to kolory. Okazuje się, że ludzie tego świata są zdolni je „krzesać”, a co za tym idzie tworzyć lub niszczyć. Wciąż cierpiący powojenne trudy i zmęczeni, borykający się z codziennością, mają jak się okazuje skąplikowaną przeszłość. Przeszłość, która chce powrócić!

Główny bohater? No właśnie… który z nich jest głównym bohaterem? Ojciec, czy syn… lub wuj? Tak naprawdę nie mogę powiedzieć. Mogę za to wspomnieć, że powieść wciąga powoli, jest zamotana, ale jeżeli jej się oddać, odwdzięczy się świetną historią. Fantasy epickie, a dokładniej dopiero początek opowieści. Jest tu i miłość i nienawiść, zwyczajna ludzka chciwość i tzw. wyższe pragnienia. Ale przede wszystkim jest owo przeznaczenie i odpowiedzialność za czyny, no i magia!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz